13.12.2021

„Inni malowali rybki” Joanny Pawlik w IP Studio/Instytucie im. Jerzego Grotowskiego we Wrocławiu

widok wystawy „Inni malowali rybki”
„Inni malowali rybki” Joanny Pawlik w IP Studio/Instytucie im. Jerzego Grotowskiego we Wrocławiu
widok wystawy „Inni malowali rybki”

„Ja zrobiłem wściekłą ośmiornicę z wielkimi oczami” – mówi Edek Deskur w nagraniu, z którego nie tylko zaczerpnięto tytuł wystawy Joanny Pawlik, ale które stanowi też główny rys prezentacji zorganizowanej przez Instytut im. Jerzego Grotowskiego w IP Studio. Ekspozycja Pawlik – na którą składają się prace wideo, lightboxy i obiekt, dzięki słowom Deskura zyskuje wyraźną oś narracyjną, uwypuklając istotny problem pojawiający się w prezentowanych pracach – walkę o podmiotowość.

Deskur zarejestrował swoją wypowiedź na „potajemnie dostarczonym dyktafonie” w łazience szpitala psychiatrycznego. Trafił do niego podczas jednego z pandemicznych lockdownów z powodu epizodu depresyjnego. Tam, obok leków, zaproponowano mu arteterapię – taką samą dla wszystkich, jednakowo upupiającą i infantylizującą. Rodem z przedszkolnych zajęć plastycznych; niebudzącą zdziwienia, jeżeli przyjrzeć się kondycji polskiej psychiatrii. Niedofinansowanej, niedoinwestowanej i traktowanej przez władze po macoszemu.

W geście prostego buntu Deskur postanawia zrobić nie naiwną rybkę, a ośmiornicę – i to wściekłą. Zwierzę nie tylko niebywale inteligentne, ale też budzące grozę. W końcu dało początek mitu o krakenie, stworzeniu, które potrafiło niszczyć nawet największe statki. Sam Deskur w nagraniu też jest w jakiś sposób przerażający, gardłowy i sapiący, jak głos z telewizyjnych „wyznań morderców”. Wymyka się z formy narzucanej przez społeczeństwo osobom z niepełnosprawnościami – tym, które posiadają rączki, nie ręce, nóżki, nie nogi, oczka, nie oczy, i ubierane są często jak duże dzieci. Dzięki temu stają się niezauważalne i kastrowane z siły sprawczej. Niegroźne, a przez to dużo łatwiej poddawane wszelkiego rodzaju formom przemocy.

widok wystawy „Inni malowali rybki”
Joanna Pawlik, „Zastanawiam się...”, 2019, performance, Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego, Warszawa
widok wystawy „Inni malowali rybki”
Joanna Pawlik, „Zastanawiam się...”, 2019, performance, Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego, Warszawa
widok wystawy „Inni malowali rybki”
widok wystawy „Inni malowali rybki”
Joanna Pawlik, „Tren”, 2017, kadr z filmu
Joanna Pawlik, „Zastanawiam się...”, lightbox, 2018
widok wystawy „Inni malowali rybki”

O samej przemocy, tej domowej, jest też prezentowany cykl lightboxów. Pawlik wprowadza w wyestetyzowane wnętrza teksty pełne nienawiści, napisane niby dziecięcą ręką. Zdania te słyszy niepełnosprawna ruchowo córka od swojej matki. Podczas pracy z dziewczyną artystka pozwala jej na pozornie prosty gest. Pisanie. Staje się ono sposobem na przepracowanie traumy, manifestacją „ja”. Symboliczną ucieczką z niewoli i wynikiem terapii, której zunifikowany system pomocy i leczenia nie zapewnia.

Inni malowali rybki potencjał terapeutyczny mają również nagrania. Pochodzą z parateatralnego spektaklu Zastanawiam się…, w którym osoby z niepełnosprawnościami, z którymi pracowała artystka, śpiewają lub deklamują autorskie teksty o sobie i własnych problemach. Dzięki obecności na scenie w końcu są w pełni widoczni i zyskują niedostępną na co dzień władzę nad otoczeniem i moc samostanowienia.

Pawlik udaje się uniknąć niebezpieczeństwa partycypacji w sztuce, gdzie łatwo o uprzedmiotowienie i wykorzystywanie osób, z którymi pracują artyści. W swoim procesie twórczym buduje raczej kolektyw, w którym wszyscy są równoprawni. Sama artystka zaś po raz kolejny usuwa się w cień. Pokazuje w gablocie hiperrealistyczny model nogi, którą straciła jako dziecko. Dzięki fikcyjnemu a nieobecnemu realnie elementowi ciała jest obecna poprzez nieobecność. Jednocześnie oddając głos innym. Głos wciąż pełen cierpienia.

Polska jest w tym ujęciu szpitalem psychiatrycznym, z wciąż stosowaną terapią elektrowstrząsami. Miejscem, w którym inność budzi przerażenie, inny jest dehumanizowany, a formy pomocy są pozorne lub wręcz komiczne. Taki kraj bardzo trudno mentalnie opuścić, emancypacja bywa w nim niemożliwa. Jak mówi Deskur: „Sam szpital jak to szpital. Wielki gułag i wielkie przedszkole. Wychodzi się tylko, jak ma się pozwolenie, a tak łatwo wejść”.
Kamil Kuitkowski

NEWSLETTER

Co piątek w Twojej skrzynce!


Stopka

Artystka / ArtystaJoanna Pawlik
WystawaInni malowali rybki
MiejsceIP Studio, Wrocław/Instytut Teatralny im. Jerzego Grotowskiego
Czas trwania3–13.12.2021
Kuratorka / KuratorMonika Wachowicz
Strona internetowagrotowski-institute.pl/wydarzenia/inni-malowali-rybki/
Indeks

Zobacz też