20.10.2020

„Stojąc obok” w Gdańskiej Galerii Miejskiej

„Stojąc obok”, widok wystawy, fot. Marcin Zdziuch
„Stojąc obok” w Gdańskiej Galerii Miejskiej
„Stojąc obok”, widok wystawy, fot. Marcin Zdziuch

Ludzie widzą nas – nie widzą, deszcz nas zasłania
(cytat z filmu Do widzenia do jutra, 1960, reż. J. Morgenstern)

Jesteśmy sami, pozostawieni sobie. Niepowtarzalni tylko pozornie – zbiorowość siedmiu miliardów ludzi w żaden sposób nas przecież nie wyróżnia. Poddani perswazji idziemy ku wspólnotowemu nieistnieniu. Kultura nas rozrzedza, tworząc amalgamatyczny rozczyn, w którym mamy się czuć dobrze. Stajemy obok, chcemy patrzeć w siebie, a im głębiej w siebie spoglądamy, tym bardziej łudzimy się, że możemy posiąść istnienia osobnych. Nic z tego. Zaczynamy więc od początku.

Przypadkowe – aczkolwiek przypadkowości nie ma – spotkanie dzieł czterech artystów, Jarosława Baucia, Jacka Sempolińskiego, Hermanna Nitscha oraz Kojiego Kamojiego w jednym miejscu, z widokiem na coś, co winno płynąć, a pozostaje w miejscu. Spotkanie artystów nieformowanych żadną doktryną, nastrojem masokultury. Są tylko ich dzieła, sprawy zatrzymane, niesione czasem, ich czasem.

Wychodząc poza kulturę danego przedmiotu, stajemy się dla siebie obserwatorami, poszukiwaczami, badaczami. Naszym namysłem staje się sztuka, stojąca poza brzegowymi parametrami kultury. Ona zapewne nas pochłonie. Próbą wyjścia poza obszar po wielokroć wzbudzanej kultury, obrosłej narracjami, gdzie odpowiedzi już padły, to właśnie stanie obok. Namysł nad miejscem, posadowieniem własnej osoby, bez skłonności do dydaktyki. Jesteśmy tylko „my” i to nasze niepowtarzalne miejsce – ono zawsze stawia nas obok. Daje nam ogląd na to, co zewnętrzne wobec nas. Zewnętrzność jest widziana zawsze w świetle naszej świadomości lub nieświadomości, a wszystko inne skrywa tylko brak poznania.

„Stojąc obok”, widok wystawy, fot. Marcin Zdziuch
„Stojąc obok”, widok wystawy, fot. Marcin Zdziuch
„Stojąc obok”, widok wystawy, fot. Marcin Zdziuch
„Stojąc obok”, widok wystawy, fot. Marcin Zdziuch
„Stojąc obok”, widok wystawy, fot. Marcin Zdziuch
„Stojąc obok”, widok wystawy, fot. Marcin Zdziuch
„Stojąc obok”, widok wystawy, fot. Marcin Zdziuch
„Stojąc obok”, widok wystawy, fot. Marcin Zdziuch
„Stojąc obok”, widok wystawy, fot. Marcin Zdziuch
„Stojąc obok”, widok wystawy, fot. Marcin Zdziuch
„Stojąc obok”, widok wystawy, fot. Marcin Zdziuch
„Stojąc obok”, widok wystawy, fot. Marcin Zdziuch

Każdy z artystów biorących udział w wystawie wydaje się przejawiać w zachowaniach artystycznych to postanowienie, że zewnętrzność poznaje w swojej osobie. Dla nich doświadczeniem granicznym jest sztuka. Dla Jarosława Baucia malarstwo nie wyraża uczuć, nie opisuje świata, lecz jest doświadczeniem formy i języka, jakie sztuka wykształciła w swojej historii, a także w rozmaitych narracjach, które wokół niej powstawały. Bauć w sposób przewrotny nawiązuje do szeroko zakreślonej kultury malarskiej. Tworzy własny przewodnik po malarstwie, niemniej jednak zakreślony obszar tematów – niekiedy wydawałoby się zarezerwowanych wyłącznie dla przedstawień religijnych – autoryzuje na rzecz własnej sztuki. W bogatym oeuvre Jacka Sempolińskiego wątki religijne zajmują równie istotne miejsce, z tym, że płótna artysty mają zdecydowanie bardziej metafizyczną wymowę. Powstałe w latach 80. dziś uważane za najbardziej klasyczne, prace z serii Czaszka, Miejsce zwane czaszką, Ukrzyżowany. Wiele z nich śmiałym gestem artysty zostało podziurawionych. Na przełomie wieków artysta zdecydował się przemalować wiele z nich, by stanąć obok tego wszystkiego, co go tak piętnowało kulturowo. Na zagarniętym uprzednio przez siebie obszarze malarstwa nakreślił symboliczność własnej osoby, powstają portrety oraz akty artysty, powraca zatracony kolor, ostatecznie to on autoryzuje dzieło. Wręcz ikonoklastyczne gesty Sempolińskiego wobec własnych obrazów w jakiejś mierze bliskie są postawie artystów z kręgu wiedeńskich akcjonistów z początków lat 60. Twórczość Hermanna Nitscha, ostatniego aktywnego artysty tej radykalnej grupy, jest bezkompromisowym przedłużeniem jego postawy życiowej. Gest artystyczny zapoczątkowany przez Nitscha w latach 60.–70., skierowany przeciwko społecznym normom i zachowaniom, przełamujący religijne i seksualne tabu, dopełnia teatrem życia, to on waży o istocie jego sztuki. Sztuki o wymiarze jednej pełnej jednostki ludzkiej ze wzlotami i upadkami człowieczego losu.

Wśród prezentowanych twórców jedynie Koji Kamoji, od lat stoi na odległym kulturowo od tego miejsca gruncie, nie alienuje się jednak, wskazuje zupełnie odrębne praktyki namysłu artystycznego – praktyki medytacyjne. Artysta nie ułatwia odbiorcy dotarcia do źródeł twórczości, albowiem pośród rudymentarnych dzieł powstają te, które rozpraszają jednoznaczności interpretacyjne. Powstaje autorski labirynt miejsc i zdarzeń stanowiony pojęciami piękna, prawdy i równowagi.

NEWSLETTER

Co piątek w Twojej skrzynce!


Stopka

Artystka / ArtystaJarosław Bauć, Koji Kamoji, Hermann Nitsch, Jacek Sempoliński
WystawaStojąc obok
MiejsceGdańska Galeria Miejska
Czas trwania 18.09–14.11.2020
Kuratorka / KuratorAndrzej Zagrobelny
FotografieMarcin Zdziuch; dzięki uprzejmości GGM
Strona internetowaggm.gda.pl
Indeks

Zobacz też