SZUM
SZUM Wspieraj nas!
  • Działy
    • News
    • Krytyka
    • Rozmowy
    • Do zobaczenia
    • Na dobry początek
    • Eseje
    • Kwartalnik
    • Patronite
  • Archiwum
  • Podcast
  • Redakcja
  • Stawki
  • Sklep
Piszemy o sztuce z całej Polski. Komentujemy najważniejsze wydarzenia, dowartościowujemy marginesy, dajemy głos osobom twórczym i specjalistom. Pomóż nam w robieniu SZUMU.
Wspieraj nas!
Newsletter Szumu
co piątek w Twojej skrzynce!
NR 31/2026 Do zobaczenia 04.08.2026 5 min

„Sam sobie wybiorę, na którym krześle usiądę” Jakuba Sobczyńskiego w MOLSKI gallery

Redakcja
udostępnij — facebook   twitter/x   link
pobierz .pdf
Jakub Sobczyński, „Sam sobie wybiorę, na którym krześle usiądę”, widok wystawy, dzięki uprzejmości MOLSKI gallery; fot. Sonia Bober

Co sprawia, że zatrzymujemy wzrok na czymś pozornie nieistotnym? Dlaczego zwykły stos pomarańczy pozostawiony na kuchennym blacie, sylwetka przyjaciela uchwycona mimochodem, światło odbijające się od witryny sklepowej czy chwila bezczynności na plaży potrafią zostać z nami dłużej niż wydarzenia, które wydają się znacznie ważniejsze?

Być może dlatego, że nie pamiętamy samych zdarzeń. Pamiętamy sposób, w jaki zostały zobaczone.

Z tego doświadczenia rodzi się malarstwo Jakuba Sobczyńskiego. Nie interesują go wielkie narracje ani spektakularne tematy. Punktem wyjścia pozostaje codzienność – najbliższa, dobrze znana i pozornie zwyczajna, która okazuje się przestrzenią nieustannych odkryć.

Jakub Sobczyński, „Sam sobie wybiorę, na którym krześle usiądę”, widok wystawy, dzięki uprzejmości MOLSKI gallery; fot. Sonia Bober
Jakub Sobczyński, „Sam sobie wybiorę, na którym krześle usiądę”, widok wystawy, dzięki uprzejmości MOLSKI gallery; fot. Sonia Bober
Jakub Sobczyński, „Sam sobie wybiorę, na którym krześle usiądę”, widok wystawy, dzięki uprzejmości MOLSKI gallery; fot. Sonia Bober
Jakub Sobczyński, „Sam sobie wybiorę, na którym krześle usiądę”, widok wystawy, dzięki uprzejmości MOLSKI gallery; fot. Sonia Bober

Obrazy nie zaczynają się w pracowni. Ich początek znajduje się w codziennym rytmie miasta – podczas drogi do pracowni, spotkań z przyjaciółmi, zakupów czy zwykłych spacerów. To wtedy artysta sięga po aparat fotograficzny, zapisując sytuacje, które na chwilę przyciągają jego uwagę. Powstaje prywatne archiwum codzienności – pamiętnik zapisany obrazami zamiast słów.

Fotografia jest jednak dopiero początkiem. Rejestruje pierwszy impuls – moment, w którym zwyczajny fragment rzeczywistości domaga się ponownego spojrzenia. W pracowni obraz oddala się od fotografii i zaczyna żyć własnym życiem. Malarstwo nie służy wiernemu odtworzeniu świata, lecz wydłużeniu chwili patrzenia. Tam, gdzie fotografia zatrzymuje ułamek sekundy, obraz otwiera przestrzeń uważnej obserwacji.

To właśnie w tym momencie fotografia przestaje być najważniejsza. Punktem ciężkości nie jest już zapis rzeczywistości, lecz przekształcenie widzialnego w strukturę malarską. Sobczyński nie maluje przedmiotów — maluje moment, w którym przestają być rozpoznawane jako rzeczy, a zaczynają funkcjonować jako układy koloru, światła i materii.

Każda warstwa farby staje się próbą ponownego przyjrzenia się temu samemu motywowi. Widoczne pociągnięcia pędzla, gęstość farby i przenikające się plamy barw przypominają, że obraz nie jest mechanicznym zapisem rzeczywistości, lecz śladem procesu – decyzji, wątpliwości i powrotów do tego, co wcześniej zobaczone. Malowanie staje się formą myślenia poprzez obraz. Kolor nabiera znaczenia dopiero w materii malarskiej, która nadaje mu ciężar, głębię i intensywność. Barwa nie wypełnia konturu – konstruuje przestrzeń obrazu.

Przedmioty nie znikają z obrazów Sobczyńskiego, zmienia się jednak sposób ich istnienia. Stół staje się układem płaszczyzn, korona drzewa rytmem zielonych plam, tłum ludzi pulsującą kompozycją barw, a stos pomarańczy – niemal abstrakcyjnym napięciem między światłem i materią. Obrazy nie opowiadają o świecie, lecz pokazują, jak układa się on przed naszymi oczami, zanim zostanie nazwany.

To właśnie dlatego Warszawa nie jest dla Sobczyńskiego jedynie motywem, lecz środowiskiem widzenia. Nie wychodzi z domu w poszukiwaniu tematu – pozwala, by miasto samo go podsuwało. Droga do pracowni, zakupy czy spotkania z przyjaciółmi stają się ćwiczeniem percepcji. W pozornej kakofonii ulic dostrzega rytm, porządek i kompozycję. Jest malarzem Warszawy nie dlatego, że ją przedstawia, lecz dlatego, że działa wewnątrz jej codziennego pulsowania. Geometria budynków spotyka się tu z ruchem ludzi, światłem i cieniem, przypadkiem i kompozycją. Miasto staje się laboratorium widzenia.

Kiedy spojrzenie uwalnia się od rozpoznawania rzeczy, na pierwszy plan wysuwa się kolor. Codzienność przestaje być tematem, a staje się pretekstem do badania samego doświadczenia widzenia. Obraz nie prowadzi do jednoznacznej interpretacji – zatrzymuje odbiorcę w akcie patrzenia.

Jakub Sobczyński, „Sam sobie wybiorę, na którym krześle usiądę”, widok wystawy, dzięki uprzejmości MOLSKI gallery; fot. Sonia Bober
Jakub Sobczyński, „Sam sobie wybiorę, na którym krześle usiądę”, widok wystawy, dzięki uprzejmości MOLSKI gallery; fot. Sonia Bober
Jakub Sobczyński, „Sam sobie wybiorę, na którym krześle usiądę”, widok wystawy, dzięki uprzejmości MOLSKI gallery; fot. Sonia Bober
Jakub Sobczyński, „Sam sobie wybiorę, na którym krześle usiądę”, widok wystawy, dzięki uprzejmości MOLSKI gallery; fot. Sonia Bober

Na płótnach Sobczyńskiego pojawiają się bliscy, przyjaciele, rodzinne wnętrza i wakacyjne podróże. Nie są to jednak portrety ani ilustracje wspomnień. To obrazy opowiadające o sposobie widzenia – o rzeczywistości, która za każdym razem układa się na nowo.

Pomarańcze powstały na podstawie fotografii wykonanej w kuchni rodzinnego domu artysty. Niedbale ułożony stos owoców, zarys czajnika i fragment ekspresu do kawy przywołują tradycję martwej natury, przenosząc ją do współczesnego wnętrza. Nie chodzi jednak o same przedmioty. To światło wydobywa ich materialność, a kolor buduje dramaturgię obrazu. Z codziennej sceny wyłaniają się spokój, ciepło i poczucie bliskości.

Podobną uważność odnaleźć można w obrazach inspirowanych pobytem artysty we Włoszech. Na plaży oraz Sabinka w sklepie z antykami nie opowiadają o podróży, lecz o doświadczeniu dolce far niente – chwili, w której czas zwalnia, a spojrzenie odzyskuje intensywność. Także tutaj najważniejsze pozostają relacje światła, koloru i obecności człowieka.

Twórczość Sobczyńskiego nie jest próbą zatrzymania czasu ani nostalgicznym powrotem do przeszłości. Interesuje go teraźniejszość – migotliwa, zmienna i niejednoznaczna. Jak sam podkreśla, większe znaczenie niż motyw ma konstrukcja obrazu: napięcia między kolorami, rytm plam oraz nieustanne balansowanie na granicy figuracji i abstrakcji. W pozornym chaosie codzienności dostrzega układy istniejące zaledwie przez chwilę, którym malarstwo pozwala wybrzmieć dłużej.

W tym sposobie myślenia o obrazie łatwo dostrzec dialog z tradycją polskiego koloryzmu. Nie jest to jednak prosta kontynuacja. Tam, gdzie dla Jana Cybisa kolor był przede wszystkim autonomiczną wartością malarską, Sobczyński dochodzi do niego poprzez doświadczenie fotografii i współczesnej kultury obrazów. To właśnie napięcie między natychmiastowością fotografii a czasochłonnością malarstwa stanowi o oryginalności jego praktyki. Koloryzm staje się dla niego żywym językiem współczesnego malarstwa – sposobem mówienia o świecie przesyconym fotografią, ekranami i nieustannym przepływem obrazów. Tam, gdzie kultura wizualna przyspiesza, malarstwo odzyskuje czas potrzebny do uważnego patrzenia.

Jego obrazy nie konkurują z fotografią ani technologią. Nie próbują być szybsze ani bardziej efektowne. Proponują coś trudniejszego: zatrzymanie spojrzenia. Farba nie służy tu iluzji, lecz pozostaje widoczna jako materia. Oko podąża za rytmem pociągnięć pędzla, pulsowaniem barw i napięciami budującymi kompozycję. Widz doświadcza nie tylko przedstawionej sceny, ale również samego procesu malowania.

Tytuł wystawy Sam sobie wybiorę, na którym krześle usiądę, zaczerpnięty z utworu Artysta z ASP zespołu Kacperczyk, można odczytać jako deklarację twórczej niezależności. Sobczyński nie poszukuje nowych tematów – szuka nowych sposobów widzenia tego, co znajduje się najbliżej. Wybór miejsca staje się metaforą wyboru perspektywy, a każda zmiana perspektywy prowadzi do innego obrazu.

Być może właśnie na tym polega siła malarstwa Jakuba Sobczyńskiego. Nie konstruuje alternatywnych światów ani nie odwraca uwagi od rzeczywistości. Przeciwnie – kieruje ją z powrotem ku temu, co codzienne i pozornie zwyczajne. Pokazuje, że niezwykłość nie kryje się w wyjątkowych wydarzeniach, lecz w sposobie patrzenia. Świat pozostaje ten sam. Zmienia się jedynie nasze spojrzenie.

Krzysztofa Kornacka

Przypisy

Stopka

Osoby artystyczne
Jakub Sobczyński
Wystawa
Sam sobie wybiorę, na którym krześle usiądę
Miejsce
MOLSKI gallery
Czas trwania
4.07–7.08.2026
Fotografie
Sonia Bober
Strona internetowa
molskigallery.com/wystawy/jakub-sobczynski-sam-sobie-wybiore-na-ktorym-krzesle-usiade
Indeks
Jakub Sobczyński MOLSKI gallery

Najczęściej czytane

1
Krytyka 31.07.2026

Pułapki metafory. „Nikt was tu nie chce” Krzysztofa Gila w Zachęcie

Portret Aleksander Kmak
2
Krytyka 31.07.2026

Ucząc się od Rygi. Riga Contemporary 2026

Portret Karolina Plinta
3
Do zobaczenia 28.07.2026

„Entropea” w Galerii Entropia

Redakcja
4
Na Dobry Początek 03.08.2026

3-30 sierpnia

Redakcja
5
Do zobaczenia 31.07.2026

„Dary przyjaźni” w Muzeum Sztuki w Łodzi

Redakcja
6
News 28.07.2026

Milan Knížák 1940-2026

Redakcja

Newsletter Szumu
co piątek w Twojej skrzynce!

REKLAMA
Piszemy o sztuce z całej Polski. Komentujemy najważniejsze wydarzenia, dowartościowujemy marginesy, dajemy głos osobom twórczym i specjalistom. Pomóż nam w robieniu SZUMU.
„Sam sobie wybiorę, na którym krześle usiądę” Jakuba Sobczyńskiego w MOLSKI gallery — SZUM
REKLAMA
Logo: SZUM

Magazyn SZUM

Fundacja Kultura Miejsca
Wydział Badań Artystycznych i Studiów Kuratorskich
Akademia Sztuk Pięknych w Warszawie
ul. Wybrzeże Kościuszkowskie 39
00-347 Warszawa

redakcja@magazynszum.pl

ISSN 2956-817X

Media społecznościowe

  • facebook
  • instagram
  • spotify
  • apple podcasts
  • podcast RSS

Wspieraj nas!

Polityka prywatności

Kontakt

Przeszukaj SZUM

‹ › ×

    ‹ › ×
      Nasz serwis korzysta z cookies w celu analizy odwiedzin.
      Zapoznaj się z naszą polityką prywatności