15.05.2020

„Ja, istota ludzka” Miriam Cahn w Muzeum Sztuki Nowoczesnej

Agata Pyzik
Tekst opublikowany w magazynie Szum 28/2020
Miriam Cahn, „denkender soldat (myślący żołnierz)” (fragment), 2000, dzięki uprzejmości artystki i Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie
„Ja, istota ludzka” Miriam Cahn w Muzeum Sztuki Nowoczesnej
Miriam Cahn, „denkender soldat (myślący żołnierz)” (fragment), 2000, dzięki uprzejmości artystki i Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie

Z pracami Miriam Cahn po raz pierwszy zetknęłam się w 2018 roku dzięki wystawie Dziewczyna i pistolet przygotowanej przez Katarzynę Karwańską na wyspie Fuerteventura. W kolonialnym pałacu to właśnie niewielkie obrazki Cahn – na papierze, przedstawiające broń, czołgi i powracającą postać dziecka, które ktoś bije pięścią po twarzy – wywoływały bodaj największe wrażenie (a nie było to łatwe: wystawa gromadziła wiele drastycznych prac mówiących o dyscyplinie, kontroli i przemocy).

Niespotykanie minimalistyczne, opowiadają o czymś, na co najczęściej brakuje słów, redukują estetyczną przyjemność do absolutnego minimum.

Niewypowiadalna nagość Miriam Cahn O malarstwie Miriam Cahn pisze psychoanalityczka lacanowska Sara Rodowicz-Ślusarczyk CZYTAJ!

Nic z tego nie zapowiadało jednak spektakularności wystawy Ja, istota ludzka w Muzeum nad Wisłą, otwartej dokładnie pod koniec najdłuższego i najbardziej nieznośnego roku najbardziej nieznośnej dekady. W kolejnych miesiącach 2019 roku odnosiłam wrażenie, że może wydarzyć się wszystko – dowolny rząd może upaść, każdą osobę można ot, tak, bez żadnych konsekwencji zabić. Prawie wszędzie zwyciężała reakcyjna, konserwatywna polityka, prawie wszędzie progresywna opcja polityczna, i tak słaba w ostatnich kilku latach, przegrała. Z poczuciem porażki, otępiała od antydepresantów, powlokłam się na wystawę Cahn w jedno z tych ohydnych, zimnych i mokrych grudniowych popołudni, kiedy ciemno robi się już o 15.00, a gęsty, żółty smog udaje mgłę. I mimo niesprzyjających warunków, przestępując próg muzeum, czuję się, jakby mnie ktoś uderzył na odlew – następuje otrzeźwienie, które sprawia, że nie umyka mi żaden szczegół.

[…]

Pełna wersja tekstu jest dostępna w 28. numerze Magazynu „Szum”.

NEWSLETTER

Co piątek w Twojej skrzynce!


Czytaj więcej w magazynie Szum 28/2020

Zobacz też