29.07.2022

„To już nie jest męski świat” Małgorzaty Markiewicz w Bunkrze Sztuki

Anna Batko
Tekst opublikowany w magazynie Szum 37/2022
Małgorzata Markiewicz, „Kuchnia oporu”, 2017, wideo, 3 min 50 s,kadr z wideo
„To już nie jest męski świat” Małgorzaty Markiewicz w Bunkrze Sztuki
Małgorzata Markiewicz, „Kuchnia oporu”, 2017, wideo, 3 min 50 s,kadr z wideo
To już nie jest męski świat – podkreśla Markiewicz w samym tytule wystawy. Trudno jednak pozbyć się wrażenia, że o ile mężczyzn tu rzeczywiście nie ma, to niemal wszystko się do nich odnosi.

This is a man’s world – wystawę Małgorzaty Markiewicz zwiedzam, mając z tyłu głowy piosenkę dobre pół wieku temu śpiewaną przez Jamesa Browna. This is a man’s world but it wouldn’t be nothing, nothing without a woman or a girl.

Na pierwszy rzut oka ekspozycja zaaranżowana w piwnicy Pałacu Potockich to mała retrospektywa – artystka pokazuje tu przede wszystkim stare i już znane prace, niektóre jeszcze z czasów studenckich. Ten selektywny wybór z niemal dwóch dekad twórczości zostaje uzupełniony nie tylko nowymi realizacjami – pokazywaną wcześniej w Centralnym Muzeum Włókiennictwa w Łodzi Meduzą, której tu towarzyszy dodatkowo seria dokamerowych performansów, czy metalowym obiektem-pomnikiem krakowskiej przekupki – ale też pracami innych artystek. W niewielkim aneksie zobaczyć można między innymi rzeźby Marii Pinińskiej-Bereś, filmy i performanse Alicji Żebrowskiej czy VALIE EXPORT, obraz Jadwigi Sawickiej i wyszywany obiekt Marii Mytrofanovej.

Małgorzata Markiewicz, „Przenośny oznaczacz miejsca”, 2000, dokumentacja performansu, dzięki uprzejmości M. Markiewicz, fot. R. Dziadkiewicz
Małgorzata Markiewicz, „Meduza”, 2021, dokumentacja performansu na Zamku Królewskim na Wawelu, fot. G. Mart

To już nie jest męski świat – podkreśla Markiewicz w samym tytule wystawy. Trudno jednak pozbyć się wrażenia, że o ile mężczyzn tu rzeczywiście nie ma, to niemal wszystko się do nich odnosi. Fantomowa męskość, niczym odpychający zapach potu i spermy, unosi się w powietrzu. Na wejściu wita nas neon z napisem: „Czy mogę Ci zrobić jakąś przykrość?”. To praca zainspirowana wiadomością o takiej właśnie treści, którą artystka dostała wcześniej od prześladującego ją stalkera. Obok widzimy nakryty białym obrusem stół z produktami spożywczymi. Jest tu nie tylko sól, makaron czy sok malinowy, ale też grzyby, szyszki, zupa w proszku i czarne jagody. Częścią tej pracy, zatytułowanej Kuchnia oporu, jest wideo parodiujące popularne programy kulinarne. Artystka ubrana w beżowy trencz i beret, strój nasuwający skojarzenie z postacią francuskiej partyzantki z komediowego serialu ‘Allo Allo!, instruuje widzów, jak przygotować śmiercionośny posiłek: zupę z muchomorów sromotnikowych, kompot zaprawiany konwaliami albo wilcze jagody przykryte pierzynką z bitej śmietany. Ta podlana ironią i szczyptą czarnego humoru recepta – jak dopowiada towarzyszący wideo tekst – sprawia, że kuchnia jawi się jako jeszcze jedna strategia walki z agresorem, narzędzie obrony i forma cichego oporu wobec niewidzialnej w społecznym dyskursie przemocy domowej. (…)

Pełna wersja tekstu jest dostępna w 37. numerze SZUMU.

NEWSLETTER

Co piątek w Twojej skrzynce!


Czytaj więcej w magazynie Szum 37/2022

Zobacz też