1-7 lutego

Redakcja
Marek Włodarski, Lejący wino, 1927, olej, płótno. Kolekcja Muzeum Narodowego w Warszawie © Copyright by Wilczyński Krzysztof / Muzeum Narodowe w Warszawie
1-7 lutego
Marek Włodarski, Lejący wino, 1927, olej, płótno. Kolekcja Muzeum Narodowego w Warszawie © Copyright by Wilczyński Krzysztof / Muzeum Narodowe w Warszawie

Bydgoszcz

Po długim czasie gimnastyki z wystawianiem online, w witrynach i podwórkach od dziś instytucje zamiast szukania bocznych furtek w systemie mogą znów otwierać główne drzwi. Od pierwszych dni czeka nas przy tym skok na głęboką wodę, jako że wiele muzeów i galerii zdążyło już w lockdownie zamontować nowe wystawy. Bydgoskie BWA w nowy sezon wchodzi wystawą Agaty Królak Leki na lęki. Zobaczymy na niej wyniki eksperymentów artystki z szeroko pojętą ilustracją, stanowiącą główny obszar jej aktywności. Balansując pomiędzy na poły figuratywnymi i codziennymi, a na poły abstrakcyjnymi formami, Królak poszukiwać będzie przeciwwagi dla tego, co niepokoi i napawa lękiem.

Agata Królak, Plac zabaw, maj-listopad 2020, fot. Joanna Stachowiak

Gdańsk

W Gdańsku mimo niesprzyjających okoliczności powstała zeszłej jesieni nowa galeria – e__ae_ miejsce. W środę (3.02) pierwszą w tym roku wystawę pokaże w niej Karolina Cecot, absolwentka łódzkiej ASP, która na Niezidentyfikowanych obiektach, które powstały ze strachu przed końcem świata pokaże kolaż złożony z fotografii oraz ilustracji, a także witrynki i obrazy, osnute wokół motywu przybyszów z kosmosu.

Gorzów Wielkopolski

Powrót do sal wystawowych nie oznacza wymazania z pamięci długiego lockdownu i zapewne czeka nas jeszcze niejeden projekt, który choć pokazywany w instytucji, wyrastać będzie z doświadczenia dni, tygodni i miesięcy spędzonych niemal w całości we własnym pokoju. Jednym z nich będzie otwierana w ten piątek (5.02) w Miejskim Ośrodku Sztuki w Gorzowie Wielkopolskim wystawa Konrada Żukowskiego i Jana Eustachego Wolskiego Decadent banality: in search of extravaganza, kuratorowana przez Marcina Polaka. Dwójka malarzy z Krakowa zaprezentuje wystawę przygotowaną prawie w całości od podstaw na miejscu, eksponującą nie tylko same prace, ale i proces ich powstawania, który śledzić będzie można w trakcie trwania ekspozycji poprzez zainstalowaną na miejscu kamerę. Sama wystawa będzie na swój sposób odtwarzać w galerii środowisko, w którym prace obu artystów powstają, a przy okazji zwracać uwagę na najprostszą, a wydobytą w czasie pandemii funkcję malarstwa jako dekoracji, przedmiotu dającego radość i oswajającego przestrzeń.

„Godzina Szumu” w Radiu Kapitał: Mateusz Sarzyński i Konrad Żukowski Z Konradem Żukowskim i Mateuszem Sarzyńskim w audycji "Godzina Szumu" rozmawia Karolina Plinta CZYTAJ!

Kraków

Wystawa innych dwóch malarzy otworzy się również w piątek (5.02) w Galerii Domu Norymberskiego w Krakowie. Obrazy Tomasza Kręcickiego, jak wskazuje tytuł Mandragora i ziemniaki, pozostającego nadal przy tematach kulinarnych, towarzyszyć będą pracom związanego z Norymbergą malarza Sebastiana Trögera. Obu artystów łączy humor i dystans oraz chętnie podejmowane gry z tradycjami malarstwa i historii sztuki, a przy tym osadzenie w codzienności, przedstawianie prostych rzeczy, z których wydobywają na płótnach niespodziewane oblicza.

Warszawa

Na ponowne otwarcie wyjątkowo dobrze przygotowana jest Zachęta, która już od dziś (1.02) udostępnia aż trzy nowe wystawy. Po niedawnej przygotowanej przez Roberta Rumasa wystawie o scenografii zobaczymy w Zachęcie kolejną ekspozycję skupioną na współczesnej historii konkretnego medium, tym razem rzeźby. Rzeźba w poszukiwaniu miejsca, kuratorowana przez Annę Marię Leśniewską, za punkt wyjścia obiera Kobiety brzemienne Xawerego Dunikowskiego, bodaj najbardziej wpływowego polskiego rzeźbiarza XX wieku, a poprzez innych klasyków i klasyczki dochodzi do prac współczesnych, także zrealizowanych specjalnie na tę okazję. Joanna Rajkowska na swojej solowej wystawie Rhizopolis, kuratorowanej przez Anetę Szyłak, zaprezentuje z kolei scenografię do fikcyjnego filmu dziejącego się po planetarnej katastrofie w podziemnym mieście, zbudowanym pod lasem przez garstkę uciekinierów. W tym hipotetycznym schronieniu artystka proponuje namysł nad funkcjonowaniem człowieka w przyrodzie, inspirowany zarówno głęboką ekologią czy tekstami Donny Haraway, jak i amerindiańską koncepcją przyrody i wierzeniami mitologicznymi. Z kolei w Miejscu Projektów Zachęty solową wystawę pokaże Maciej Salamon. Na Pracach domowych zobaczymy m.in. efekty działalności stworzonej przez artystę w nawiązaniu do Witkacego firmy portretowej. Galeria portretów ogranicza się nie tylko do klientów owej firmy – Salamon uwiecznił też wizerunki wszystkich osób, dzięki którym wystawa w ogóle się odbywa, od kuratorki po stolarza i elektryka.

W środę (3.02) otworzy się natomiast HOS Gallery z solową wystawą Agnieszki Zacharczuk, studentki wydziału malarstwa stołecznej ASP. Kto wołka sieje, zbiera burzę to pokaz jej dyplomowych prac powstających w pracowni Jarosława Modzelewskiego. Artystka o współczesnych katastrofach rozniecanych przez człowieka, od społecznych po klimatyczne, opowiada sięgając po ludowe opowieści, w tym te o tytułowym wołku, szkodniku żerującym w zmagazynowanym ziarnie, który w opowieściach jej babci stawał się też porywaczem dzieci depczących zboże.

Od środy także w Fundacji Galerii Foksal zobaczyć będzie można Bożki słowiańskie Pauliny Ołowskiej, jeden z z projektów artystki nawiązujących do postaci i dorobku Zofii Stryjeńskiej, opatrzony muzyką Sergeia Tcherepnina.

W piątek (5.02) otworzy się pierwsza tegoroczna wystawa Muzeum Sztuki Nowoczesnej – Henryk Streng / Marek Włodarski i modernizm żydowsko-polski. Jej tytuł nie bez powodu brzmi znajomo – kuratorowana przez Piotr Słodkowskiego ekspozycja to pokłosie jego niedawnej książki pod bliźniaczym tytułem. Dorobek artysty o dwóch nazwiskach i podwójnej tożsamości będzie punktem wyjścia do szerzej zakrojonej narracji m.in. o przedwojennej i tużpowojennej sztuce zaangażowanej społecznie czy złożonej kulturowej tożsamości polsko-żydowsko-ukraińskiego Lwowa. Wystawa skupiać się będzie przy tym nie na odniesieniach do sztuki zachodniej, a zniuansowanej panoramie lokalnych adaptacji modernizmu.

Tego samego dnia (5.02) w lokalu_30 otworzy się długo wyczekiwana Ciotka Kena. Planowana jeszcze w czasach przedpandemicznych na ubiegły rok wystawa zdążyła po drodze ewoluować. Punktem wyjścia była dla niej refleksja nad znikomym uczestnictwem mężczyzn w inicjatywach feministycznych na polskim gruncie – sytuacja zmieniła się nieco po drakońskiej decyzji Trybunału Konstytucyjnego o dalszym ograniczeniu prawa aborcyjnego i trwających od października protestach. Na wystawie prezentującej prace m.in. Zbigniewa Libery, Jana Możdżyńskiego, Krzysztofa Wodiczki czy Pawła Baśnika zobaczymy więc prace autorów empatyzujących z kobietami, wykorzystujących w swojej praktyce dorobek myśli feministycznej i refleksję nad zmianą kulturowych roli i obrazów płci.

Zbigniew Libera, Poetka Maria de Cyrano, 2020, dzięki uprzejmości lokalu_30

Poza otwieranymi fizycznie wystawami w najbliższym czasie nie zabraknie wciąż długofalowych projektów online, jak realizowany przez Studio teatrgalerię program wirtualnych pracowni Open Studios, zainicjowany zeszłej wiosny przez Natalię Korczakowską i Annę Lewanowicz. W piątek i sobotę (5-6.02) odbędzie się dwudniowe wirtualne wydarzenie Przedłużanie teatru, inaugurujące start strony internetowej projektu. W ciągu tych dwóch dni odbędą się dyskusje oraz prezentacje wirtualnych pracowni działających w zeszłym roku, prowadzonych m.in. przez Wojtka Ziemilskiego czy Gosię Wdowik.

Wrocław

W piątek (5.02) swoje oddziały otwiera wrocławskie Muzeum Narodowe. W jednym z nich, Muzeum Etnograficznym, zobaczyć będzie można nową wystawę Jorcajt – czas chasydów. Znajdą się na niej fotografie Joanny Sidorowicz, uzupełnione zdjęciami kilku innych autorów, dokumentujące przede wszystkim coroczne pielgrzymki do grobów cadyków w tytułowy jorcajt, czyli rocznicę ich śmierci, odbywające się w Lelowie, Leżajsku i Radomsku. Fotografie owych pielgrzymek to ślady skromnego trwania kultury chasydzkiej na polskich ziemiach, gdzie ruch ten istniał przez trzy stulecia, a w wyniku wojny i Holokaustu niemal zupełnie zniknął, wraz z ocalonymi w dekadach powojennych przenosząc się głównie do Izraela i USA.

Wiele wystaw przygotowanych jeszcze zeszłej jesieni zwinęło się równie szybko, jak otwarło, jednak niektóre w instytucjach przezimowały i obecnie jest jeszcze szansa się na nie załapać. W BWA Wrocław do 13 lutego potrwa Biuro Wysp Znalezionych, kolejna wystawa w ramach współpracy BWA i Nowych Horyzontów. I choć sam festiwal odbywał się w tym roku online, kuratorowana przez Ewę Szabłowską, Stacha Szabłowskiego i Joannę Stembalską wystawa dostępna jest fizycznie w galerii Studio. Jej koncepcja opiera się na archipelagu tytułowych wysp, którym odpowiadają miejsca w galerii zaaranżowane w pojedynkę przez zaproszone artystki i artystów, m.in. Lilianę Piskorską, Honoratę Martin i Kornela Janczego.

Ponownie otwiera się także jedna z naszych ulubionych wystaw zeszłorocznej edycji WGW, czyli Abzgram Karoliny Wojtas w Instytucie Fotografii Fort. Jej spektakularną, pełną formalnych eksperymentów, wizualnego humoru, ale i zdecydowanie krytycznych obserwacji rozprawę ze szkolnym systemem formatowania oglądać będzie można przez cały luty.

Tym, którym brakuje od zeszłego roku art turystyki polecamy z kolei wirtualny spacer po monogarficznej wystawie Andrzeja Wróblewskiego Waiting Room, fizycznie prezentowanej w Moderna galerija w Lublanie. Punktem wyjścia do wystawy kuratorowanej przez reprezentujących Fundację Andrzeja Wróblewskiego Magdalenę Ziółkowską i Wojciecha Grzybałę oraz Marko Jenko ze słoweńskiej galerii była podróż malarza oraz krytyczki Barbary Majewskiej do Jugosławii w 1956 roku. Wystawa prezentuje szeroki wybór późnych prac Wróblewskiego, w tym z serii noszących ślady jugosłowiańskich wojaży nagrobków oraz obrazów odnalezionych w ostatnim czasie i nigdy wcześniej niewystawianych.

NEWSLETTER

Co piątek w Twojej skrzynce!


Stopka

Zobacz też