07.07.2021

„Podziwianie” Franciszka Maśluszczaka w MCSW „Elektrownia”

Franciszek Maśluszczak, „Podziwianie”, widok muralu, fot. Marcin Kucewicz
„Podziwianie” Franciszka Maśluszczaka w MCSW „Elektrownia”
Franciszek Maśluszczak, „Podziwianie”, widok muralu, fot. Marcin Kucewicz

Trzeba wyjechać z dużego miasta – bo w miastach już nie ma ludzi. Zamiast nich są tłumy. A tłum nie inspiruje, lecz napiera, blokuje, robi korki, przeraża. A przede wszystkim, tłum nie ma twarzy. To tylko taka drgająca, rozmazana masa. Ktoś, kto tropi człowiecze fizjonomie, drąży w nich i przerabia je na obrazy, nie może czuć się komfortowo w wielkim mieście. Nie to, że nie potrafi się tam odnaleźć jako osadzona w społeczności (środowiskowej i lokalnej, dzielnicowej) jednostka ludzka – w wielkim mieście po prostu nie można wejść w bliskie relacje z przypadkowo spotkanym człowiekiem. A to jest przygoda!

Nie dziwię się, że Franciszek Maśluszczak, uważny tropiciel człowieczych przypadków, wynosi się – gdy tylko mu zajęcia pozwalają – z Warszawy do domu w Cegłowie, gminie w powiecie mińskim.

Od kiedy zarzucił nauczanie na Politechnice Warszawskiej, tam, w Cegłowie, spędza gros czasu. Tam rysuje, maluje, bytuje – a ślad inności otoczenia uwidacznia się w jego sztuce.

W niewielkiej mieścinie jest oczywiście znany i każdy wie, że to artysta. Przychodzą do niego po porady, albowiem wielu mieszkańców okolicy czuje swędzenie w palcach i parcie na kreatywność: jak się to robi? Franciszek lubi ludzi, ale też nie chce dawać fałszywego świadectwa o ich domniemanych talentach. Bywa trudno.

Za to w cegłowskim mikrokosmosie Maśluszczak obserwuje sytuacje, które od zarania naszego gatunku stanowią sedno międzyludzkich kontaktów. Potrzeba jest prosta: wyrazić emocje, podzielić się emocjami.

Patrzę z podziwem na nowe prace Maśluszczaka. Znów się zmienił – choć pozostaje sobą, rozpoznawalnym od pierwszego rzutu oka. Mam wrażenie, że zastosował tak zwany zoom. Zbliżył się, jednocześnie nie ingerując w prywatność osób znanych tylko z widzenia.

Prace, które wybrałam do 14. projektu „Kadrów pod napięciem”, to wymyślona przeze mnie opowieść o spotkaniu malarza z mieszkańcami małej miejscowości (może być Cegłów lub jakiekolwiek inne miejsce).

Wybrany zestaw zatytułowałam „Podziwianie” – jako że jeden z obrazów nosi nazwę Podziwiający i, jak sądzę, przedstawia grupkę tych, którzy adorują sztukę Mistrza (domyślamy się, że tak ich postrzega Maśluszczak).

Jednak artysta nie wpada w samozachwyt. Ma do siebie dystans i potrafi zaśmiać się w sytuacjach podniosłych, zarazem groteskowych.

Spróbujmy iść tropem wydarzeń, które zarejestrował FM na papierach czy płótnach.

Obraz Wsparcie uświadamia, jak nawet drobny doping i zaufanie może wynieść człowieka do rozmiarów giganta.

Potem jest scena miłosna: faun uderza w konkury do panny i widać w tym zauroczenie Malczewskim, Wojtkiewiczem, Wyspiańskim. Dwa kolejne kadry – to o malowaniu. I tu właśnie podziwiamy Podziwianie. Następnie twarze, charaktery, spojrzenia, emocje, emocje… I Coś jeszcze (tytuł obrazu): sny, przewidzenia, marzenia, nadzieje.

I nagle Maśluszczak ucieka z tu (tam?) i teraz w przeszłość. Robi sobie zabawy ze sztuką minionych epok. A to zrobi swoją „odszlachetnioną” wersję Pomarańczarki Gierymskiego, to mrugnie okiem do Szulerów Caravaggia, to przywoła Grających w karty Cézanne’a. Dla mnie wspaniała jest wersja uczty (może wesela?), gdzie przy kuflu piwa spotykają się Pieter Bruegel, Adriaen Brouwer, Zyga Waliszewski i… obywatele Cegłowa.

Było wesoło i procentowo – a potem nadchodzi czas na refleksję, wyciszenie, samotność, głaskanie kota i wsłuchiwanie się w jego pomruk. Indywidualny wybór, bez poczucia straty ani nerwowego miotania się w poszukiwaniu poklasku.

Franciszek Maśluszczak tak właśnie ma: nie zawodzi. Nie ma poczucia straconych szans, za które obwinia innych.

Dopracował się „podziwiania” – tak za sztukę, jak za postawę.

Dobrze jest „być cysorzem” w swoim królestwie.

Monika Małkowska

Franciszek Maśluszczak, „Podziwianie”, widok muralu, fot. Marcin Kucewicz
Franciszek Maśluszczak, „Podziwianie”, widok muralu, fot. Marcin Kucewicz
Franciszek Maśluszczak, „Podziwianie”, widok muralu, fot. Marcin Kucewicz
Franciszek Maśluszczak, „Podziwianie”, widok muralu, fot. Marcin Kucewicz
Franciszek Maśluszczak, „Podziwianie”, widok muralu, fot. Marcin Kucewicz
Franciszek Maśluszczak, „Podziwianie”, widok muralu, fot. Marcin Kucewicz

Franciszek Maśluszczak – ur. 1948 roku w Kotlicach koło Zamościa. Mieszka i pracuje w Warszawie. Malarz, rysownik, grafik. Studiował w Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, gdzie w 1974 roku uzyskał dyplom w pracowni grafiki pod kierunkiem. Juliana Pałki. Pracuje w katedrze Malarstwa i Rysunku na Wydziale Architektury Politechniki Warszawskiej. Od 1970 współpracuje jako grafik i rysownik z czasopismami, m.in. „Ty i Ja”, „Literatura”, „Szpilki”, „Sztuka”, „Polityka”, „Tygodnik Literacki”, „Gazeta Wyborcza”, „Rzeczpospolita”, „Arkusz”. Oprócz obrazów i rysunków, tworzy plakaty oraz ilustracje do książek dla dzieci i dorosłych. Jest również autorem fresków Drogi Krzyżowej w jednym z ursynowskich kościołów. Twórczość Franciszka Maśluszczaka zaliczana bywa do nurtu metaforycznego w sztuce polskiej. Na jego pracach pojawiają się surrealistyczne wizje i baśniowa atmosfera a kreowane przez niego postacie poddawane są artystycznej stylizacji, która polega na charakterystycznej deformacji ciała. Losy artysty zostały opisane przez Hannę Krall w opowiadaniu Malarnia z o.o. umieszczonym w książce Taniec na cudzym weselu.

NEWSLETTER

Co piątek w Twojej skrzynce!


Stopka

Artystka / ArtystaFranciszek Maśluszczak
WystawaPodziwianie
MiejsceMazowiecki Centrum Sztuki Współczesnej „Elektrownia”, Radom
Czas trwania21.05–31.08.2021
Kuratorka / KuratorMonika Małkowska
FotografieMarcin Kucewicz; dzięki uprzejmości MCSW „Elektrownia”
Strona internetowamagazynszum.pl
Indeks

Zobacz też