21.05.2014

Przyszłość ciała, czyli symptomy pewnego nadmiaru

Aleksandra Hirszfeld
Przyszłość ciała, czyli symptomy pewnego nadmiaru
Stelarc, "Prostethic Head", fot.Krzysztof Miękus CSW Łaźnia

Stelarc, „Prostethic Head”, CSW Łaźnia

Percepcja

Ostatecznie, nie istnieje nic poza naszą percepcją rzeczywistości
Brian O`Blivion z „Videodrome” Cronenberga

Zawsze chcemy więcej, czy to w kwestii dotyku, emocji czy seksu
Nicki Brand z „Videodrome” Cronenberga

Niezależnie od przyczyny człowiek jest coraz bardziej złakniony poszerzenia pola swojej percepcji. Chcemy więcej doświadczać, więcej czuć, więcej przeżywać. To wsiąknięcie w proces doznań pozwala zanurzyć się dogłębnie w tu i teraz, przebić się przez powierzchnię żmudnej, codziennej egzystencji w ekstatyczny świat trwania. Intensyfikacja percypowania jawi się zatem jako uwolnienie, eskapizm, ale również jako poszukiwanie nowych sposobów poznania świata. We współczesnych działaniach artystycznych z obszaru Nowych Mediów bardzo często chodzi o zmianę perspektywy postrzegania rzeczywistości, o wydobycie się poza klasyczny kartezjański model antropocentrycznej wizji odbioru i definiowania świata. I nie sposób od tego uciec. Potrzeba poszerzenia pola percepcji jest jak narkotyk.

Prawie wszystkie prace Stelarca odnoszą się do właśnie tej potrzeby. Potrzeby, która co warto podkreślić, generuje pewien nadmiar w obszarze myślenia o ciele – głównym odbiorcy wszelakich bodźców. Chodzi o poszerzenie, albo wręcz poszerzoną zmienną w percypowaniu. Ciało, które z natury swej jest przestarzałe (obsolete body) musi, wraz z narodzinami technologii ulec modyfikacji, musi zostać przedłużone o kolejne perceptory. Pierwsze performatywne działania Stelarca, czyli podwieszanie się na hakach (Suspensions lata 80-te) oscylowały wokół poszerzenia pola bodźcowego, kolejne zaś skupiają się na wyostrzeniu czy też multiplikowaniu określonej umiejętności zmysłowej. Mityczne już trzecie ucho (Ear on Arm, 2007), czyli skonstruowana na przedramieniu artysty płaskorzeźba, która w przyszłości dzięki zainstalowanemu mikrofonowi podłączonemu do bezprzewodowego transmitera będzie się łączyć z Internetem i pełnić rolę podsłuchu jest jedną z pierwszych propozycji body hackingu. Dodatkowy sztuczny organ ma poszerzyć percepcje nie tyle samego artysty, co odbiorców Internetu. To prototyp nowego organu internetowego, punkt styczności w rizomorficznej rzeczywistości. Swoisty rodzaj połączenia czy też punkt ciągłej intensywności, tworzący poszerzoną mapę usieciowienia, w której fragmentaryczne ciało jawi się jako internetowy portal, jako bez mała organiczna konsola z EXistence Cronenberga czy też, mówiąc językiem Stelarca – pewien fraktal (fractal body). W przyszłości poszczególne części naszego ciała, punkty odbioru zmysłów, sensory wzrokowe, dźwiękowe czy taktylne zostaną zlinkowane z organami, konsolami ciał innych odbiorców tworząc tym samym świat jako skomplikowany system kłączowskich połączeń, permanentnie aktywny zbiór fragmentarycznych czy też właśnie fraktalnych perceptorów.

Exoskeleton, fot.Krzysztof Miękus, CSW Łaźnia

Stelarc, „Exoskeleton”, CSW Łaźnia

Kontrola

Poza aktem udostępniania zmysłów Stelarc również tworzy prace, które mają zintensyfikować percepcje na poziomie pojedynczego odbiorcy. Zrealizowana w 2000 roku praca Extended arm* to robotyczna, pięciopalczasta przypominająca ludzką ręka. Praca w swej estetyce nawiązuje do projektu Third Hand z 1980 roku. Wydłużoną rękę można umieścić na własnej prawej ręce z pomocą akrylowego rękawa. Nasze palce wtedy to mogą zostać umieszczone na czterech przełącznikach, które pozwalają uruchomić jedną z wcześniej zaprogramowanych sekwencji ruchu manipulatora. To poły cyborgiczne wydłużenie i wzmocnienie pozwala obracać nadgarstkiem czy kciukiem jak i zginać pojedyncze palce. Zrealizowany przez Stelarca performance w Avignon mający na celu zaprezentowanie możliwości „Extended arm” nie byłby aż tak znaczący dla kwestii percepcji, gdyby nie fakt że prócz tegoż cyborgicznego wydłużenia Stelarc podłączył swoją drugą rękę pod 8 kanałowy stymulator mięśni. Dzięki czemu jego ciało zostało podzielone na część zautomatyzowaną oraz bezwiednie i mimowolnie zarządzaną zewnętrznie – przez widzów, którzy mogli stymulować ruch ręki. System kontroli i sterowania dwóch rąk był zatem częściowo poza umysłem Stelarca. W wyniku czego cyborgiczno-zombiczna choreografia trwająca nieprzerwanie przez 4 godziny czyniła z ciała Stelarca obiekt rousselowskich eksperymentów1. Jak widać intensyfikacja doznań została podbita elementem braku kontroli. Australijski cyborg-performer bardzo często podczas swoich performansów własnowolnie staje się niczym żywy trup z ogrodu Canterela. Jego częściowo zamrożone ciało, którego ruchy sprowadzone są do automatyzmu, stają się tym samym, mówiąc słowami Foucault „osobą i rzeczą w jednej postaci”2 . Rozpuszczanie centrum sterowania, przerzucanie intencjonalności motorycznej na zewnątrz, a tym samym części kontroli zmienia punkt ciężkości odbioru własnego ciała/świadomości. Toż-samość zostaje pochłonięta przez to, co inne. Zmienia się punkt ciężkości odbioru świata. Kartezjański dualizm ulega zblurowaniu.

Jeszcze mocniej wyeksponowany motyw przekazania kontroli poza wewnętrzny system nerwowy widać w pracy, którą Stelarc przeprowadził w listopadzie w 1995 roku. Projekt odbywał się równocześnie w Telepolis Fractal Flesh w Paryżu (Centrum Pompidou), w Helsinkach (The Media Lab) oraz w Amsterdamie (w ramach konferencji Doors of Perception). Z pomocą elektronicznej sieci widownia miała zdalny dostęp do ciała Stelarca, który znajdował się w Luxemburgu. Odbiorcy mogli zarówno obserwować, ale przede wszystkim zarządzać ruchem poprzez podłączony do komputera system stymulacji mięśni, przy czym projekt Ping Body nie polegał na pobudzaniu ciała z pomocą innego ciała. Sterownikiem była aktywność samego Internetu – odpływ i przypływ danych. Dzięki pomiarowi echa domen internetowych (pinging) zostały przełożone przestrzenne dystanse i czas transmisji na ruchy ciała. Wartości ping, wynoszącej od 0 do 2000 milisekund (wskazujących zarówno odległość, jak i poziom aktywności sieci), była użyta do aktywacji stymulatora mięśni pobudzającego ciało prądem od 0 do 60 voltów. Reżyserem całego performance stały się więc wartości ping. Graficzny interfejs ruchu w przestrzeni wirtualnej sterował ruchem fizycznym ciała. Performans Ping Body powoduje radykalne odwrócenie zwykłej zależności pomiędzy ciałem i Internetem. Zamiast kolektywnych ciał determinujących funkcjonowanie Internetu, kolektywna aktywność Internetu porusza ciałem. Jak widać element kontroli nad doznaniami, nad ciałem Stelarca został w tej pracy całkowicie przerzucony na zewnętrzny system nerwowy wyszukiwarki, kodu oprogramowania i struktury Internetu3. Jak podkreśla sam Stelarc, tego typu doświadczenia coraz mocniej przekonują go o tym, że nie posiada on swego własnego umysłu w tradycyjnym metafizycznym tego słowa znaczeniu– kartezjańskiego miejsca dowodzenia, jedynej instancji sprawczej.4 Po raz kolejny punkt ciężkości postrzegania i poczucia kontroli ulega tu przesunięciu czy też rozpłynięciu.

Dokumentacja performance podwieszania na hakach oraz operacji, w czasie której Stelarc wszczepia w przedramię szkielet ucha. fot.Krzysztof Miękus, CSW Łaźnia

Dokumentacja performance podwieszania na hakach oraz operacji, w czasie której Stelarc wszczepia w przedramię szkielet ucha, CSW Łaźnia

Rzeźby postantropomorficzne. Historia resztek

Z jeszcze innej perspektywy można zobaczyć problem cielesności przywołując pracę, która wykracza swoim znaczeniem daleko poza klasyczne „doświadczanie siebie”, a wręcz izoluje cielesność poza „ja”. Mowa tu o zrealizowanym przez Stelarca i Ninę Sellars w 2005 roku Blenderze. Ich pierwsza wspólna instalacja to personalny bio-obiekt łączący w sobie elementy ciała ludzkiego i technologii. Artyści dokonali na sobie liposukcji a następnie uzyskane w ten sposób tkanki z własnego ciała umieścili w konstruowanej specjalnie na ten cel quasi-antropomorficznej obudowie przemysłowej. Jest nią wysoka na metr sześćdziesiąt nowa forma alternatywnej architektury ciała. Stworzony obiekt, po raz pierwszy wystawiony w Market Gallery B w Północnym Melbourne, na pewno nie należy do estetycznie uwodzących. Jego wizualny aspekt dystansuje i jednocześnie wprawia w konsternacje. Mieszanina ludzkich tkanek zawierająca 4.6 litra podskórnego tłuszczu z torsu Stelarca i dolnych kończyn Niny Sellars, adrenalinę, krew 0 rh+, wodorowęglan sodu, nerwy obwodowe, roztwór soli oraz tkankę łączną wprawiana dzięki pompom powietrznym i silnikom pneumatycznym na oczach widza w ruch buduje dziwne doznanie estetycznego (z)mieszania. Wyobraźmy sobie bulgoczący spektakl ludzkich wnętrzności w hermetycznie zamkniętym, zdezynfekowanym, stalowym i dużym blenderze…

Praca ta zapewne nie jest jedną z klasycznych czy charakterystycznych prac Stelarca chociażby przez fakt braku fizycznej czy może raczej psychofizycznej obecności artysty w projekcie. Bezpośrednia praca z własnym ciałem i obecność podczas wszelkich działań artystycznych, tak charakterystyczna dla działań performatywnych, a zwłaszcza dla Stelarca, zostaje tu zamieniona na zupełnie inny rodzaj obecności. Przypomnijmy na chwilę chociażby jeszcze jedną prace z obszaru „One-man-show”: Weźmy na przykład Exoskeleton* z 1998 roku, maszynę dla ciała z sześcioma dodatkowymi nogami, które poruszane są za pomocą pneumatyczny tłoków. Ten zewnętrzny szkielet przytroczony jest do ciała Stelarca i pozwala mu się poruszać w każdym kierunku. Cyborgiczna forma posiada dodatkowe funkcje percepcyjne, którymi zarządza performer. Każda z sześciu kończyn posiada chwytaki, które działają jak palce. Wszelki akt prezentacji pracy (m.in. podczas Yokohama Triennale (Sakuragicho, Japonia, 2001) czy w Totem (Nancy, Francja 2007) jest aktem performatywnym Stelarca. To on wprawia maszynę w ruch za pomocą ruchu własnych ramion, tworząc tym samym swoistą i niepowtarzalną za każdym razem choreografię cyborgicznej hybrydy ciała-maszyny. W przypadku Blendera – rzeźby zbudowanej z tkanek artystów i aparatury medycznej, obecność na scenie przeradza się tu w półobecność, czy też obecność metaforyczną. Półobecność poprzez fizyczne, faktyczne uczestniczenie wspomnianych tkanek artystów oraz poprzez fakt, że owe tkanki dzięki niezwykle skomplikowanej i sterylnej maszynerii, w której są umieszczone, nadal są połżywe. Przypomina to po części słynne prace Orona Cattsa i Ionat Zurr na półżywych tkankach (semi living). Półżywa materia z pomocą aparatury, która jest niezbędna by podtrzymywać je przy egzystencji5, tworzy nową formę istnienia. Ta specyficzna, allternatywna forma istnienia, będąca postantropomorficznym bytem zdaje się tępi skutecznie brzytwę Okhama.

Widok bulgoczących ludzkich wnętrzności w przezroczystej kuli nie budzi zachwytu. Stan ten, doprowadzony do skrajności poprzez swoją ekstremalną formę, uwypukla kwestie związaną ze współczesną estetyką ciała i odnosi się do metaforycznej obecności cielesnego nadmiaru. Liposukcja, czyli odsysanie tłuszczu to jeden z podstawowych zabiegów estetycznych ciała oferowanych w chirurgii plastycznej. Technika, którą wybrali artyści kryje za sobą pewien monolog cielesności, jest symptomem wspomnianego nadmiaru, choć w zupełnie innym wymiarze niż prezentowanym do tej pory. W efekcie końcowym pracy nie chodzi ani o stworzenie ani perfekcyjnego ciała zewnętrznego, z czym kojarzona jest liposukcja, ani o nadmiar, który ma usprawnić dotychczasowe ciało. To, co zostaje wyniesione do rangi tego, co ma być widoczne jest związane z pozostałościami, z odpadem, niechcianym nadmiarem ciała. Rodzi się tu historia resztek. Historia wnętrzności. Historia tego, co wykluczone. Czym jest to ciało-mięso, które ulega redukcji w milionach operacji plastycznych? Praca Niny Sellars i Stelarca prócz aspektu wizualnego, przypomnijmy, posiada również wątek dźwiękowy. Ta dziwna postantropomorficzna rzeźba co jakiś czas wprawiana jest w ruch, wydając z siebie bulgot mieszanych tkanek. Odgłos półżywej tkanki zdaje się zadawać to retoryczne pytanie w kierunku publiczności…

Exoskeleton, fot.Krzysztof Miękus, CSW Łaźnia

Stelarc, „Exoskeleton”, CSW Łaźnia

Usieciowienie

Zdaniem Stelarca to technologia tworzy człowieczeństwo. Ludzkie ciało jako takie, czyli czysto biologiczne właściwie nie istniało. Technologia nie jest czymś, co przydarza nam się dopiero ostatniego tysiąclecia6. Jedynie należy sobie ten fakt uświadomić i otworzyć się na poszerzanie kooperacji między biologicznością a technologią. To, wbrew pozorom, bardzo istotny punkt widzenia w myśleniu o ciele i jego przyszłości, w którym nie ma właściwie miejsca na samą biologiczność, czy mówiąc słowami Stelarca na wielokrotnie tu już przywoływane ciało przestarzale (obsolete body). Poszerzenie i wydłużenie ciała z pomocą narzędzi technologicznych jest właściwe koniecznością. Zdaniem wielu przyszłość należy do m.in. nanotechnolgii, która pozwoli np. na większą kontrolę wykrywania stanów alarmowych w organizmie, tworzenia elektronicznej drugiej skóry pozwalającej poszerzyć pole komunikacyjne czy w ogóle do body hakingu, czyniącego z ciała rodzaj portalu, konsoli internetowej i mającej na celu usieciowienie fraktalnych ciał z zewnętrznym systemem nerwowym, jakim jest internet, drukowania organów czy też hodowania ich w zwierzęcych ciałach zastępczych, a więc łączenia i fuzji nie tylko umysłów, ale również fragmentów ciał, organów, które przestają być zamknięte i ex definitione przynależne do tylko jednego ciała, mapowania genów czy też generowania protez – tych uzupełniających, ale również tych intensyfikujących możliwości ciała jako takiego.

Pozostając w obszarze sieci i usiecieciowienia można dodać, że istnieje jeszcze inne możliwe rozwiązanie dotyczące przyszłości naszego ciała. Może nim być ciało widmo (phantom body). Rozwijająca się interaktywność i integracja umysłowa w przestrzeni wirtualnej, zespolenie mózgów, wiedzy i potencji intelektualnej za pomocą ucieciowenia internetowego, tej izomorficznej rzeczywistości może spowodować, że biologiczne organizmy przestaną być atrakcyjne w konkurencji ze światem… awatarów. Inteligentna forma reprezentacji, może nawet multiplikowana, tak byśmy mogli być w wielu miejscach jednocześnie wyprze powolne i jednak ulegające chorobom i słabościom ludzkie ciało. Przykład takiej zanimowanej reprezentacji znamy już z historii kina czy gier komputerowych, Stelarc zaś zrealizował wstępną idee sztucznego reprezentanta w projekcie Prostethic Head* w postaci własnej sztucznej głowy. Zrealizowany w środowisku 3D awatar jest wstanie prowadzić konwersacje na tym samym poziomie inteligencji, co osoba przemawiająca do podobizny Stelarca. Projekt ten jest na bieżąco modyfikowany o nowe funkcje i algorytmy co pozwala sądzić, że w przyszłości może osiągnąć potencje obecną w Stelarca tezie o phantom body. Tym bardziej jeśli uwzględnimy do tego rozwój samej VR, która – jak ostatnio podsumował to jeden z testujących najnowszy model Oculusa Rift (rodzaj hełmu do wirtualnej rzeczywistości) podczas tegorocznej dwudniowej konferencji wokół rozwoju gier Steam Dev Days – powoli przejmuje kontrole nad przestrzenią poczucia „rzeczywistego” doświadczenia. Umysł zaczyna tracić kontrole nad tym, co i gdzie de facto doświadczył, zatraca się granica samej faktycznej realności percepcji, a wiec za niedługo przestarzałe może stać się nie tylko ciało, ale również i zmysłowa przestrzeń wokół niego 7. Przyszłość ciała poszerzonego wszak nie może nie wymagać również poszerzonej rzeczywistości…

* wspomniane w artykule prace Stelarca można obejrzeć od 16 maja w CSW Łaźnia, na jego wystawie zorganizowanej w ramach Art+Science Meeting 2014. Poza pracami cyborga-performera w ramach 4 edycji spotkań ART-SCI można również zobaczyć wystawy kanadyjskiego artysty Billa Vorna i Kena Feingolda.

Stelarc, "Earonarm", CSW Łaźnia

Stelarc, „Earonarm”, CSW Łaźnia

Przypisy:

1. Raymond Roussel: Locus Solus, tłum. Anna Wolicka, PIW, Warszawa 1979

2. Michael Foucault: Raymond Russel , tłum Grzegorz Wilczyński, Wydawnictwo KR. Warszawa 2011, s. 77.

3. Por. http://www.stelarc.va.com.au/ (dostęp 23 kwietnia 2014)

4. Por. Sondowanie. Ze Stelarkiem rozmawiają Joanna Żylinska i Gary Hall, Autoportret 3[38]2012

5. Semiliving tissue to tkanki, które są przytrzymywane przy życiu dzięki specjalnej aparaturze. Poza nią giną. Stąd nazwa półżywe czy półżyjące. Na bazie: http://www.leonardo.info/isast/articles/catts.zurr.pdf,(dostęp 23 kwietnia 2014)

6. Por. Sondowanie. Ze Stelarkiem rozmawiają Joanna Żylinska i Gary Hall, [w:] Autoportret 3[38]2012

7. Por. http://www.3delement.com/?p=332, (dostęp: 23.kwietnia 2014)

Stelarc, "Walking Head", fot. Aleksandra Hirszfeld

Stelarc, „Walking Head”, fot. Aleksandra Hirszfeld

Stopka

ArtystaStelarc
WystawaMięso, metal i kod. Rozchwiane chimery
MiejsceCSW Łaźnia, Gdańsk
Czas trwania17.05-13.07.2014
KuratorRyszard W. Kluszczyński
FotografieKrzysztof Miękus
Strona internetowawww.laznia.pl
Indeks

Zobacz też