16.06.2021

Obrazy nowoczesności, obrazy getta

teksty: Piotr Kosiewski, Agata Pietrasik
Tekst opublikowany w magazynie Szum 33/2021
Marek Włodarski, „Pan z gramofonem”, 1926, olej, płótno. Kolekcja Muzeum Narodowego w Warszawie © Krzysztof Wilczyński / Muzeum Narodowe w Warszawie
Obrazy nowoczesności, obrazy getta
Marek Włodarski, „Pan z gramofonem”, 1926, olej, płótno. Kolekcja Muzeum Narodowego w Warszawie © Krzysztof Wilczyński / Muzeum Narodowe w Warszawie

Krakidały, Paryż, Stutthof, Warszawa. Modernizmy Strenga / Włodarskiego

Piotr Kosiewski

Na pierwszy rzut oka zaskakiwać może to, że wystawę Marka Włodarskiego przygotowało Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie. Jest to twórca na stałe wpisany w kanon polskiej sztuki nowoczesnej, obecny chyba we wszystkich przekrojowych opracowaniach dotyczących sztuki pierwszej połowy XX wieku. Ważny, niemalże niemożliwy do pominięcia, ale też jego twórczość została już dobrze rozpoznana i opisana. Jednocześnie wydaje się ona dziś przede wszystkim zjawiskiem historycznym. Owszem, Jacek Sempoliński w katalogu wystawy monograficznej Marka Włodarskiego zorganizowanej przed czterema dekadami w warszawskim Muzeum Narodowym pisał, że jego malarstwo jest „na tyle poważne, że można, mówiąc o nim, stawiać pytania poważne. A więc jak malarz ten ulokowany jest wśród sprzeczności dylematu: sztuka – życie”[1]. Jednak przez długi czas twórczość Włodarskiego nie prowokowała do nowych odczytań.

Słowa malarza, ale też uważnego komentatora sztuki nie były tylko okolicznościową pochwałą. Jacek Sempoliński zwrócił uwagę na napięcia, niejednoznaczności, wręcz sprzeczności wpisane w twórczość i samą biografię Marka Włodarskiego, a właściwie – jak to zapisano w tytule wystawy w Muzeum Sztuki Nowoczesnej – Henryka Strenga/Marka Włodarskiego. Dopiero na początku XXI wieku pojawiły się propozycje innego spojrzenia na tę twórczość. Zwrócono też uwagę na prace dotąd pomijane, a nawet zapomniane. Wreszcie w 2019 roku ukazała się książka Piotra Słodkowskiego Modernizm żydowsko-polski. Henryk Streng/Marek Włodarski a historia sztuki. Jej autor podjął się ryzykownego „przepisania” tekstu naukowego na ekspozycję w Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Z sukcesem. Dobrze wykorzystano przestrzeń wystawienniczą tymczasowej siedziby muzeum – pustą halę bez dodatkowych podziałów przestrzennych. Umożliwiło to przygotowanie ekspozycji składającej się z sześciu korespondujących ze sobą modułów, a w konsekwencji pozwalającej oglądającemu na wybór własnego klucza do jej zwiedzania. Jednocześnie jest to prezentacja, w której twórczość i biografia (uważnie analizowana) nieustannie się ze sobą przenikają.

„Henryk Streng/Marek Włodarski i modernizm żydowsko-polski”, widok wystawy, fot. Daniel Chrobak
„Henryk Streng/Marek Włodarski i modernizm żydowsko-polski”, widok wystawy, fot. Daniel Chrobak

Marek Włodarski (pozostańmy przy powojennej tożsamości artysty) jest oczywiście głównym bohaterem wystawy; jednak sama ekspozycja – jak podkreśla kurator – nie jest pokazem monograficznym. Dla Piotra Słodkowskiego zarówno twórczość, jak i biografia Włodarskiego stały się punktem wyjścia do poruszenia kwestii bardziej zasadniczych. Jedną z nich jest pytanie o sposób postrzegania polskiej awangardy, o – jak to określa w swej książce – redukcjonizm, jednowymiarowość w interpretowaniu jej związków z głównymi ośrodkami artystycznymi tego czasu. W przypadku Marka Włodarskiego w dotychczasowych opracowaniach tym ośrodkiem był Paryż. Słodkowski przenosi punkt ciężkości na Lwów, z którym artysta był związany od urodzenia (1903) aż do drugiej wojny światowej. Wystawa przypomina o tamtejszym życiu artystycznym, na czele z grupą Artes, założoną przez twórców o polskim, ukraińskim i żydowskim rodowodzie w 1929 roku, czyli w czasie narastających podziałów politycznych i narodowościowych. Przynależność do niej miała dla Marka Włodarskiego (wówczas Strenga) kluczowe znaczenie. Był to dla niego najbliższy krąg artystyczny, intelektualny, ale i towarzyski. Jednak Piotr Słodkowski na wystawie zwraca uwagę na samo miasto, na jego tożsamość, w dwojakim wymiarze. Po pierwsze, na jego wieloetniczność, ale też wielowyznaniowość (i wielokonfesyjność), które czyniły Lwów miejscem wyjątkowym, nawet w realiach bardzo zróżnicowanej pod tymi względami II Rzeczypospolitej. Po drugie, na życie miasta, jego obyczajowość i przyrodzone mu fenomeny, takie jak chociażby lwowska piosenka uliczna. Wreszcie na wewnętrzne zróżnicowanie, które pokazuje na wystawie: od wielkomiejskiej, elitarnej ulicy Akademickiej po Krakidały, żydowską dzielnicę handlową.

Marek Włodarski w tej miejskości był zanurzony i nieustannie z niej czerpał. W jego pracach powstałych w dwudziestoleciu międzywojennym bije rytm życia współczesnego miasta: automobile i tramwaje, sklepowe witryny, reklamy i występy muzyków. To on, wespół z Ottonem Hahnem czy Mieczysławem Wysockim – wbrew dominującym w polskiej sztuce upodobaniom – miejskość w nowoczesnym wydaniu uczynił podstawowym tematem sztuki. Jednak, co najważniejsze, u nich nowość, modernizacja nie tylko bezkonfliktowo spotyka się z lokalnością, ale i pozwala w tej ostatniej znaleźć klucz do własnego odczytania zachodnioeuropejskiej awangardy.

[…]

Pełna wersja tekstu jest dostępna w 33. numerze Magazynu „Szum”.

[1] Cytat za: K. Nowakowska-Sito, Od Demonstracji obrazów do Barykady – czyli o realizmach Marka Włodarskiego, w: Jeden, by wszystkich zgromadzić i w jasności związać. Profesorowi Wiesławowi Juszczakowi z okazji jubileuszu osiemdziesięciolecia uczniowie, Warszawa 2012, s. 177.

Wydostać się i pozostać nad powierzchnią wody

Agata Pietrasik

Wystawa Gdzie jesteś? Rdz 3,9 w Żydowskim Instytucie Historycznym im. Emanuela Ringelbluma w Warszawie upamiętnia osiemdziesiątą rocznicę zamknięcia getta warszawskiego. Odnosi się do dramatycznego podziału miasta za pomocą postawionego muru i przyjmuje za punkt wyjścia pytanie o możliwość uchwycenia i zbliżenia się do doświadczenia setek tysięcy osób, które zostały zamknięte w getcie i tym samym odcięte od życia, które znały. Sam gmach ŻIH mieści się właśnie na obszarze dawnego getta, tak więc zaczerpnięty z Księgi Rodzaju cytat – a jednocześnie tytuł wystawy – odczytać można na kilka sposobów: jako upomnienie się o historię konkretnego miejsca, w którym się znajdujemy, gdy zwiedzamy wystawę, jak i pytanie o to, jaka jest – czy też jaka może być – nasz współczesny stosunek do tamtych wydarzeń.

Na wystawie zestawiono rysunki i fotografie, które powstały w getcie warszawskim, z narracjami ludzi zamkniętymi za jego murami. Relacje te zostały przeczytane przez znanych aktorów (Magdalena Lamparska, Martin Budny, Mateusz Damięcki, Jerzy Radziwiłowicz) i są dostępne dla zwiedzających na audioprzewodnikach. Przestrzeń wystawy podzielona jest na jedenaście tematów/kategorii: rozdzielenie, granica muru, głód, strach, bezczas, granica intymności, granica współczucia, niepewność, granica wiary, mój ład, granica życia. Co istotne, wystawa nie próbuje odwoływać się do – ani go kreować – żadnego zbiorowego podmiotu: jakichś „nas”, którzy po obejrzeniu prezentacji w określony sposób mieliby pamiętać o getcie. W tym sensie ekspozycja nie daje gotowych rozwiązań. Jak zresztą podkreślają kuratorzy, Gdzie jesteś? Rdz 3,9 nie jest wystawą edukacyjną. Zwiedzanie jest tu doświadczeniem bardzo indywidualnym, każdy widz może sam wyznaczyć własną ścieżkę oglądania i szukać odpowiedzi na tytułowe pytanie.

„Gdzie jesteś? Rdz 3,9”, widok wystawy, fot. Jan Kriwol
„Gdzie jesteś? Rdz 3,9”, widok wystawy

Zamiast informacyjnych tekstów na ścianach, tradycyjnie prowadzących narrację na wystawach historycznych, ekspozycję spaja minimalistyczna komunikacja wizualna. Każdemu z wymienionych powyżej tematów przypisano określony symbol, a symbole te zostały umieszczone przy eksponowanych rysunkach i fotografiach. Reguły są więc swobodne, tematy się przenikają, umożliwiając wielokierunkowe zwiedzanie i przyglądanie się obiektom z różnych perspektyw. Z kolei zamiast komentarza faktograficznego czy też not o eksponowanych obiektach obrazom z getta towarzyszą wspomniane już świadectwa, nagrane na audioprzewodnikach. Relacje te wybrane zostały w taki sposób, aby przekazać nie tylko informacje historyczne, ale przede wszystkim emocjonalny stan i uczucia piszących, przebywających na terenie odciętym od miasta murem. Jak pisze Paweł Śpiewak w publikacji towarzyszącej wystawie, to ludzie, którzy „nie znają przyszłości, są zanurzeni w codziennym żywiole cierpienia tak, jak je widzą, jak mogą to opisać”[1]. Głosy aktorów/lektorów przenoszą temat getta w czasy współczesne; to swoisty pomost, który pozwala inaczej spojrzeć na skomplikowane obrazy i który otwiera pole działania współczującej wyobraźni, a jednocześnie stawia pytanie o jej granice i granice naszego widzenia, a tym samym – o granice interpretacji.

[…]

Pełna wersja tekstu jest dostępna w 33. numerze Magazynu „Szum”.

[1] Paweł Śpiewak, Gdzie jesteś?, [w:] Gdzie jesteś? Rdz 3,9, red. Paweł Śpiewak, Żydowski Instytut Historyczny, Warszawa 2020, s. 19.

 

NEWSLETTER

Co piątek w Twojej skrzynce!


Czytaj więcej w magazynie Szum 33/2021

Zobacz też