24.05.2013

Biennale WRO. Rozmowa z Piotrem Krajewskim

Anna Hekmat: Jakie jest twoje obecne miejsce w strukturze Biennale WRO?

Piotr Krajewski: Jestem założycielem Biennale WRO wspólnie z Violą Krajewską i Zbyszkiem Kupiszem. Wystartowaliśmy jako festiwal sztuki nowych mediów nastawiony na twórczość audiowizualną, więc nazwaliśmy się Festiwalem Wizualnych Realizacji Okołomuzycznych – stąd, bo nie tylko od Wrocławia, skrót WRO, którego nieprzerwanie używamy. Od początku jestem dyrektorem artystycznym, a także głównym kuratorem, gdyż w międzyczasie pojawiło się Centrum Sztuki WRO jako miejsce i wystawy jakie realizujemy zarówno w nim jak i współpracujących z nami instytucjach w Europie i świecie. Najkrócej zatem rzecz ujmując jestem dyrektorem artystycznym i kuratorem.

Czym – najkrócej mówiąc – jest Biennale WRO?

W tej chwili jest to jedna z największych w Europie manifestacji sztuki mediów, na którą składają się rozmaite wydarzenia: wystawy, pokazy, performanse, działania w przestrzeni miejskiej…

A sztuka mediów? To tak pojemne pojęcie, że może oznaczać dzisiaj wszystko – i nic…

To zjawisko w ciągłym ruchu. Sztuka związana z technologią, a przede wszystkim z kulturowymi sposobami jej opanowywania jako środka ekspresji i komunikacji. Więc program Biennale WRO na przestrzeni dwudziestu pięciu lat istotnie się zmieniał. Z resztą jest to charakterystyczne w całym pięćdziesięcioleciu sztuki elektronicznej, które dziś obchodzimy, kiedy zmiany intensywnie następowały i następują po sobie. Biennale WRO 2013 nawiązuje właśnie do całego tego okresu pięćdziesięciolecia sztuki elektronicznej – liczonego od wystawy Nam June Paika w Galerie Parnass w Wuppertalu, kiedy to po raz pierwszy w galerii sztuki pojawiły się odbiorniki telewizyjne. Sztukę mediów  rozpoczęły eksperymenty z przekazem telewizyjnym i obrazem wideo, od tamtej pory stale i z dużą intensywnością pojawiają się nowe pola wypowiedzi i strategie twórcze. Więc sztuka mediów to są najróżniejsze formy kreacji i komunikacji, które znalazły się w rękach artystów – które choć początkowo miały niszowy charakter – to znacząco ukształtowały bieg sztuki współczesnej i znajdują się obecnie w głównym polu sztuki współczesnej. W pewnym sensie odmieniły także całą naszą kulturę, określiły jej zasoby symboliczne, sposób myślenia i praktycznie funkcjonowanie.

Czego można się spodziewać po tegorocznym Biennale?

Biennale w tym roku odbywa się w osiemnastu miejscach we Wrocławiu. Są tu wystawy zarówno zawierające prace wideo, jak i instalacje z użyciem wideo czy z użyciem technik interaktywnych, sieci łączącej na różne sposoby obraz z dzisiejszymi środkami komunikacji. To są działania na pograniczu mediów społecznych, są w programie imprezy także performansy. Myślę, że ważny jest ten jubileusz sztuki mediów jak i samego istnienia WRO. Bo z jednej strony sztuka mediów liczy sobie pół wieku, z czego przynajmniej połowa jest już doświadczeniem, które można było obserwować we Wrocławiu. Tegoroczne WRO połączy prezentacje historycznych osiągnięć przeszłości, klasykę    i klasyków różnorodnych dziedzin video eksperymentalnego i społecznego z przeglądem najciekawszych prac jakie powstały na świecie w ciągu ostatnich dwóch lat.  Myślę, że najbardziej widać, pewien rodzaj znaczącego przesunięcia. Artyści pionierzy sztuki mediów byli tymi pierwszymi, którzy wkroczyli wraz z naukowcami i technologami, w obszar nowych technologii. Byli tymi, których w świecie nowych technologii określa się obecnie jako “first adopters”, czyli pierwszymi, którzy zaadoptowali nowe narzędzia i ci pierwsi użytkownicy nieprawdopodobnie wpłynęli na kształt jaki przyjął rozwój medialnych technologii. No ale czas upłynął i technologie spowszedniały, a sztuka mediów przestała przepowiadać to co nastąpi w przyszłości, pokazywać coś co dopiero później będzie dotyczyło nas wszystkich. Teraz jesteśmy w sytuacji po dokonaniu się zmiany, to co miało być przyszłością jest obecnie oczywistością, jest wokół nas i w powszedni sposób nas dotyczy. Media przestały być przyszłością. Wiele nich – jak wideo – przestało być nawet nowością. W związku z tym rola artysty, czy rola sztuki mediów stała się dziś odmienna. Bliższa postawie refleksyjnej i krytycznej, a przynajmniej opisowej, dzieła pojawiają się niczym niecodzienne zwierciadła ustawione w rzeczywistości. Ukazują czym sami jesteśmy, i sposób w jaki kształtujemy, albo dajemy się kształtować przez nasze technologie.  Sztuka mediów w ogromnej większości wykorzystuje dziś właśnie media jakich powszechnie używamy, jakie mamy w zasięgu ręki w domach, czy po kieszeniach, choć używa ich najczęściej w sposób odmienny od codziennego, nieoczekiwanie ukazując potencjalne bogactwo ich użycia. Czyli to jest na dobrą sprawę perspektywa zupełnie współczesna, wręcz pragmatyczna, sprzyjająca budowaniu refleksji, i – często bywa – ostro krytycznej perspektywy.

Czy Biennale ma określony temat?

Tak, od wielu lat staramy się nazywać każdą edycję i definiować poruszane tematy hasłami. W tym roku jest to hasło Pioneering Values, co w polskiej wersji formułujemy jako odkrywanie wartości. Główny nurt tym roku poświęciliśmy problemowi wartości ich żywotności i przemianom. Problem wartości od dawna stawiany jest przede wszystkim przez środowiska „nostalgiczne” by nie powiedzieć skrajnie wręcz konserwatywne – tęskniące do przywrócenia mitycznego okresu kiedy sztuka była piękna i wspaniała, i całkowicie negujące wartość sztuki współczesnej. Więc to jeden z najtrudniejszych tematów jaki można dziś poruszyć z punktu widzenia sztuki najnowszej, odważnie poszukującej. Tymczasem to nie przez repetycję przeszłości, lecz wyłącznie przez poszukiwania powstają wartości sztuki. Jest to też, w jakiś sposób, kontynuacja poprzedniego Biennale WRO którego hasło brzmiało Alternative Now i podkreślało nową w stosunku do przeszłości lat rolę alternatywy artystycznej i kulturowej.

Instytucja dedykowana nowym mediom ma w ogóle dzisiaj sens?

Gdy patrzę na nasz program i to widzę że z jakichś powodów jest on bardzo różny od programów znakomitej większości instytucji artystycznych. Myślę, że wystawy realizowane przez nas w zeszłym roku, jak chociażby Krótka historia wideoinstalacji a czy AC/DC/IT. Zmienne-Stałe-Błądzące pokazały problemy i zjawiska sztuki mediów w sposób nieobecny nigdzie na świecie.

W jaki sposób powstaje program biennale?

Z jednej strony jest to program kuratorowany, zapraszamy artystów, kuratorów, i rozmawiając z nimi o założeniach Biennale, dyskutujemy propozycje jakie składają.  Równie istotną częścią przygotowywania programu jest “open call”, czyli puszczona w świat informacja o tym, że wszyscy zainteresowani twórcy mają możliwość zgłaszania dzieł i innych propozycji programowych. W odpowiedzi na ten open call otrzymujemy dużo dużo ciekawych zgłoszeń. Na obecne Biennale nadeszło w ten sposób ponad 1,500 propozycji z całego świata. Szukamy wartościowych prac a nie nazwisk, więc wybrany przez nas model budowania programu opiera się na ocenie jakości prac i na podobne traktowanie artystów światowej sławy i jak artystów o których niewiele kto jeszcze słyszał, którzy często debiutują. W ten sposób WRO stało się istotną częścią biografii wielu artystów, którzy często stawiali swoje pierwsze międzynarodowe kroki właśnie we Wrocławiu.

Czy WRO współpracuje z Muzeum Współczesnym Wrocław i na czym ta współpraca polega?

WRO i MWW to są dwie odrębne instytucje, choć tak się złożyło, że u samych podstaw powołania Muzeum Współczesnego Wrocław były idee które kształtowałem.  Jestem choćby autorem nazwy Muzeum Współczesne. Oczywiście zdarza się nam się współpracować i podejmować wspólne działania. Przykładem może być projekt Piotra Bosackiego z wiosny 2012, które było rozwijane przez artystę w Atelier WRO i zamierzone jako performance który odbędzie się w specyficznej przestrzeni muzeum. No więc współpraca mimo odmienności istnieje, choć WRO zdecydowanie nie jest instytucją muzealną, tylko częścią żywej historii sztuki mediów.

Jakie są prognozy na przyszłość? Jaki jest cel tego i kolejnych Biennale?

To jest ważne pytanie. To jest też pytanie o to, co już osiągnęliśmy, a co chcielibyśmy osiągnąć. Wspomniałem już o tym, że rola WRO zmieniała się historycznie. Pamiętajmy, że na pierwszą naszą wystawę w 1989 przychodziła nie tylko publiczność żądna nowych doznań artystycznych, ale też taka która przyszła po prostu zobaczyć jak wygląda taka nowinka techniczna jak komputer. Obecne widzimy jak Biennale stało się oczekiwanym wydarzeniem przede wszystkim dla ludzi już posiadających nowe kompetencje i szukających – także w sztuce – odpowiedzi rozbudzone w związku z tymi nowymi kompetencjami oczekiwania, szukających wartościowego wypełnienia nowych obszarów swego własnego doświadczenia. Innymi słowy, na pewno ciągle ważna pozostaje kategoria oryginalności, aczkolwiek niekoniecznie w ujęciu stricte awangardowym.

Co zrobić z obszarami, które są naszym doświadczeniem, a na które sztuka mainstreamowa nie zawsze wchodzi? Co robić z tymi nowymi kompetencjami odbiorców, którzy przecież często wykazują własną intensywną kreatywność kulturową? Czy choć z reguły funkcjonalna i przyjemnościowa jest ona tylko konkurencją dla sztuki, czy buduje z nią nowe relacje? Jak połączyć nowe obszary technologii z naszym doświadczeniem wewnętrznym. Jak je nazwać? To niektóre ważniejsze założenia czy tylko intuicje ważne dla programowego oblicza Biennale WRO.

Poprzednie Biennale, do którego możemy się odwołać – WRO 2011 Alternative Now – trwało ponad miesiąc, rozgrywało się w kilkunastu miejscach we Wrocławiu. Choć nie oferowało łatwego programu zainteresowało ponad czterdzieści tysięcy widzów. To potwierdza skalę wyzwań, oczekiwań i zainteresowań do jakich się odnosimy.

NEWSLETTER

Co piątek w Twojej skrzynce!


Stopka

TytułBiennale Mediów WRO
MiejsceWrocław
KuratorPiotr Krajewski
Strona internetowawro2013.wrocenter.pl/site/
Indeks

Zobacz też