22.06.2018

Edi Hila albo wizualność późnego socjalizmu

Agata Pyzik
Tekst opublikowany w magazynie Szum 21/2018
Edi Hila, „Sadzenie drzew’, olej, płótno, 149,5 × 199 cm, 1972, kolekcja Narodowej Galerii Sztuki w Tiranie. Zdjęcia prac dzięki uprzejmości Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie
Edi Hila albo wizualność późnego socjalizmu
Edi Hila, „Sadzenie drzew’, olej, płótno, 149,5 × 199 cm, 1972, kolekcja Narodowej Galerii Sztuki w Tiranie. Zdjęcia prac dzięki uprzejmości Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie

Nie było jednego socrealizmu ani socmodernizmu. Dzisiaj, po ponad 25 latach od upadku Związku Radzieckiego, wreszcie możemy spojrzeć na dziedzictwo reżimów komunistycznych bez hipokryzji, co owocuje odkrywaniem kolejnych zapomnianych postaci, artystów i pisarzy, którzy wówczas tworzyli. Ogólnikowa, generalizująca opinia na temat bloku wschodniego zaczyna kruszeć, kiedy okazuje się, że w życiu artysty tworzącego w okresie reżimu komunistycznego nic nie było proste, nie da się łatwo wskazać winnych i ofiar. Odrębną działalność w tej dziedzinie prowadzi Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie, które od 10 lat odzyskuje w Polsce, czyli w kraju znajdującym się mentalnie, ideologicznie i historycznie dokładnie pośrodku Europy, między jej Wschodem a Zachodem, sztukę uwikłaną w zawirowania historyczne byłego bloku komunistycznego, rozumiejąc swoją unikalną pozycję umożliwiającą budowanie mostu między dorobkiem międzynarodowego modernizmu z modernizmem i nowoczesnością krajów bloku wschodniego. Ion Grigorescu, Július Koller, Alina Szapocznikow, Andrzej Wróblewski, Mária Bartuszová i inni zostali przywróceni kontekstowi sztuki współczesnej w pełnej złożoności swoich wyborów estetycznych i ideologicznych. Edi Hila, albański malarz okresu przejściowego, idealnie wpisuje się w tę politykę, a jego twórczość jest bardzo wyrazistym komentarzem do powojennego malarstwa na wschodzie Europy. Artysta, który konsekwentnie uprawiał malarstwo przez kilka epok, od socrealizmu do kapitalizmu, pod kilkoma reżimami w jego ojczystej Albanii, ale w którego twórczości i ikonografii przegląda się też historia całego bloku wschodniego. Hila jest tak ciekawy, dlatego że jest postacią zarazem typową i bardzo osobną. Pochodził z niewielkiego, peryferycznego kraju, będącego właściwie peryferiami peryferii, który w dodatku odrzucił komunizm na modłę ZSRR i tym samym zepchnął siebie w jeszcze większą międzynarodową izolację. Artyści nie mogli wyjeżdżać i komunikować się nie tylko ze sceną zachodnią, ale także z innymi artystami bloku wschodniego. Może tym należy tłumaczyć dziwny eklektyzm i surrealizm sztuki Hili i innych albańskich artystów jego pokolenia.

Edi Hila, „Przygotowania”, z serii „Propaganda”, kolaż, tusz, 29,2 × 23,8 cm, 1988, kolekcja Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie
Edi Hila, „Penthaus 5,” z serii „Nadbudówki”, olej, płótno, 116 × 102 cm, 2013, kolekcja Galerii Mitterrand w Paryżu

Urodzony w 1944 roku, należał do pokolenia, dla którego socjalizm był rzeczywistością zastaną. Gdyby żył w Polsce, początki jego twórczości przypadłyby na swobodniejsze politycznie i obyczajowo lata 60. Żył jednak w Albanii, która po wojnie stała się poletkiem autorytarnych rządów Envera Hoxhy, pragnącego stworzyć samowystarczalną formę komunizmu, jednak bez rozmachu i możliwości pokroju tych, którymi dysponował na przykład Josef Broz Tito w Jugosławii. Hoxha przypominał jeszcze bardziej szalonego Nicolae Ceauşescu, który zdając sobie sprawę z ubóstwa i zacofania swojego kraju, zamiast próbować połączyć go z innymi, jeszcze bardziej go izoluje. W latach 40. i 50. Albania przynależała jeszcze do bloku wschodniego.

[…]

Pełna wersja tekstu dostępna jest w 21 numerze Magazynu „Szum”.

NEWSLETTER

Co piątek w Twojej skrzynce!


Czytaj więcej w magazynie Szum 21/2018

Zobacz też