01.08.2013

Atmosfera wokół pokolenia. Rozmowa z kuratorami wystawy „Mum, I Just Really Need to…”

Adam Mazur
Atmosfera wokół pokolenia. Rozmowa z kuratorami wystawy „Mum, I Just Really Need to…”
Okazało się, że młodych artystów sporo łączy. Podejmując uniwersalne problemy zajmujące artystów w każdej dekadzie czy epoce, robią to w specyficzny sposób. Kształtują coś, co można określić „atmosferą” wokół pokolenia. Ważne też było dla nas zestawianie prac artystów z filmikami znalezionymi na YouTube. Zdarzało się czasami tak, że te filmiki przypominały sztukę bardziej niż sama sztuka.

Adam Mazur: Dlaczego zorganizowana przez was w poznańskim Arsenale wystawa „Mum, I Just Really Need to Focus on My Art Right Now” trwała tak krótko?

Aaurelia Nowak: To był nasz dyplomowy projekt. Czas trwania wystawy był wynikiem negocjacji między władzami Wydziału Edukacji Artystycznej na Uniwersytecie Artystycznym w Poznaniu a Galerią Arsenał. Nie mieliśmy żadnego wpływu na decyzję. Prawdą jest, że organizowanie tygodniowej wystawy, w której bierze udział czterdziestu dziewięciu artystów jest nieporozumieniem. Pewnie gdyby to nie był nasz dyplom, prawdopodobnie nigdy nie zdecydowalibyśmy się na to.

O co chodzi z tym tytułem? Ma być śmieszny? Podkreślać zależność od rodziców, niedojrzałość?

AN: Tytuł  pochodzi z internetowego memu, który znaleźliśmy przypadkiem w trakcie pracy nad projektem. Stanowił podpis do zdjęcia przedstawiającego lamę-hipstera ze specyficznie zawianą grzywką na jedną stronę. Pomyśleliśmy, że dość dobrze oddaje atmosferę towarzyszącą okresowi końca studiów. No i masz rację, obrazuje on w dużej mierze zależność od rodziców. Potem okazało się, że duża część zaproszonych przez nas artystów bardzo często w takiej zależności trwa wciąż, wiele lat po ukończeniu studiów.

Aurelia Nowak, Ewelina Piguła, Maciej Stachowiak

Maciej Stachowiak: Chcieliśmy, aby tytuł wnosił do wystawy kolejną cechę naszego pokolenia, opisywał je w jakiś sposób. Hasło to z jednej strony miało faktycznie podkreślać naszą niedojrzałość, czy ucieczkę w infantylizację jako doskonały mechanizm obronny przed wymaganiami stawianymi nam przez otaczającą rzeczywistość. Z drugiej strony, odnosi się ono do tego w jaki sposób postrzegani są artyści i sztuka. Maria Anwander w swojej pracy „Not All Art Will Go Down in History” pyta o aspiracje artystów. My swoim tytułem pytamy z kolei o to jakie znaczenie ma dla odbiorców sztuka tworzona przez najmłodsze pokolenia artystów oraz jak zmianie ulega obraz artysty w społeczeństwie.

Alfabetyczną wyliczankę artystów, których jest wyjątkowo wielu na wystawie otwiera Paweł Althamer. Althamer wiecznie młody?

AN: Pawel Althamer oczywiście nie urodził sie w latach 80. Wiele osób pytało nas o to, co właściwie Althamer robi na tej wystawie? Jego wideo „Teledysk” powstało w 2004 roku w Poznaniu. To właśnie wtedy zaczęliśmy interesować się sztuką i postanowiliśmy zdawać na studia na Akademię Sztuk Pięknych w Poznaniu (obecnie Uniwersytet Artystyczny). Postanowiliśmy pokazać tę pracę tuż przy wejściu do galerii, w miejscu gdzie zazwyczaj znajdują się teksty kuratorskie. Chcieliśmy by stanowiła rodzaj zewnętrznego odniesienia.

Na filmie widzimy dzieciaki pochodzące z bardzo rożnych grup społecznych. Mówią o swoich pasjach, planach, lękach, stosunku zarówno do rodziców jak i do całego świata. Dziś pewnie są w naszym wieku. Gdy go zobaczyłam po raz pierwszy poczułam dreszcz. Pomyślałam, że musi znaleźć się na tej wystawie. Jego obecność była dla mnie ważna również z uwagi na to, że Althamer przynależąc do innej generacji artystów, będąc absolwentem Kowalni, współtworzył zjawisko sztuki krytycznej, wobec której młodzi ludzie raczej odcinają się dzisiaj. Stosunek naszych rówieśników do artystów poprzednich pokoleń był tym, co dość mocno nas zastanawiało w trakcie pracy nad projektem.

MS: Zupełnie nie odnosimy się do „wiecznej młodości” Althamera. Jego obecność na wystawie miała być punktem odniesienia do poprzedniego pokolenia artystów, jak i też pewnego rodzaju łącznikiem. Podobnie jak praca Marii Anwander tak i praca Althamera była odseparowana od pozostałej części ekspozycji jako komentarze dotyczące naszego pokolenia wprowadzając powoli w samą wystawę i nadając jej pewien szkielet. “Teledysk” pełnił dla nas zatem bardzo ważną rolę w konstrukcji wystawy jako pewnego rodzaju kontrast i punkt odniesienia.

Czy waszym zdaniem w sztuce liczą się metryki?

AN: Nie wiem czy się liczą. Z pewnością, to w jakim okresie każdy z nas dorastał, studiował i zaczynał pracować ma ogromne znaczenie i wpływa na światopogląd, potem na sztukę, czy wystawy jakie się robi.

Czym zatem wyróżniają się mityczne roczniki 1980.? Od np. 1970., czy 1960.?

MS: Trudno powiedzieć. Celem naszej wystawy nie było wypunktowanie różnic między poszczególnymi pokoleniami, podkreślenie naszej odrębności. Badania socjologów przedstawiają różnice między tymi pokoleniami polegające na różnym stopniu dostępności środków masowego przekazu, czy wzrastającym uczestnictwie w cyberkulturze i wielu innych. Nie do końca jednak wiadomo, co będzie wynikać z tych zmian. Z pewnością zdecydowanie lepiej odnajdujemy się w kulturze konsumpcji, będąc coraz bardziej cyniczni wobec mechanizmów rynkowych. Ciekawe dokąd to podejście nas zaprowadzi. Budując naszą wystawę w pewien sposób myśleliśmy o niej jak o autoportrecie, gdzie z pełną szczerością wobec siebie staraliśmy się stworzyć obraz młodego człowieka dzisiaj, bez obsesyjnego poszukiwania tego co pionierskie i nowe. Wątek na jaki staraliśmy się zwrócić uwagę i wymagający z pewnością głębszej analizy dotyczy zestawienia pokolenia artystów urodzonych w latach 1980., z pokoleniem artystów uprawiających sztukę krytyczną. Milczenie młodych artystów w tym względzie jest dla nas znaczące i z pewnością jest to ważne i ciekawe zjawisko.

Skończyliście studia kuratorskie w Poznaniu, czy coś moglibyście o tym kursie opowiedzieć? To chyba jedyne takie studia w tym kraju?

AN: Zgadza się. Odkąd zamknięto studia kuratorskie na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie, Uniwersytet Artystyczny w Poznaniu jest jedyną uczelnią w naszym kraju oferującą studia na takiej specjalności. Dwuletni kurs magisterski był oparty na cyklu warsztatów z kuratorami zaproszonymi przez nasz wydział, bloku wykładów związanych m.in. ze sztuką współczesną, historią sztuki, historią wystawiennictwa, praktyk kuratorskich, rynkiem sztuki, prawami autorskimi, podstawami marketingu, promocją sztuki, oraz na pracy nad własnymi projektami kuratorskimi. W ciągu każdego roku realizowaliśmy jedną wystawę. Byliśmy pierwszym rocznikiem kończącym tę specjalność. Po dwóch latach uważam, że te studia mają swoją przyszłość i oferują podstawowy zakres wiedzy w tym obszarze. Jednak jak wszystko co nowe, nie są idealne i ich doskonalenie wymagać będzie ogromnego nakładu pracy. Wierzę jednak, że uniwersytet będzie dalej inwestował w edukację młodych kuratorów i z roku na rok będzie to funkcjonować coraz lepiej. Wspaniale byłoby gdybyśmy mieli w Polsce choć jeden ośrodek profesjonalnie kształcący przyszłych kuratorów.

MS: Z pewnością była to bardzo ciekawa praktyka, która dała nam dużo doświadczenia w organizacji wystaw, ale myślę, że potrzebne jest jeszcze kilka dobrych lat zanim kurs nabierze rozpędu i kształtu. Na razie ma charakter eksperymentalny. Brak jeszcze jasno sprecyzowanych celów czy programu, który odpowiadałby na bolączki lokalnego jak i krajowego świata sztuki ale, jak wszystko, wypracowanie pewnego profilu wymaga czasu.

Jak rozumiecie praktykę kuratorską?

AN: Pierwotnie studiowałam malarstwo, wiec prawdopodobnie zawsze będę patrzeć na kuratorstwo z perspektywy procesu twórczego. Ale trzeba pamiętać o tym, że kuratorzy mają bardzo różne strategie. Nie od dzisiaj wystawy zbliżają się swoją formą do dzieł sztuki, czasami jednak kuratorzy wciąż pozostają w rolach opiekunów, towarzysząc jedynie artystom i pomagając w kwestiach organizacyjnych. Mnie zdecydowanie bliższy jest kreatywny sposób pracy z artystami. Lubię obserwować co się dzieje z pracami przez zmianę kontekstu, przestrzeni, sposobu ekspozycji czy towarzystwo innych obiektów. Bardzo ważna jest też dla mnie tradycja wystawiennictwa i to co dziś można zrobić w tym zakresie. Praca koncepcyjna motywuje mnie i sprawia, że chce mi się angażować w kolejne projekty. W Polsce niestety rzadko mamy do czynienia z podziałem ról na producenta i kuratora danej wystawy. Wynika to z pewnością z ograniczonych budżetów a skutkuje tym, że kurator zajmuje się wszystkim sam, ewentualnie przy wsparciu asystenta, wolontariusza.

MS: Nie potrafię odciąć się od myślenia o budowaniu instalacji przy tworzeniu projektów kuratorskich. Także akuszerska współpraca z artystą raczej nie będzie częścią mojej praktyki. Zdecydowanie bardziej interesuje mnie wydobywanie nowych sensów z gotowych prac, niż wydobywanie określonych treści poprzez współpracę z artystą. Ciekawią mnie gry z różnymi sposobami ekspozycji, oraz to jak sama ekspozycja staje się medium, językiem niosącym określoną treść.

Ewelina Piguła: Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ nigdy dłużej się nie zastanawiałam nad tą kwestią. Zawsze widziałam siebie jako osobę zajmującą się wydarzeniami artystycznymi, ale od strony organizacyjnej. Nie mówię jednoznacznie, że nie chciałabym zajmować się praktyką kuratorską, jednak w chwili obecnej bardziej widzę siebie jako producenta niż kuratora.

Na wystawie pojawiają się artyści bardzo znani jak Karol Radziszewski, rozpoznani jak Milena Korolczuk i zupełnie nowe nazwiska. Jak wyglądała kwerenda i wybór artystów do wystawy?

AN: Po tym jak zdecydowaliśmy, że będzie to wystawa o pokoleniu urodzonym w latach 80., zaczęliśmy dokładniej przyglądać się najbliższemu środowisku, związanemu z Poznaniem. Był to proces w skali mikro. Zebrawszy listę problemów najczęściej podejmowanych przez naszych rówieśników, zaczęliśmy odnosić ją do twórczości artystów z innych miast. Korzystaliśmy z sieci własnych znajomych, którzy odsyłali nas w miejsca, o których nie mieliśmy wcześniej pojęcia. W ten sposób udało nam się dotrzeć do młodych ludzi, których nie znaliśmy wcześniej, a których prace wydały nam się ciekawe. Wiele z problemów znajdujących się na naszej liście znalazło potwierdzenie w pracach młodych artystów z innych ośrodków niż Poznań. W ramach następnego etapu pracy porównaliśmy zebrany przez nas materiał z twórczością tych właśnie już dość dobrze rozpoznanych artystów urodzonych w pierwszej połowie lat 1980. Okazało się, że dość dużo łączy tę grupę. Podejmując uniwersalne problemy zajmujące artystów w każdej dekadzie czy epoce, robią to w specyficzny sposób. Kształtują coś co można określić „atmosferą” wokół pokolenia. Ważne też było dla nas zestawianie prac artystów z filmikami znalezionymi na Youtube. Traktowaliśmy oba typy wypowiedzi w jednakowy sposób, jako źródła kultury. Interesował nas język używany zarówno przez wykształconych artystów jak i użytkowników Youtube. Zdarzało się czasami tak, że te filmiki przypominały sztukę bardziej niż sama sztuka. Wszystko to bardzo nas zastanawiało.

Kim są i co robią na wystawie skoncentrowanej na scenie polskiej twórcy zagraniczni? 

AN: Chcieliśmy wyjść nieco poza skalę mikro. Pracując nad wystawą zaczęliśmy sprawdzać na ile podejmowane przez artystów problemy wynikają z lokalnych uwarunkowań (geograficznych, historycznych, politycznych), a na ile są po prostu ważne dla urodzonych w tym okresie. Oczywiście jest to problem na osobny projekt badawczo-artystyczny. Jednak to co było dla nas ważne – zobaczyliśmy, że te różnice w wielu kwestiach zacierają się. Postanowiliśmy zaprosić do udziału w naszej wystawie kilku artystów mieszkających w Berlinie, Wiedniu, Londynie, Lwowie czy Nowym Jorku.

Zdjęcie0784-kopia_Fotor

Dyplom obroniony. Jakie macie plany na przyszłość?

AN: Na razie staram się odpocząć. Współpracuję jeszcze przy dwóch mniejszych projektach kuratorskich, a od jesieni planuję dalszą edukację i sporo podróży. Chyba czas też już w pełni uniezależnić się od rodziców i znaleźć pracę, dzięki której będę mogła realizować te wszystkie cele, a nie tylko taką dzięki której nie umrę z głodu. Co z pewnością będzie wymagało czasu i sporego nakładu energii przy obecnej sytuacji na rynku pracy.

MS: Myślę, że raczej skupię się teraz bardziej na działalności artystycznej. Jestem ciekawy jak cały rok pracy przy projekcie kuratorskim wpłynie na proces twórczy. Chcę powrócić do współpracy z Wiktorią Bukowy, z którą tworzymy duet “zbiór pusty” i reaktywować nasz projekt “rezonans”.

EP: Również planuję skoncentrować się na działalności artystycznej, na początku chciałabym sfinalizować dwie rozpoczęte pół roku temu serie fotografii, a następnie realizować nowe pomysły. Od maja współpracuję przy realizacji projektu, który łączyć będzie teatr i nowe media. Sądzę, że od października ilość pracy nad tym przedsięwzięciem wzrośnie kilkukrotnie i swój czas poświęcę głównie na jego realizacje. Co do dalszej przyszłości to trudno powiedzieć mi coś więcej. Czas pokaże.

Zdjęcie0790-kopia_Fotor

NEWSLETTER

Co piątek w Twojej skrzynce!


Stopka

Zobacz też