23.07.2020

„Katarzyna, Erna, Maria” Małgorzaty Malwiny Niespodziewanej w galerii lokal_30

Małgorzata Malwina Niespodziewana, „Zła Bajka - Zły”, 2015, fot. Bartosz Górka
„Katarzyna, Erna, Maria” Małgorzaty Malwiny Niespodziewanej w galerii lokal_30
Małgorzata Malwina Niespodziewana, „Zła Bajka - Zły”, 2015, fot. Bartosz Górka

Działająca współcześnie artystka inspiruje się swoimi poprzedniczkami. Nie ukrywa tego, lecz przeciwnie – otwarcie sygnalizuje ów fakt w każdej z poświęconych im prac. Historie i dzieła Katarzyny Kobro, Erny Rosenstein oraz Marii Jaremy wpłynęły na powstanie realizacji ujętych w cykle Historia o Katarzynie, Erna, Kolekcja (dla Marii). Każda z wymienionych artystek była twórczynią awangardy, każda żyła w dwudziestym wieku, a ich losy zostały naznaczone przez najstraszliwsze wydarzenia: wojny i ich konsekwencje, śmierć bliskich, nędzę i wysiedlenia. Złe czasy nie sprzyjały twórczości. A jednak one przy sztuce pozostały powracając do niej nawet w najgorszych momentach. Sztuka jako terapia? Z całą pewnością nie. Liczyło się ocalenie czegoś dalece większego. Dodatkowo jeszcze, twórczość każdej ze wspomnianych, już po ich śmierci, czekała długo na nową interpretację, nowe spojrzenie, zamknięta w oczywistościach i gotowych odczytaniach.

Autorką, która wpuściła dorobek poprzedniczek w krwioobieg dzisiejszej sztuki, jest Małgorzata Malwina Niespodziewana. W ich postawach widzi ona przede wszystkim wrażliwość, ale i siłę życia mimo cierpienia, przynoszonego przez świat zewnętrzny i – jak już wspomniałam – zasadnicze przekonanie o sztuce jako ratunku dla człowieczeństwa w granicznych momentach. Artystyczne życiorysy wymienionych autorek zawierają bowiem następującą sekwencję wydarzeń: po początkowych sukcesach przychodzi wojna i związane z nią zło, naznaczające wszystko i wszystkich. Potem zaś – nie ma odkupienia, nic nie jest już takie jak było i trzeba żyć dalej z ciężarem pamięci.

W sposobie, w jaki Niespodziewana relacjonuje postawy swoich bohaterek, pojawia się gest przekory w stosunku do wysokich, modernistycznych stylów mówienia o artystach, w których nie do pomyślenia było opowiadanie o sztuce poprzez biografie, które utożsamiano z „plotkarstwem”. Owszem, istnieje w naszej kulturze rozwinięty nurt biografistyki, który cieszy się własnymi prawami i schematami fabularnymi. Prace Niespodziewanej to przeniesienie w pewien sposób tego nurtu w niezbyt przyjazny mu żywioł sztuk wizualnych.

Strategia jest z gruntu ponowoczesna. Bazuje wszak na przekonaniu, że nie wymyślimy już nic nowego i możemy tylko miksować gotowe symbole w coraz to nowe konstelacje. Niespodziewana akceptuje fakt, że stoi na ramionach olbrzymek. Jej poprzedniczki wypracowały język nowoczesności, który ona – ich następczyni – może dzisiaj co najwyżej zastosować. Zjawisko wyczerpania nie musi jednak oznaczać słabości. Przywracanie żywej pamięci poprzedniczek jest przecież także pracą u podstaw: tworzeniem kobiecej wersji historii sztuki, czyli herstorii, tkaniem wątków matriarchalnej genealogii artystycznej. Jest też budowaniem przez artystkę własnej, bezpiecznej przystani, gdzie nikt nie zakwestionuje jej działalności. Gest Niespodziewanej oznacza więc tworzenie wspólnoty artystek: przyznanie się do matek-patronek-awangardystek, lecz także wsparcie dla współcześnie uprawiających sztukę sióstr-koleżanek.

Sięgnięcie przez Niespodziewaną po dorobek pionierek awangardy zbiegło się w czasie ze wzrostem zainteresowania rolą i miejscem artystek w polu sztuki. Te co najmniej od początku lat dziewięćdziesiątych wychodzą z cienia, w jakie zagnała je historia sztuki, a proces wzmacniania pozycji tworzących kobiet, mimo przeszkód, nie ustaje. Prace Małgorzaty Malwiny Niespodziewanej stanowią część zachodzących na naszych oczach zmian i zarazem dowód, że dorobek pionierek awangardy można czytać z zainteresowaniem także i dzisiaj. Oczywiście, czytać w inny sposób niż dotychczas, trzeba sięgnąć przecież po konteksty twórczości – tło biograficzne i historyczne, stosować wypracowany przez siebie eklektyzm interpretacyjny. Malwina Niespodziewana wykorzystuje zatem wiedzę biograficzną, ale także schematy narracyjne używane przy relacjonowaniu losów artystek. Świadomie sięga do zasobów kultury popularnej z takimi jej gatunkami, jak komiks czy książki dla dzieci. Odtwarza emocjonalną aurę epizodów biograficznych, tworzy jakby wewnętrzne portety, posługując się po wirtuozersku językiem formy. Przy Kobro relacjonuje etapy nieszczęśliwie zakończonego życia, przy Rosenstein skupia się na aurze jej świata wyobrażonego, przy Jaremiance poprzez materiał i formę podkreśla elegancję i kruchość awangardowej sztuki tworzonej na przekór czasowi, w którym artystce przyszło żyć.

Małgorzata Malwina Niespodziewana, „Portrety”, z serii „Historie o Katarzynie”, 2008, fot. Bartosz Górka
Małgorzata Malwina Niespodziewana, „Katarzyna, Erna, Maria”, widok wystawy, fot. Bartosz Górka
Małgorzata Malwina Niespodziewana, „Katarzyna, Erna, Maria”, widok wystawy, fot. Bartosz Górka
Małgorzata Malwina Niespodziewana, „Katarzyna, Erna, Maria”, widok wystawy, fot. Bartosz Górka
Małgorzata Malwina Niespodziewana, „Czarna Skrzynka K-S”, 2008, fot. Bartosz Górka
Małgorzata Malwina Niespodziewana, „Katarzyna, Erna, Maria”, widok wystawy, fot. Bartosz Górka
Małgorzata Malwina Niespodziewana, „Lekcja, Temat: Awangarda”, 2017, fot. Bartosz Górka
Małgorzata Malwina Niespodziewana, „Katarzyna, Erna, Maria”, widok wystawy, fot. Bartosz Górka

W 2008 roku Niespodziewana przywołała postać Katarzyny Kobro. Ale nie nowatorski dorobek artystyczny rzeźbiarki stanowił główny obiekt zainteresowania. Dorobek, stawiający ją w pierwszym rzędzie mistrzów i mistrzyń pierwszej awangardy, został zestawiony z dramatycznymi kolejami losu. Tworząc prace o Kobro, artystka odwróciła zwyczajowy sposób relacjonowania biografii. Los rzeźbiarki nie usprawiedliwia jej twórczości, przeciwnie: sztuka powstaje wbrew życiowym okolicznościom. Niespodziewana celowo oparła się na relacji córki artystki, mimo że Nice Strzemińskiej zarzucano brak obiektywizmu. Pamiętajmy jednak, że Kobro, która do lat dziewięćdziesiątych pozostawała znana tylko w kręgu specjalistów, zyskała pośmiertne uznanie przede wszystkim dzięki staraniom córki, wspartej przez Muzeum Sztuki w Łodzi. Niespodziewana korzystała z tych dokonań, lecz prowadziła także własne poszukiwania. Opowieść Niki jest dla niej znakomitą bazą do snucia opowieści, bowiem tematem Historii o Katarzynie uczyniła relację matki-artystki i córki, która pragnęła ocalić o niej pamięć. Jest to historia Katarzyny widziana oczyma Niki.

Niespodziewana opowiada poprzez sceny, które są syntezą danego etapu życia interesującej ją artystki. Nie obawia się mitologizacji życia Kobro, raczej prowadzi z tym zjawiskiem grę. Formuła książek dla dzieci z ruchomymi scenkami, pozwala jej na zderzenie naiwnej, ciepłej formy z przygnębiającymi treściami. Stosuje także pudełeczka z wyciętymi rysunkami ustawione w przestrzenną kompozycję oraz komiks. W ten sposób udaje jej się uniknąć patosu i rozpaczy, jest empatyczna wobec swoich bohaterek, lecz jednocześnie – rzeczowa. Kontynuując pracę wzmacniania pamięci, zrekonstruowała strój Kobro: dwie suknie widoczne na ocalałych zdjęciach, szal i czapeczkę. Długo uważano, że ubiory te zostały zaprojektowane przez męża artystki, Władysława Strzemińskiego, gest Niespodziewanej jest ich odzyskaniem dla właściwej autorki – samej Kobro.

W 2015 roku w twórczości krakowskiej artystki pojawiła się Erna Rosenstein. W jej wypadku inspiracją stało się jedno wydarzenie. Niespodziewaną interesował przede wszystkim sposób, w jaki Rosenstein poradziła sobie z traumą po wydarzeniu, jakim było zamordowanie rodziców w jej obecności i uratowanie się przez nią cudem przed pewną śmiercią. Trudno w ogóle sobie wyobrazić taką sytuację i możliwość dania sobie z nią rady (oraz życia dalej), nie mówiąc już o tym, że morderstwo dokonane przez polskiego szmalcownika w lesie przy torach kolejowych, należy do niepoddających się obrazowaniu. A jednak Erna Rosenstein opowiadała o tej tragedii w biograficznych relacjach, podejmowała ją aluzyjnie w malarstwie i rysunkach.

Małgorzata Malwina Niespodziewana, „Kobro”, 2014, fot. Bartosz Górka
Małgorzata Malwina Niespodziewana, „Katarzyna, Erna, Maria”, widok wystawy, fot. Bartosz Górka
Małgorzata Malwina Niespodziewana, „Katarzyna, Erna, Maria”, widok wystawy, fot. Bartosz Górka
Małgorzata Malwina Niespodziewana, „Katarzyna, Erna, Maria”, widok wystawy, fot. Bartosz Górka
Małgorzata Malwina Niespodziewana, „Katarzyna, Erna, Maria”, widok wystawy, fot. Bartosz Górka
Małgorzata Malwina Niespodziewana, „Katarzyna, Erna, Maria”, widok wystawy, fot. Bartosz Górka

Niespodziewaną interesuje przede wszystkim świat wyobraźni starszej artystki, przebijający przez jej styl obrazowania sposób radzenia sobie z traumą. W bogatej twórczości Rosenstein dominującym nastrojem była melancholia. Wskazują na to analizy zawarte w monografii artystki, autorstwa Doroty Jareckiej i Barbary Piwowarskiej. Rosenstein nieustannie powtarzała prześladujący ją motyw odciętych głów rodziców i zanikanie, blaknięcie ich wizerunków. Cykl Niespodziewanej Erna pokazuje tło całego wydarzenia, boleśnie nawiedzającego artystkę w niekończącej się repetycji. Sceneria lasu, pełnego suchych gałęzi, pajęczyn i kolców. Ten styl obrazów jakby wzięty prosto z baśni zderza się ze straszną treścią, nieco ją neutralizując i czyniąc ją możliwą do przyjęcia. Fragment wiersza Rosenstein zacytowany przez Niespodziewaną w jednym z kolaży, Gdybym była naprawdę / wycięłabym sobie serce, wskazuje na jeszcze jedną konsekwencję potworności, jaką przeżyła członkini Grupy Krakowskiej – nękające ją nierealność, poczucie nieistnienia. Odwołujący się do takich odczuć motyw braku i pustki pojawia się w kilku kompozycjach z serii Erna.

Gdy w 2018 roku Niespodziewana zwróciła się ku postaci Marii Jaremy, tym razem sięgnęła po abstrakcję. W kolażach i grafikach zastosowała własny język, bazujący na wypracowanym przez Jaremiankę. Jego podstawą stała się powtarzalność i rytm mnożących się form, które wybijały się ze stanu płaskiego w przestrzeń. Były to jakby zmiękczone formy geometryczne, które stawały się obłe, biologiczne, a ich zadaniem było stwarzanie wrażenia płynięcia w przestrzeni, drgania. Znakomicie został uchwycony tutaj styl Jaremianki, której prace dają właśnie wizję harmonijnego przepływania form, często się o nich mówi – zresztą bazując na jej sugestiach – że przedstawiają taniec. Według świadectw, które skrupulatnie przytoczyła w swojej książce Agnieszka Dauksza, Jarema nie dbała o powierzchowość i była osobą o niezwykłej charyzmie i stanowczości. Cechowała ją bezpośredniość, wytrwałość i kruchość. Była pełna przeciwieństw, czy jednak nie zespalały się w jedno w jej sztuce? Kolekcja (dla Marii) autorstwa Malwiny Niespodziewanej zawiera więcej pogody i odnosi się w sposób bardziej zawoalowany do życia artystki niż dzieła odnoszące się do Kobro i Rosenstein. Życia, które także wypełnione było tworzeniem sztuki na przekór wojnie czy powojennej biedzie, a potem śmiertelnej chorobie.

Zastanawiam się czy za ideą dzieł poświęconych innym artystkom, nie stała myśl o odwróceniu zła, jakiego doświadczyły one w swoich życiach. W pracach Niespodziewanej dostrzegam bowiem gest ponadpokoleniowej i biegnącej w poprzek czasu solidarności. Możliwe, że jej zamiarem było nie tyle stworzenie alternatywnej wersji historii, co ukazanie jej ciągu dalszego, by absurdowi cierpienia i nieszczęścia, jakie spadały na jej bohaterki, nadać sens. Traktując dorobek poprzedniczek jako materiał do swoich dzieł, postąpiła jak lojalna córka, która poszukuje dla swoich duchowych matek zadośćuczynienia. By pokazać, że nie cierpiały na darmo, że to, co je dotknęło, miało w dłuższej perspektywie znaczenie dla przyszłych pokoleń i dla samej sztuki.

Magdalena Ujma

NEWSLETTER

Co piątek w Twojej skrzynce!


Stopka

ArtystaMałgorzata Malwina Niespodziewana
WystawaKatarzyna, Erna, Maria
Miejscelokal_30, Warszawa
Czas trwania19.06–1.08.2020
FotografieBartosz Górka; dzięki uprzejmości galerii lokal_30
Strona internetowalokal30.pl
Indeks

Zobacz też