05.04.2018

„Na jagody” Emilii Bartkowskiej w Gdańskiej Galerii Miejskiej

Redakcja
Emilia Bartkowska, „Na jagody”
„Na jagody” Emilii Bartkowskiej w Gdańskiej Galerii Miejskiej
Emilia Bartkowska, „Na jagody”

Tajemnicza kraina, pełna bogactwa, kolorów, radości i uroków, trudno dostępna ludziom, odkryta przez małego Janka, rządzi się własnymi, „leśnymi” prawami. Bezinteresowność i szlachetność chłopca zostaje nagrodzona przez przyrodę i mieszkańców „baśni borowej”. Krajobraz jest pełen tajemnicy i czarów…. – to nie jest opis Puszczy Białowieskiej, ale streszczenie książki Marii Konopnickiej Na jagody, napisanej w 1903 roku, która stała się pretekstem do stworzenia wystawy rysunków Emilki Bartkowskiej.

Integralną częścią wystawy wybranych rysunków Emilii jest publikacja niedokończonej książki z ostatnimi ilustracjami artystki i ponad stuletnim tekstem Marii Konopnickiej, której projektu i składu podjął się Maciej Bychowski.

Ekspozycja jest zapisem pragnienia urealnienia pewnych pomysłów, domniemanych wyborów i decyzji Emilii. Powstała z chęci podzielenia się pięknymi pracami, stworzonymi przez pięknego człowieka.

Emilia Bartkowska, „Na jagody”
Emilia Bartkowska, „Na jagody”
Emilia Bartkowska, „Na jagody”
Emilia Bartkowska, „Na jagody”
Emilia Bartkowska, „Na jagody”
Emilia Bartkowska, „Na jagody”

Rysunki są bardzo szczegółowe, wielość elementów i wzorów, sprawia, że stają się jeszcze bardziej przestrzenne, wciągają nas w głąb, w świat Emilki wyobraźni, pozwalając na jego eksplorację i zwiedzanie. Gęste, zatłoczone, jakby kolejne warstwy prowadziły między sobą dialog w czasie. Bywają też uproszczone, syntetyczne, sprowadzone do linii ruchu nożyczek. Wycięte w wyszukanym, sprowadzonym skądś papierze, albo w foli po czekoladzie, czy znalezionym gdzieś na podłodze skrawku. Dla mamy misie wycięła z blaszki. Przyjaciółce list wyszyła. Wszystko było sztuką. Była skłonna wydać wszystkie oszczędności na wymarzoną sukienkę, albo zszyć naprędce w kilka minut kawałek płótna z namalowanym kościotrupem, tworząc oryginalne ubranie. Jeśli wpadała na pomysł, że musi narysować dwa kościotrupy w uścisku, to zaczynał się maraton prób – mówiła o tym, pisała o tym, rysowała, malowała, wyszywała. Tworzyła na kolanie, w notesie, w windzie.

Janek, główny bohater Na jagody na każdym rysunku wyglądał inaczej. Nie jest proste narysować Janka, trzeba próbować. W ilustracjach do książki ludzkie postacie często latają, zawieszone w powietrzu, nie dotykając ziemi, zdają się lewitować. A może po prostu medytują? Przyroda jest bujna, rozrośnięta i mocno osadzona w kadrach rysunków, drzewa i kwiaty zawsze są ukorzenione, zdając się czerpać wszystkie soki witalne z wnętrza papieru, często nie mieszczą się na kartkach i wychodzą poza ich krawędzie, poza narysowany nieboskłon.

Rysunki Emilii przypominają ilustracje dziecięcych fantazji i snów, pokolorowane lub wycięte „nocne mary” – łagodna kreska plus żywe i „wesołe” kolory, za pomocą których artystka kreowała przestrzenie wypełnione po brzegi naturą, ludźmi i zwierzętami oraz dziwnymi stworami i duchami, które były pełnoprawnymi mieszkańcami tych światów.

Obrazy nakładają się na siebie, kolorowa kartka z rysunkiem przyklejona na wydarty skrawek innej białej z rysunkiem, którą przykrywa przeźroczysta folia, z kolejną warstwą ilustracji. Plamy kolorów, czarne kreski i kontury multiplikują się, krzyżują i łączą, dając poczucie przyjemnego otumanienia…., a może nawet halucynacji.

Była perfekcjonistką. Jeśli nie znacie jej sztuki to dlatego, że jeszcze trzeba było coś poprawić, zmienić albo zrobić od nowa. Kochała swoje rysunki, ale wiecznie była niezadowolona i pracowała dalej. A teraz my pokazujemy je tak, jak je zostawiła w bałaganie na biurku, pod stołem, w szufladzie. Mało tego ośmielamy się wydać książkę. Na jagody przewijało się od lat, ciężko powiedzieć ile mogło powstać po drodze wersji. Co było tylko próbą, szkicem, co gotową (ha!) ilustracją. Które z tych rysunków by dopuściła, które jeszcze sto razy przemalowała, a w które zawinęła jakiś prezencik dla kogoś. Teraz musimy podjąć sami kilka bardzo trudnych decyzji, ułatwieniem jest to, że obcujemy z wybitnie pięknymi rzeczami. Podobno nie ma ludzi nie zastąpionych. Bzdura.

Emilia Bartkowska, „Na jagody”
Emilia Bartkowska, „Na jagody”
Emilia Bartkowska, „Na jagody”
Emilia Bartkowska, „Na jagody”

Ja mam duży dystans do tego co robię.
Tak, chyba chciałabym, żeby to było oglądane jako ładne… ładne obrazki.
Moje rysunki, to są zapiski: tego co ja sobie przeżywam, co oglądam – co wpada do oczu.
(…)
Trochę nie wiedziałam, czym będzie ta wystawa, tak naprawdę początkowo.
To się też tutaj formułuje w jakiś sposób.
(…) Kiedyś nie potrafiłam wyrzucić żadnego (obrazka), tak teraz, chyba nawet chciałabym się nimi wszystkimi podzielić…
Ja bardzo chętnie powiesiłabym je w białych ramach, ale białych ram niestety nie mamy….
Nie wiem, skąd takie nasze przyzwyczajenie, że sztuka musi być oglądana na białych ścianach pod reflektorkiem i w złotej ramie …
Ona tak naprawdę jest wszędzie …*

wypowiedzi Emilki pochodzą z rozmowy z Małgorzatą Żerwe, która została zarejestrowana przy okazji wystawy pt.: Bardzo Ładne Obrazki, która odbyła się w Galerii Żak w 2011 roku.

NEWSLETTER

Co piątek w Twojej skrzynce!


Stopka

ArtystaEmilia Bartkowska
WystawaNa jagody
MiejsceGdańska Galeria Miejska 1
Czas trwania9.03–8.04.2018
KuratorHonorata Martin, Emilia Orzechowska
FotografieKamila Chomicz
Strona internetowaggm.gda.pl
Indeks

Zobacz też