SZUM
SZUM Wspieraj nas!
  • Działy
    • News
    • Krytyka
    • Rozmowy
    • Do zobaczenia
    • Na dobry początek
    • Eseje
    • Kwartalnik
    • Patronite
  • Archiwum
  • Podcast
  • Redakcja
  • Stawki
  • Sklep
Piszemy o sztuce z całej Polski. Komentujemy najważniejsze wydarzenia, dowartościowujemy marginesy, dajemy głos osobom twórczym i specjalistom. Pomóż nam w robieniu SZUMU.
Wspieraj nas!
Newsletter Szumu
co piątek w Twojej skrzynce!
W magazynie 26.02.2021 3 min

„Linia graniczna” Barbary Kozłowskiej w Fundacji Arton

Grzegorz Borkowski
udostępnij — facebook   twitter/x   link
pobierz .pdf
W odróżnieniu od awangardowej idei ruchu „do przodu” Kozłowska wybrała kierunek „w głąb”. Do wnętrza samej siebie i do idei sztuki, w której od walorów estetycznych istotniejsza będzie przestrzeń intelektualna.
Barbara Kozłowska, „Akcja morza i pięciu kolorowych stożków”, Cramond k. Edynburga, 1973 fot. Zbigniew Makarewicz, dzięki uprzejmości Z. Makarewicza i Fundacji Arton w Warszawie

Nie jest łatwo precyzyjnie określić, czym była Linia graniczna – ten szczególny artystyczny projekt Barbary Kozłowskiej składał się bowiem z cyklu działań bliskich performansom, ogólnej ich idei oraz osobistej postawy artystki przenikającej te elementy. Wszystkie te „składniki” dzieła dostępne są dziś jedynie za pośrednictwem fragmentarycznych dokumentacji – fotografii, tekstów i rysunkowych szkiców. Dlatego do niedawna byłem przekonany, że Linia graniczna może być przedstawiona tylko w postaci publikacji, a nie wystawy. Sądziłem, że bez tekstowego komentarza te ślady/okruchy, którymi obecnie dysponujemy, będą bezbronne i nieme. Mamy bowiem do czynienia ze sztuką odwołującą się przede wszystkim do pojęć i intuicji, które tylko wtedy staną się znaczące, gdy podejmiemy z nimi dialog, po swojemu je rozpoznamy i włączymy we własny, niekoniecznie obiektywny, ruch myśli. Dlatego twórczość Barbary Kozłowskiej lepiej opisuje, jak sądzę, określenie „sztuka pojęciowa” (którego używał Jerzy Ludwiński) niż termin „sztuka konceptualna”, bo sztuka tej wybitnej artystki w szczególny sposób łączyła obserwację codziennych zjawisk z refleksją dotyczącą pojęć ogólnych, przefiltrowanych jednak przez nieegocentryczną autorefleksję.

Barbara Kozłowska, „Linia graniczna”, widok wystawy
Barbara Kozłowska, „Linia graniczna”, widok wystawy

Już samo rozpoczęcie projektu Linia graniczna zawiera wyraźny rys osobowości jej autorki, która w niecałe dwa lata po ukończeniu studiów w zakresie malarstwa zamiast na rutynową artystyczną wycieczkę do Paryża wyruszyła w 1967 roku w podróż na Syberię, nad jezioro Bajkał. Nie miała jeszcze nazwy dla swojego projektu ani nawet wyraźnej jego koncepcji, odczuwała jednak istotny imperatyw, by wykroczyć nie tylko poza dotychczasowe koncepcje sztuki, ale także podjąć aktywność w rejonie niemającym dotąd istotnych odniesień do współczesnej sztuki. W pewnym sensie przypominało to Skok w pustkę Yves’a Kleina z 1960 roku, tyle że nie była to symulacja, lecz wyprawa powodowana intelektualną namiętnością poznawczą i potrzebą dotarcia do sytuacji punktu zerowego sztuki. W odróżnieniu od awangardowej idei ruchu „do przodu” Kozłowska wybrała kierunek „w głąb”. Do wnętrza samej siebie i do idei sztuki, w której od walorów estetycznych istotniejsza będzie przestrzeń intelektualna. Ale dokładniejsza świadomość tego wszystkiego przyszła dopiero po dotarciu na miejsce, intuicja nie zawiodła młodej artystki. Syberia, która dla wielu pokoleń była symbolem krainy zesłańców i katorgi, odsłoniła artystce możliwość ukształtowania własnego projektu, który za pomocą delikatnych gestów manifestować będzie przesłanie diametralnie odmienne: mentalne uwalnianie się od zamykających horyzonty myślowe linii granicznych, linii szczególnie dotkliwie odczuwanych jako opresyjne przez ludzi żyjących w całej ówczesnej sferze sowieckiej dominacji. Podróż ta stała się częścią projektu, który dopiero w jej trakcie się skrystalizował. W sztuce pojęciowej, której istotą jest proces myślowy, nie są tak ważne rozgraniczenia na fazy prologu i finału, proces ten jest – jak pisał Ludwiński – „ich wspólnym mianownikiem”.

[…]

Pełna wersja tekstu jest dostępna w 31. numerze Magazynu „Szum”.

Przypisy

Najczęściej czytane

1
Na Dobry Początek 31.08.2026

Najciekawsze wystawy jesieni 2026

Redakcja
2
Krytyka 28.08.2026

Skórzana goła baba z zegarem, ale tym razem na serio. „Międzynarodowa Wystawa Skóroplastyczna” w BGSW

Portret Aleksy Wójtowicz
3
Krytyka 28.08.2026

Na granicy przetrwania. „Wytrychowanie” Piotra Bujaka w Muzeum Manggha w Krakowie

Portret Wojciech Albiński
4
Artykuł sponsorowany 28.08.2026

The Andy Warhol Museum in Medzilaborce comes to life: a new exhibition brings together world-renowned pop art and the modern world

5
Do zobaczenia 27.08.2026

„Pod powieką miejsca” Alicji Pangowskiej w Pracowni Portretu

Redakcja
6
Krytyka 04.09.2026

Socjalizm w cętki. „Transfurmation” w Kauno paveikslų galerija

Portret Jakub Banasiak

Newsletter Szumu
co piątek w Twojej skrzynce!

REKLAMA
Piszemy o sztuce z całej Polski. Komentujemy najważniejsze wydarzenia, dowartościowujemy marginesy, dajemy głos osobom twórczym i specjalistom. Pomóż nam w robieniu SZUMU.
„Linia graniczna” Barbary Kozłowskiej w Fundacji Arton — SZUM
REKLAMA
Logo: SZUM

Magazyn SZUM

Fundacja Kultura Miejsca
Wydział Badań Artystycznych i Studiów Kuratorskich
Akademia Sztuk Pięknych w Warszawie
ul. Wybrzeże Kościuszkowskie 39
00-347 Warszawa

redakcja@magazynszum.pl

ISSN 2956-817X

Media społecznościowe

  • facebook
  • instagram
  • spotify
  • apple podcasts
  • podcast RSS

Wspieraj nas!

Polityka prywatności

Kontakt

Przeszukaj SZUM

‹ › ×

    ‹ › ×
      Nasz serwis korzysta z cookies w celu analizy odwiedzin.
      Zapoznaj się z naszą polityką prywatności