Leon Podsiadły (1932-2020)

Anita Wincencjusz-Patyna
Leon Podsiadły przy pracy „Angaż” z 2012 roku, fot. Staszek Sielicki
Leon Podsiadły (1932-2020)
Leon Podsiadły przy pracy „Angaż” z 2012 roku, fot. Staszek Sielicki

Odejście profesora Leona Podsiadłego do innych wymiarów to nieodżałowana strata nie tylko dla społeczności Akademii Sztuk Pięknych im. Eugeniusza Gepperta we Wrocławiu. Odszedł człowiek niespotykanego już formatu, klasy, pewnej postawy i ludzkiej, i artystycznej.

Leon Podsiadły, „Wehikuł”, 2019; zdjęcie z wystawy „ON i JA”, Leona Podsiadłego i Dominika Podsiadłego w galerii Entropia, fot. Marek Sienkiewicz

Uczeń Borysa Michałowskiego, Apolinarego Czepelewskiego, Xawerego Dunikowskiego i Jerzego Boronia, sam stał się wychowawcą kilku pokoleń rzeźbiarzy działających aktywnie zarówno w kraju, jak i za granicą. Zasługą mistrzów – jak się wydaje – było zaszczepienie w młodym adepcie rzeźby genu nieustannego poszukiwania nowych form wyrazu, ale też eksperymentowania z formą i materiałem, dochodzenia do głębokich treści najprostszymi środkami. Podsiadły był autorem rzeźb o silnym aspekcie kontemplacyjnym, ale też realizacji przeznaczonych do przestrzeni publicznej, w skali kameralnej i omal gigantycznej. Rzeźbił w drewnie (ulubiony czarny dąb) i kamieniu (zwłaszcza granit), odlewał, stosował ceramikę, siatki metalowe, powrozy, tkaninę, naturalne obiekty. Pozostając w sieci inspiracji płynącej ze sztuki dawnej (np. zwartych w bryle rzeźb cykladzkich), pozaeuropejskich cywilizacji (zwłaszcza z ukochanej Afryki, gdzie przez pięć lat był profesorem narodowej szkoły sztuk w Conakry – stolicy Gwinei), ale także XX-wiecznych prądów i estetyk od Constantina Brancusiego i Henry’ego Moore’a, przez Lynna Chadwicka i Alberto Giacomettiego, po Louise Bourgois i Anthony’ego Caro, profesor podążał zawsze osobną drogą, tworząc sztukę oryginalną, po prostu swoją, prawdziwą. Szlachetna prostota, elegancja pionu i poziomu, enigmatyczne treści niosące odbiorcom bogactwo skojarzeń i niewyczerpany potencjał interpretacyjny – oto cechy jego dokonań.

A przy tym wszystkim ujmujący człowiek. Piękna dusza. I zawadiacka.

Leon Podsiadły, fot. Marek Sienkiewicz

W albumie podsumowującym twórczość Leona Podsiadłego jest takie zdjęcia autorstwa Staszka Sielickiego, na którym Profesor pozuje w „ujęciu” swojej pracy Angaż z 2012 roku. Konstrukcja z czarnego dębu staje się tym samym zmyślną ramą, na której podstawie leży gęsie jajo. Jajo mądrzejsze od Leona, ale Leon też wie swoje. Kwadratura jaja – początek i koniec, narodziny i śmierć. Cud życia. Cud tworzenia. Cud trwania w pamięci potomnych.

Anita Wincencjusz-Patyna (jedna z tych, co miała szczęście go poznać)

NEWSLETTER

Co piątek w Twojej skrzynce!


Stopka