08.05.2015

„Ja po rzeźbach nie płaczę” Karoliny Breguły w lokal_30

„Ja po rzeźbach nie płaczę” Karoliny Breguły w lokal_30
Karolina Breguła, Ja po rzeźbach nie płaczę, widok wystawy

Karolina Breguła, Cukiernica, 2015, fotografia

Niełatwo zrozumieć Karolinę Bregułę. Artystka od wielu lat poddaje refleksji sztukę – jej status, społeczny odbiór, komunikatywność. Jak przyznaje, jej działalność artystyczna zasadza się na ciągłym poszukiwaniu sensów. Pytanie o sens dotyczy zarówno samych dzieł, jak i sensu twórczości, produkcji oraz ewentualnej nadprodukcji. Jak wielu znamy artystów, którzy jawnie zadają to oczywiste, choć jednak dość krępujące pytanie? Choć mit romantycznego twórcy przez wielkie „t” oraz awangardowego innowatora wypiera ponowoczesny zbieracz i interpretator dzieł przeszłości, autorom wciąż trudno zdystansować się do własnych działań.

Karolina Breguła, Ja po rzeźbach nie płaczę, widok wystawy

Karolina Breguła, Bez tytułu, 2015

Karolina Breguła, Ja po rzeźbach nie płaczę, widok wystawy

Karolina Breguła, Ulica, 2013, fotografia; Dokumentacja koncertu duetu Spekulatywny Performans Pop (Karolina Breguła i Ryo Ikeshiro), 2015, wideo

W roku 2007 powstaje 66 rozmów o współczesnej sztuce, o których Breguła pisze na swojej stronie: “Cykl 66 wywiadów z osobami zawodowo niezwiązanymi ze sztuką, na temat odbioru dzieł współczesnych artystów”. I dodaje: “Praca ma być narzędziem służącym artystom do rozpoznawania gustów swoich odbiorców”. Sarkazm czy próba znalezienia sensu w działaniu? Poradnik „jak tworzyć, żeby zostać zrozumianym”, czy raczej eufemiczna forma wyrażenia tego, o czym wszyscy wiedzą, tylko boją się powiedzieć na głos? W sukurs, pozornie, przychodzi zainicjowane w 2010 roku internetowe Biuro tłumaczeń sztuki. To jeden z odważniejszych projektów Breguły, która zamiast tworzyć własne „artefakty”, zakłada agencję zajmującą się wyjaśnianiem istniejących dzieł. Zaprasza do współpracy grupę reprezentantów różnych zawodów, którzy odpowiadają na prośby o wyjaśnienie znaczenia przeróżnych prac. Wszystkie te tłumaczenia łączy jedno – odbiegają od oficjalnych interpretacji jakie znamy z katalogów wystaw i instytucjonalnych ulotek. Co ważne, każdy internauta może dodać własną interpretację danego dzieła, tym samym współtworząc sieć tłumaczeń.

Karolina Breguła, Ja po rzeźbach nie płaczę, widok wystawy

Karolina Breguła, Centrum wszystkiego, 2012, fotografia

W swojej pracy z tekstem artystka idzie jeszcze dalej. W 2012 roku odbywa się z jej inicjatywy konferencja performatywna Formy przestrzenne wobec katastrofy, po której następuje wydanie książki pokonferencyjnej Formy przestrzenne jako centrum wszystkiego zawierającej teksty wystąpień uczestników analizujących rzeźby powstałe w latach 60. i 70. w Elblągu w ramach Biennale Form Przestrzennych. Interpretacja ta jest o tyle osobliwa, że każdy z autorów reprezentuje inną dziedzinę – biologię, neurologię, fizykę czy matematykę. Całość okazuje się być bezprecedensową próbą spojrzenia na dzieła sztuki jako na obiekty niosące również przekaz pozaartystyczny, obiekty żywe i ciekawe, mające więcej niż tylko jeden intelektualny i historyczno-sztuczny wymiar. Breguła odwraca uwagę widza od znaczenia dzieł sztuki, by skupić się na rozważaniach dotyczących materialności obiektów i ich cech fizycznych.

Karolina Breguła, Ja po rzeźbach nie płaczę, widok wystawy

Karolina Breguła, Cukiernica, 2015, wideo

Karolina Breguła, Ja po rzeźbach nie płaczę, widok wystawy

Karolina Breguła, od lewej: Makaron, 2015, fotografia; Miłośnik sztuki, 2010, fotografia

Projekt ten, jak się zdaje, zbliża nas do istoty twórczości Karoliny – żadna z jej prac, a w szczególności tych związanych z tekstem i interakcją, a także prac wideo, nie prowadzi nas wprost do przesłania”. Paradoksalnie, Breguła usiłując tłumaczyć sztukę podąża ścieżką niejednoznaczności, co zauważyła również prof. Maria Poprzęcka interpretując mockument Fire-followers z 2013 roku: “Spokojna i poważna narracja filmu jest myląca, długo możemy ulegać wrażeniu, że to ciągle socjologiczny zapis, osobliwy, ale jednak zapis. Tymczasem coraz bliżej jesteśmy granic absurdu, jak w ośrodku tresury psów, uczonych „wyczuwania sztuki” po zapachu terpentyny, kleju, farby (to wszystko łatwopalne materiały). Wątpliwości rozstrzyga szokująca scena w morskim akwarium – elokwentna przewodniczka prezentuje drapieżne mureny […], z którymi sąsiadują zatopione w wodzie czołowe dzieła rosyjskiej awangardy. Bregule nie jest żal unicestwionych dzieł. Wręcz przeciwnie, fascynuje ją moment zniszczenia, który daje możliwość zmiany – niekoniecznie odbudowy, ale zmierzenia się z sytuacją „po””.

Karolina Breguła, Ja po rzeźbach nie płaczę, widok wystawy

Karolina Breguła, Woda, 2015; Trójkąt masła, 2014

Ja po rzeźbach nie płaczę – deklaruje. Ten namysł nad istotą dzieła sztuki, mimo woli prowadzi do niedawnych wydarzeń z Muzeum Niniwy w Mosulu, gdzie grupa bojowników ISIS zdewastowała starożytne posągi. Czy warto rozpaczać po czymś co reprezentuje przeszłość? Czy obiekt ułatwia czy też utrudnia nam opowiedzenie historii? Czy fizyczny aspekt dzieła stanowi o jego wartości? Kazimierz Malewicz w tekście O muzeum z 1919 roku opowiadał się za zniszczeniem sztuki dawnej. Jego zdaniem, może to pozwolić sztuce rozwijać się: “Życie wie, co robi, i jeśli dąży do zniszczenia, nie należy mu przeszkadzać, bo powstrzymując je zamykamy drogę do początku nowego życia, które rodzi się w nas. Po kremacji zwłok pozostaje jeden gram popiołu, a zatem tysiące cmentarzy dałoby się zmieścić na jednej aptecznej półce. Możemy poczynić ustępstwo na rzecz konserwatystów i pozwolić im spopielić wszystkie poprzednie epoki, skoro są martwe, oraz założyć aptekę”.

Fotografia Ulica to zainscenizowana historia The More the Better – notorycznie psującego się dzieła Nam June Paika z kolekcji Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Seulu, które prawdopodobnie czeka w najbliższym czasie instytucjonalne unicestwienie. Breguła uważa, że poprzez rozmontowanie instalacji i złożenie jej w magazynie muzeum uwolni się ją od dawnych znaczeń i pozwoli jej odnaleźć się w aktualnej rzeczywistości. Kwestie nowego spojrzenia na historyczne dzieła powracają, kiedy oglądamy zdjęcia z cyklu Historie sztuki. Losy uszkodzonych dzieł stają się pretekstem do opowiedzenia o nowym życiu uśmierconych obiektów. Artystka przywołuje Fettecke Josepha Beuysa z 1982 – bryłę masła, umieszczoną w rogu pomieszczenia w Akademii Sztuk Pięknych w Düsseldorfie, sprzątniętą przypadkowo przez pracownika, meteoryt z La nona ora Maurizio Cattelana, usunięty z rzeźby przez posła Tomczyka w akcie protestu przeciwko wymowie dzieła czy starte przez sprzątaczkę plamy będące częścią pracy When it Starts Dripping from the Ceiling Martina Kippenbergera. Sam akt dewastacji dzieła sztuki Breguła widzi jako rodzaj interakcji, działania performatywnego, które w nowoczesnym muzeum być może powinno być dopuszczalne.

Karolina Breguła, Ja po rzeźbach nie płaczę, widok wystawy

Karolina Breguła, Miłośnik sztuki, 2010, fotografia; Ciasteczka Kippenbergera, 2012, instalacja

Karolina Breguła, Ja po rzeźbach nie płaczę, widok wystawy

Karolina Breguła, Zupa, 2014, wideo

Karolinie Bregule nie brakuje przewrotności – w jednej z ostatnich prac, krótkim dokamerowym performansie, artystka z szelmowskim uśmiechem, rozkoszując się każdą chwilą zniszczenia, powolutku doprowadza do nieuchronnego rozbicia starej cukiernicy, obiektu, który może istnieć, ale równie dobrze może go nie być. Babcia nie byłaby zadowolona, tyle wspomnień wiązało się z tym przedmiotem!

Karolina Breguła, Ja po rzeźbach nie płaczę, widok wystawy

Karolina Breguła, Fire-followers, 2013

Karolina Breguła, Ja po rzeźbach nie płaczę, widok wystawy

Karolina Breguła, Ciasteczka Kippenbergera, 2012

NEWSLETTER

Co piątek w Twojej skrzynce!


Stopka

ArtystaKarolina Breguła
WystawaJa po rzeźbach nie płaczę
MiejsceLokal_30
Czas trwania11.04-24.05.2015
Strona internetowalokal30.pl
Indeks

Zobacz też