23.10.2020

O Zonie i Łuku, czyli piąta nowoczesność*

Karolina Majewska-Güde
Tekst opublikowany w magazynie Szum 30/2020
Arsienij Żylajew, „Cradle of Humankind”, fragment instalacji, 2015, fot. Alex Maguire, dzięki uprzejmości V-a-c Foundation i prywatnych kolekcji
O Zonie i Łuku, czyli piąta nowoczesność*
Arsienij Żylajew, „Cradle of Humankind”, fragment instalacji, 2015, fot. Alex Maguire, dzięki uprzejmości V-a-c Foundation i prywatnych kolekcji
Łuk triumfalny na Wiśle – chociaż nie istnieje i prawdopodobnie nigdy nie zaistnieje – wart jest analizy jako znaczący element wizji przeszłości i spekulacji na temat przyszłości. Jest to fantomowy projekt, którego status w pełni odzwierciedla „niefaktyczność” państwa.

Łuk fantomowy

Historyczki (sztuki) mówią czasami o historiach potencjalnych – takich, które się nie wydarzyły w przeszłości, ale mogłyby się wydarzyć, ponieważ istniały ku nim wszelkie przesłanki. W takich przypadkach źródła historyczne, dokumenty czy projekty artystyczne analizowane są pod kątem tkwiącej w nich potencjalności, ich dyspozycji, która nie została wówczas (w przeszłości) w pełni rozpoznana. Artyści potrafią natomiast opowiadać o przyszłych historiach lub nawet o przyszłości historii, tak naprawdę opowiadając o tym, co dzieje się wokół nas i z nami. Jednym z takich futurologiczno-historiograficznych projektów jest Future Museum of History Arsienija Żylajewa, w którym artysta, zainspirowany rosyjskim kosmizmem, zajmuje się przyszłością historii sowieckiej modernizacji. W jednej z odsłon projektu (Cradle of Humankind, 2015) Żylajew stworzył muzeum historii ludzkości po tym, gdy przeniosła się ona w inne miejsca kosmosu, przekształcając Ziemię w sieć muzeów opowiadających historię planety i ludzkiej ekspansji w przestrzeni kosmicznej. Jako przedsięwzięcie komercyjne i korporacja na dużą skalę, a zarazem jeden z elementów międzygwiezdnego imperium, sieć muzeów oferuje różnorodne usługi, w tym wskrzeszanie przodków i bohaterów. Artysta odwołuje się ironicznie i przewrotnie do kiczowatej estetyki sowieckiego podboju kosmosu, spekulując na temat alternatywnej przyszłości tego projektu. Jednym z tematów podejmowanych przez niego na serio jest problem modernizacji i upamiętniania (commemoration) wydarzeń, „czynów” i postaci.

Łuk na Wiśle stał się memem i zagościł między nami w wirtualnej ikonosferze. Rozpowszechniona w sieci wizualizacja projektu autorstwa architekta Marka Skrzyńskiego jest bliska modelu kampowego agit-propu.

Futurologia historiograficzna, w której centrum stoi upamiętnianie, okupuje także wyobraźnie artystów i działaczy kultury w Polsce powiązanych z wizją modernizacji endemicznej[1]; ugruntowanej w fantasmagorii Polski od morza do morza, zatopionej (dosłownie) w estetyce nostalgii. Jej wizualną manifestacją jest projekt pomnika bitwy warszawskiej pomyślany jako łuk triumfalny na Wiśle. Jest on pomysłem na tyle ciekawym, iż – chociaż nie istnieje i prawdopodobnie nigdy nie zaistnieje – wart jest analizy jako znaczący element wizji przeszłości i spekulacja na temat przyszłości, a także – całkiem serio – jako upamiętnienie teraźniejszości. Jest to fantomowy projekt, którego status w pełni odzwierciedla „niefaktyczność” państwa wstającego z kolan, zrzucającego jarzmo poprawności politycznej w imię Jezusa; przedmurza chrześcijaństwa ratującego Europę przed zalewem wypadających z pontonów prosto do morza islamskich bojowników, ostatniej zapory chroniącej polskie rodziny przed pandemią lewackich gejów. To państwo triumfuje i dlatego potrzebuje wizualnej reprezentacji. Być może jednak bardziej niż reprezentacji potrzebuje spekulacji na jej temat. Wokół projektu rozgorzała zatem przewidywalna, rytualna „polityczna debata”, która w żaden sposób nie ujawnia jednak jego funkcji w szerzej pojętej wizji nowoczesności, którą realizuje obecny rząd. A łuk (istniejący czy wyobrażeniowy) jest przecież tylko symbolicznym elementem infrastruktury produkującej przyszłą IV RP. Innym jej elementem jest wizja przekształcenia RP w specjalną strefę ekonomiczną. O zażyłej i wręcz symbiotycznej relacji między Łukiem i Zoną jest ten tekst. Tak zwana polityka historyczna PiS, której część stanowi łuk, jest tu rozpatrywana nie pod względem jej treści, takiej jak tworzenie nowego panteonu narodowych bohaterów i czynów, ale przede wszystkim pod kątem jej funkcji w całościowym programie naprawy tworzonym przez narodowych banksterów.

Arsienij Żylajew, „Cradle of Humankind”, fragment instalacji, 2015, fot. Alex Maguire, dzięki uprzejmości V-a-c Foundation i prywatnych kolekcji

Bitwa warszawska 2020

Współczesna walka o dwie wizje upamiętnia bitwy warszawskiej (1920) rozgrywa się między obozami władzy miejskiej („nowoczesność”) i państwowej („tradycja”). Jak donosi prasa, rząd zarzuca ratuszowi „«brak kooperatywności» w dążeniach do zbudowania w stolicy pomnika upamiętniającego Bitwę Warszawską”[2]. W sytuację zaangażował się bezpośrednio premier, a honorowy patronat nad budową łuku triumfalnego objął wicepremier, minister kultury i dziedzictwa narodowego Piotr Gliński. Senat RP w 2017 roku podjął uchwałę wspierającą starania o łuk. W obecnym układzie w zakresie realizacji projektu „wygrywa” strona samorządowa. Jakkolwiek celem gry jest raczej mobilizacja, więc faktycznym zwycięzcą będzie ten, kto zawładnie wyobraźnią. W lipcu 2019 roku Rada Warszawy podjęła uchwałę o wyznaczeniu placu Na Rozdrożu jako miejsca na pomnik. Zorganizowano także konkurs, którego wyniki ogłoszone zostały pod koniec lutego 2020 roku. Zrealizowany zostanie projekt całkiem inny[3], tymczasem łuk na Wiśle stał się memem i zagościł między nami w wirtualnej ikonosferze. Rozpowszechniona w sieci wizualizacja projektu autorstwa architekta Marka Skrzyńskiego, w kontekście kampowego agit-propu wykorzystywanego przez stowarzyszenie lobbujące na rzecz realizacji łuku od czterech lat (plakaty, strona internetowa i tak dalej)[4] zdecydowanie wyróżnia się minimalizmem. Projekt stał się, rzecz jasna, obiektem zarówno kpin, jak i podziwu. Na tle błękitnego nieba, w nurcie rzeki wznosi się mierząca 150 metrów betonowa budowla w kształcie bramy, zwieńczona koroną. Jedyne elementy dekoracyjno-funkcjonalne to orzeł biały, upostaciowienie Polski oraz data „1920”, upamiętnienie wydarzenia. Ni to modernizm, ni to nowy wernakularyzm; reaktywacja stylu narodowego w płynnej rzeczywistości. Być może autor próbuje w dość nieudolny sposób zrealizować postulat postawiony w książce Andrzeja Szczerskiego, który sugeruje, iż to polskie „dziedzictwo nowoczesności mogłoby stać się podstawą budowy nowego modelu polskiego patriotyzmu i nowym wzorcem wartości”[5]. Cokolwiek autor miał na myśli, według propagatorów projektu jest to symbol na miarę współczesnej Polski.

Pełna wersja tekstu jest dostępna w 30. numerze Magazynu „Szum”.

[*] Tytuł tekstu nawiązuje do książki Andrzeja Szczerskiego Cztery nowoczes-ności. Teksty o sztuce i architekturze polskiej XX wieku (DodoEditor, Kraków 2015), która opowiada historie polskiej kulturowej modernizacji z perspektywy tradycjonalisty.
[1] O historii modernizacji po 1989 roku pisał Jakub Banasiak, Normalizacja i dwie modernizacje. Pole sztuki w Polsce po 30 latach przemian, „Szum”, 17.12.2019, https://magazynszum.pl/normalizacja-i-dwie-modernizacje-pole-sztuki-w-polsce-po-30-latach-przemian/ [dostęp: 5.05.2020].
[2] kn, Łuk triumfalny na Wiśle? Morawiecki o władzach Warszawy: „mało kooperatywne”. Jest reakacja ratusza, „Metro Warszawa”, 26.11.2019, https://metrowarszawa.gazeta.pl/metrowarszawa/7,141637,25448822,luk-triumfalny-na-wisle-morawiecki-o-wladzach-warszawy-malo.html [dostęp: 5.05.2020].

[3] Konkurs na pomnik Bitwy Warszawskiej rozstrzygnięty, „Szum”, 27.02.2020, https://magazynszum.pl/konkurs-na-pomnik-bitwy-warszawskiej-rozstrzygniety/ [dostęp: 5.05.2020].
[4] Łuk Triumfalny Bitwy Warszawskiej 1920 roku, http://www.luktriumfalny1920.pl/ [dostęp: 5.05.2020].
[5] Andrzej Szczerski, dz. cyt., s. 235.

NEWSLETTER

Co piątek w Twojej skrzynce!


Czytaj więcej w magazynie Szum 30/2020

Zobacz też