03.03.2014

Niepojętość i bezsensowność świata. Rozmowa z Erwinem Wurmem

Niepojętość i bezsensowność świata. Rozmowa z Erwinem Wurmem

Wittgenstein powiedział, że gdyby ludzie nie robili naiwnych i zabawnych rzeczy, nic inteligentnego nigdy by nie powstało.

Całkowicie się zgadzam. Warto tutaj wspomnieć, że cytat pochodzi z jego sławnego Tractatus logico-philosophicus, który zaczyna się stwierdzeniem „świat jest wszystkim, co jest faktem”, które to opisuje w dużej mierze moje relacje ze sztuką. Wiele pokoleń jednak brało to bardzo dosłownie, starając się za wszelką cenę to zrozumieć i nadmiernie analizować. Finałem tego był duży znak zapytania i nic poza tym. Aktualnie teoretycy i filozofowie zdali sobie sprawę, że Wittgenstein miał zdolność do wyjaśniania świata przez nonsens, co z kolei w dużej mierze pokrywa się z moim percypowaniem rzeczywistości. Ludzie nie powinni szukać zawsze bardzo jasnych i klarownych odpowiedzi, a raczej starać się znaleźć sens w nonsensie. Moim zdaniem niepojętość i bezsensowność jest bardzo istotna w sytuacji, kiedy staramy się pojąć i zrozumieć świat.

Czemu modelujesz rzeczywistość w sposób wywrotowy i trochę anarchiczny?

Robię to całkowicie intuicyjnie a przede wszystkim dlatego, że lubię generalne rozprężenie myśli.

Bycie formalistą jest nudne?

I tak, i nie.

Erwin Wurm, Artysta, który połknął świat, 2006

Często powtarzasz, że wszystko jest rzeźbą – fotografia, projekt performatywny, instalacja. Jaka jest w takim razie twoja definicja rzeźby?

Na samym początku o sztuce myślałem jedynie w kontekście malarskim, bo taką zdobyłem edukację. Przesuwając granicę swojego myślenia w przestrzeń bardziej interdyscyplinarną, zacząłem pracować z rzeźbą i automatycznie zadawałem sobie pytania o możliwość jej redefinicji, sprawdzenia jej limitów. Początkowo traktowałem pracę z rzeźbą bardzo figuratywnie – myślałem wtedy w kategoriach czasoprzestrzennych i fizycznych. Niedługo potem zacząłem „rzeźbiarsko” traktować każde medium z którym pracuję. Nawet fotografię ze względu na jej możliwość tworzenia imitacji „dotykalnych” i istniejących przestrzeni, obiektów, sytuacji. Od tamtej pory aplikuję to myślenie przy każdym projekcie.

Jakie są lub powinny być zasadnicze cechy rzeźby?

Musi być zaskakująca. Szukam przede wszystkim przestrzeni, w ramach której będę zmuszony do zmiany i modelowania mojej perspektywy. Ważne są tu zarówno konteksty estetyczne, filozoficzne polityczne czy socjalne. Nie pracuję z niczym, co jest regularne lub ma charakter typowy. Takie podejście pomaga w wypracowaniu świeżego stosunku do rzeczywistości.

Twój idealny obiekt?

Nie mam takiego i nigdy nie miałem [śmiech]. Najlepsze w tym kontekście są rzeczy o zwyczajnym charakterze, które są znane zarówno mnie, jak potencjalnemu widzowi. W swojej pracy nigdy nie szukam specyficznych czy konkretnych obiektów. Tworzenie takiej granicy jest bardzo nienaturalne.

Erwin Wurm, Topniejący Guggenheim, 2005

Erwin Wurm, Topniejący Guggenheim, 2005

Traktujesz sztukę jako poważne medium?

Oczywiście. Nigdy nie poświęcałbym swojego czasu i większej części swojego życia na robienie czegoś, co wydaję mi się mało rozsądne. To pytanie pojawia się jednak często w zestawieniu z moją praktyką artystyczną, która żongluje wątkami takimi jak śmieszność, humor, desperacja, upadek, zażenowanie.

Ale również absurd, dystans, osobliwość. Czy to podejście ma jakiś logiczny klucz?

Mam na to bardzo prostą odpowiedź – kwestionowanie i refleksja nad współczesnością.

Niektórzy austriaccy pisarze i filmowcy jak Michael Haneke lub Ulrich Seidl są mocno zaangażowani w problemy austriackiego społeczeństwa. Czy kiedykolwiek myślałeś o swojej sztuce w podobnym kontekście?

Moim zdaniem Haneke jest reżyserem komentującym rzeczy w kontekście globalnym. Ból, faszyzm mają przecież uniwersalny charakter, który nie jest wcale zarezerwowany jedynie dla Austrii. Moja sztuka zawsze oscylowała wokół kwestii, które mogą być przyswajalne przez każdego widza bez względu na jego narodowość. Niesamowicie ciekawym doświadczeniem było słuchanie komentarzy, które jednoznacznie wskazywały, że moje prace dotykają głównie problemów austriackich, co dla mnie było lekkim absurdem. W tej chwili czuje się bardzo blisko związany z moim lokalnym i narodowym kontekstem i on na pewno wpływa na moją pracę.

Uważasz się za surrealistę?

Na pewno nie, chociaż często moje prace zakrawają na surrealizm. Jestem raczej po drugiej stronie, dlatego że w przeciwieństwie do surrealistów nie jestem zainteresowany nadzwyczajnymi lub wybitnymi zagadnieniami. Pracuję głównie z przestrzenią peryferyjną, z czymś, co wydaje mi się marginalne, groteskowe. Interesują mnie kwestie, które dla wielu osób, często pomimo ich niedorzeczności i błahego charakteru, są niekomfortowe i kompromitujące. Jestem przeciwny wyniosłości i teatralności, która towarzyszy surrealistom.

Twoje rzeźby nie podtrzymują statusu quo – często rażą swoją formą, są kłopotliwe i drażniące. Czego oczekujesz od widza kiedy się mierzy z twoimi pracami?

Przede wszystkim interakcji – momentu, w którym praca nie staje się jedynie obojętnym i koniecznym artefaktem w przestrzeni typu white cube. Za każdym razem zależy mi na osiągnięciu konkretnego poziomu dialogowego z widzem. Nie jestem jednak zwolennikiem nad wyraz krytycznych czy sztucznych relacji z odbiorcą mojej sztuki. Pracując nigdy nie myślę o tym, w jaki sposób mogę kształtować percepcję zainteresowanych sztuką. Głównym wyznacznikiem jest prywatny ogląd podejmowanych przeze mnie tematów – kwestia rozumienia mojej pracy przez innych przychodzi na samym końcu.

Erwin Wurm, bez tytułu, 2009 z seri Hermes

Erwin Wurm, bez tytułu, 2009 z serii Hermes

Co w takim razie wpływa na kształt twoich prac?

Czas w którym tworzę i wszelkie budowane wokół niego konteksty. Interesuje mnie wytworzenie relacji pomiędzy rzeźbą a rzeczywistymi, „dotykalnymi” kontekstami. Zależy mi posługiwaniu się przestrzenią, jaką otwiera przede mną rzeźba, kiedy zestawi się nią z problemami natury socjologicznej czy filozoficznej. Ciekawe jest też to, w jaki sposób praca z rzeźbą uczuliła mnie na problemy natury czysto społecznej.

Beuys powiedział, że wszystko co transformuje rzeczywistość może być nazywane rzeźbą. Jak to się ma do twojego projektu One Minute Sculpture, który opiera się na przekonaniu, że każdego człowieka traktujesz jako rzeźbę?

Beuys był symbolistą – każdy używany przez niego materiał traktowany był jako symbol czegoś innego, a mnie interesuje dosłowność w każdej wypowiedzi artystycznej. Jestem zwolennikiem mówienia rzeczy wprost. Co łączy mnie z Beuysem to zainteresowanie kwestiami społecznymi.  On również mówił, że każda osoba jest artystą – świadomie lub nie. Ja z kolei uważam, że potencjał do bycia kreatywnym i twórczym w kontekście wytwarzania sztuki musi mieć charakter świadomy.

Co w takim razie jest najistotniejszym elementem projektu One Minute ScultpureSkończoność, humor, absurdalność, spontaniczność?

Tymczasowość i performatywność.

Humor traktujesz jako element swojej pracy, narzędzie czy raczej pożądany rezultat?

To zawsze było jedynie jedno z narzędzi mojej pracy – coś, co pozwalało zachować dystans do patosu i elitarności sztuki w latach 60. i 70. Moim zdaniem brak takich narzędzi w procesie odczytywania prac artystycznych usypia ludzi, sprawia, że są mniej wyczuleni na realne konteksty poruszane przez artystę. Humor i krytyczny cynizm może oferować nową formę ciekawego i inspirującego dialogu, kwestionując ważne w naszych czasach zagadnienia, które wcale nie potrzebują nabrzmiałego języka.

Erwin Wurm, Autoportret jako ogórek. 2008

Erwin Wurm, Autoportret jako ogórek, 2008

Adorno powiedział, że sztuka to coś poważnego, dumnego i wyniosłego – coś, co ma gruntowny i wnikliwy charakter.

Nigdy się z tym nie zgadzałem. Adorno powiedział również, że Holocaust był cezurą, która definitywnie odbierała poezji prawo bytu. Moim zdaniem jest to zupełnie nierozsądne. Rzeczywistość po tragicznych wydarzeniach powinna być impulsem do tworzenia sztuki, rozwoju literatury i pisania poezji, i wcale nie musi mieć to charakteru profetycznego czy wyniosłego.

W jednym z wywiadów powiedziałeś, że praca jedynie nad ideą i kontrola efektu finalnego już ci nie wystarcza. Dlaczego?

Przede wszystkim dlatego, że przychodzi coraz częściej taki moment w mojej pracy, który wymaga dużo większego skupienia i oceny, czy to, co robię ma sens i czy ma jakąkolwiek wartość. Moja dotychczasowa metoda pracy generowała możliwość nieposiadania pełnej kontroli, co z kolei gwarantowało zaskoczenie i niepewność. W tym momencie jednak czuję, że potrzebuję większej kontroli i bliższej relacji z obiektami.

 

 

Rozmowa z artystą miała formę telefoniczną i odbyła się w trakcie oczekiwania artysty na samolot do Wiednia.

NEWSLETTER

Co piątek w Twojej skrzynce!


Stopka

Artystka / ArtystaErwin Wurm
WystawaGood Boy
MiejsceMuzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie
Czas trwania18.10.2013 - 26.01.2014
Kuratorka / KuratorDelfina Jałowik
FotografieDzięki uprzejmości Muzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie
Strona internetowawww.mocak.pl
Indeks

Zobacz też