16.09.2020

„Tylko kochankowie przeżyją” Marcina Janusza w Galerii Widna

Marcin Janusz, „Tylko kochankowie przeżyją”, widok wystawy, fot. Paweł Wyląg
„Tylko kochankowie przeżyją” Marcina Janusza w Galerii Widna
Marcin Janusz, „Tylko kochankowie przeżyją”, widok wystawy, fot. Paweł Wyląg

Barthes porównuje miłość do aktu rewolucyjnego, który tak jak ona jest jednym z najbardziej wytartych stereotypów, ale który sam siebie postrzega jako coś absolutnie wyjątkowego. Z kolei Freud do samobójstwa, które charakteryzuje to samo pochłaniające pragnienie zdobycia obiektu. Miłość to dwoje zwierząt, które pożądają się do utraty zmysłów. Albo jedna kupa mięsa i dwa duchy złączone bezmyślnym afektem. To z kolei pisze Witkacy.

Miłość jak chce Bataille to zgoda to ból. Na przykre wrażenia zmysłowe. A jej podmiot to ciało polityczne obwarowane nakazami i zakazami. W tym sensie miłość to tylko stosunek sił, zapętlające się poddanie i dominacja, których granice na zmianę się wymusza i negocjuje. Parafrazując klasyka, ani władza nie może być praktykowana bez miłości, ani miłość nie może nie płodzić władzy. Kochankowie, jak pisze Monika Ochędowska w „Dwutygodniku”, zupełnie jak państwa, w momencie gdy czują się ze sobą dobrze, zaczynają gnić. Rozpadać się jak słodka i lepka powłoka z cukru. Nawet jeśli jak chce Jarmusch, „Tylko kochankowie przeżyją”.

Wystawa jest o miłości, ale równie dobrze mogłaby opowiadać o władzy, przemocy, zwłaszcza tej symbolicznej albo zarazie. Życiu jako śmiertelnej chorobie przenoszonej drogą płciową i miłości w czasach zarazy, ale też o miłości, która sama jest zarazą. Najpewniej kolorową. O zaplątaniu w tkliwą sieć i byciu na huśtawce, która nie chce się zatrzymać. I z której co najwyżej można spaść.

Marcin Janusz, „Tylko kochankowie przeżyją”, widok wystawy, fot. Paweł Wyląg
Marcin Janusz, „Tylko kochankowie przeżyją”, widok wystawy, fot. Paweł Wyląg
Marcin Janusz, „Tylko kochankowie przeżyją”, widok wystawy, fot. Paweł Wyląg
Marcin Janusz, „Tylko kochankowie przeżyją”, widok wystawy, fot. Paweł Wyląg
Marcin Janusz, „Tylko kochankowie przeżyją”, widok wystawy, fot. Paweł Wyląg
Marcin Janusz, „Tylko kochankowie przeżyją”, widok wystawy, fot. Paweł Wyląg
Marcin Janusz, „Tylko kochankowie przeżyją”, widok wystawy, fot. Paweł Wyląg
Marcin Janusz, „Tylko kochankowie przeżyją”, widok wystawy, fot. Paweł Wyląg
Marcin Janusz, „Tylko kochankowie przeżyją”, widok wystawy, fot. Paweł Wyląg
Marcin Janusz, „Tylko kochankowie przeżyją”, widok wystawy, fot. Paweł Wyląg

Mówienie o miłości zawsze jest banalne. Nas dyskurs o miłości interesuje nas w takim samym stopniu jak dyskurs miłości. Fascynuje nas ciało i ciała, emocje wprzężone w pola biologiczno-chemicznych równań i ciągów przyczynowo-skutkowych wpisanych w tę samą racjonalistyczną strukturę co prawo albo polityka. Miłość, która na poziomie hormonów daje ten sam efekt co tabliczka dobrej, szwajcarskiej czekolady.

W pewnym sensie wszyscy jesteśmy krwiopijcami. I jak u Jarmuscha, ta obsesja siebie staje się stratą życia, które moglibyśmy spędzić na tańcu. Nawet jeśli to taniec na mającym za chwilę wybuchnąć wulkanie. Miłość, bo miłość jak pisał Camus nomen omen w „Dżumie”, chce tylko tej odrobiny przyszłości, jest dziś jak ta kula na gazie. Podgrzewana do czerwoności planeta, do której spływa przypominająca spermę substancja. Człowiek z cukru, co przeczuwamy instynktownie, w każdej chwili może się rozpuścić.

Anna Batko

NEWSLETTER

Co piątek w Twojej skrzynce!


Stopka

ArtystaMarcin Janusz
WystawaTylko kochankowie przeżyją
MiejsceGaleria Widna, Kraków
Czas trwania14.08–13.09.2020
KuratorAnna Batko
FotografiePaweł Wyląg; dzięki uprzejmości Galeria Widna
Strona internetowafacebook.com/WidnaMuseolab
Indeks

Zobacz też