09.12.2016

Eksperymentatorki. O laureatkach wystawy Coming Out 2016

Aleksander Kmak
Wiktoria Wojciechowska, Oddział dziewięciu zabitych i ośmiu rannych, z serii Sparks - Złote kolaże, kolaż wykonany na zdjęciu z telefonu komórkowego jednego z żołnierzy, 2015
Eksperymentatorki. O laureatkach wystawy Coming Out 2016
Wiktoria Wojciechowska, Oddział dziewięciu zabitych i ośmiu rannych, z serii Sparks - Złote kolaże, kolaż wykonany na zdjęciu z telefonu komórkowego jednego z żołnierzy, 2015
Nagrodzone prace Eweliny Czaplickiej-Ruduchy i Wiktorii Wojciechowskiej są efektem przemyślanego, samodzielnego procesu twórczego, silnie zakorzenionego w najbardziej aktualnych społecznych problemach, a jednocześnie owocującego uniwersalnym dziełem sztuki.

Wyróżnienie dwóch-trzech dzieł z niemal czterdziestu dyplomów wszystkich wydziałów warszawskiej ASP wystawionych na tegorocznych Coming Outach wydawało mi się początkowo karkołomnym przedsięwzięciem. Jakie, chociaż symulujące pewien obiektywizm, kryteria należy zastosować, by w ogóle porównać fotografie, malarstwo, prace wymykające się medialnym podziałom, projekty wnętrz i rewitalizacji? Co więcej, za nieporozumienie należy uznać włączenie do konkursu teoretycznych dyplomów z Wydziału Zarządzania Kulturą Wizualną. Nawet w dobie największej interdyscyplinarności ten pomysł jawi się osobliwie – na tego typu prace ASP zdecydowanie powinno znaleźć inną formułę.

W tym roku procedura przyznawania nagrody okazała się klarowna i prosta. Trudno sformułować to inaczej, skoro pięcioro jurorów, wywodzących się z różnych środowisk, z różnymi temperamentami i gustami, po skrupulatnym obejrzeniu wystawy powróciło do stołu z powtarzającym się, skromnym zestawem dwóch-trzech nazwisk. Jak to tłumaczyć? Wydaje się, że podstawowym kryterium było wydobycie tych nielicznych prac z ogółu artystycznej mizerii, sztuki nijakiej i często bezrefleksyjnie estetyzującej. Sztandarowa wystawa Akademii sugeruje niestety, że jeśli ktoś szuka w sztuce eksperymentu, złamania zasad, ryzyka czy chociażby zabawy – to na pewno nie znajdzie tego u artystów młodych.

Coming Out – Najlepsze Dyplomy ASP w Warszawie 2016, widok wystawy, fot. Agnieszka Aleksiewicz/ASP
Coming Out – Najlepsze Dyplomy ASP w Warszawie 2016, widok wystawy, fot. Agnieszka Aleksiewicz/ASP
Coming Out – Najlepsze Dyplomy ASP w Warszawie 2016, widok wystawy, fot. Agnieszka Aleksiewicz/ASP
Coming Out – Najlepsze Dyplomy ASP w Warszawie 2016, widok wystawy, fot. Agnieszka Aleksiewicz/ASP
Coming Out – Najlepsze Dyplomy ASP w Warszawie 2016, widok wystawy, fot. Agnieszka Aleksiewicz/ASP
Coming Out – Najlepsze Dyplomy ASP w Warszawie 2016, widok wystawy, fot. Agnieszka Aleksiewicz/ASP

Od tego momentu było już więc z górki. Zwyciężczynie konkursu, Ewelina Czaplicka-Ruducha z Katedry Mody i Wiktoria Wojciechowska ze sztuki mediów, od początku obrad wydawały się jedynymi artystkami w jakiś sposób kontestującymi rzeczywistość. Można więc powiedzieć, że kategoria, która w sztuce współczesnej (współczesnej!) powinna stanowić pewną podstawę, w tym przypadku była wyjątkiem na tle reszty zgłoszonych dyplomów.

Nagrodzone prace są efektem przemyślanego, samodzielnego procesu twórczego, silnie zakorzenionego w najbardziej aktualnych społecznych problemach, a jednocześnie owocującego uniwersalnym – choć to tak nielubiane słowo – dziełem sztuki. Decyzja o wyróżnieniu pracy Michała Kożurny (Wydział Konserwacji) podążała podobną logiką – chodziło o uznanie dla uczynienia z konserwacji fotografii przedmiotu wystawienniczego z własną historią, opowieścią, a także osobistym zaangażowaniem, pokazującym, że zadanie z zakresu rzemiosła również może mieć krytyczny wobec kanonu pisania historii sztuki potencjał.

Ewelina Czaplicka-Raducha, Polonauts, fot. Monika Kmita
Ewelina Czaplicka-Raducha, Polonauts, fot. Monika Kmita
Ewelina Czaplicka-Raducha, Polonauts, fot. Monika Kmita
Ewelina Czaplicka-Raducha, Polonauts, fot. Monika Kmita

Ta trójka artystów wyznacza w mojej opinii kompletną listę uczestników wystawy, którzy potrafiliby przekonywająco odpowiedzieć na pytanie dlaczego wypowiadają się w tych a nie innych mediach. Wobec powszechnego traktowania technik artystycznych jako przezroczystych, Czaplicka-Ruducha i Wojciechowska zauważają i problematyzują obecność samych mediów i ich wpływ na kształt wypowiedzi. Zwłaszcza u absolwentki projektowania ubioru sam materiał odgrywa przewrotną rolę. Zainspirowane jednocześnie lotami na Marsa i modą z niesławnej „Dżungli” w Calais, ubrania Czaplickiej-Ruduchy godzą perwersyjną sprzeczność między prostą użytecznością i autonomią pięknego dzieła sztuki (jednak), wykonanego z czułością i rozpoznaniem rzemiosła, a jednocześnie niosą jasny, choć nie jednoznaczny, przekaz polityczny. Ochronne lub nawet survivalowe materiały odnoszą się wprost do męki przeprawy do Europy, ale jednocześnie cieszą oko detalem i precyzją wykonania, zmuszając widza do zajęcia cokolwiek niewygodnej pozycji bezpiecznego konsumenta artystycznej odpowiedzi na projekt twierdzy Europa.

Dlatego też projekt Polonauts wydał mi się zdecydowanie najodważniejszym eksperymentem tegorocznych dyplomów – i to nie dlatego, że opowiada o uchodźcach, lecz z tego powodu, że udało mu się opowiedzieć o uchodźcach właśnie poprzez tkaninę i jej krój, nie zamykając się jednocześnie na najlepsze tradycje projektowania i z wyczuciem przetwarzając współczesne trendy – zwłaszcza te napływające ze słynnej szkoły mody w Antwerpii.

Wiktoria Wojciechowska, Mikhailo, z serii Sparks
Wiktoria Wojciechowska, Taras, z serii Sparks
Wiktoria Wojciechowska, Mikhailo, z serii Sparks
Wiktoria Wojciechowska, Andrij, z serii Sparks

Odwaga jest zresztą też słowem-kluczem pracy Wojciechowskiej, chociaż pewnie w nieco innym znaczeniu. Iskry dotyczą bowiem w pewnym stopniu przemilczanej wojny na Ukrainie, a zwłaszcza relacji, jakie artystka nawiązała z ukraińskimi żołnierzami, z których część już nie żyje. Podobnie jak w przypadku dyplomu Czaplickiej-Ruduchy, nie tyle chodzi o temat, co o znalezienie dla niego niebagatelnej formy podkreślającej konflikt krymski jako część osobistej historii artystki. Mamy więc wydruk zdjęcia z telefonu komórkowego jednego z Ukraińców, wystudiowane i nieco sentymentalne portrety żołnierzy, film z wywiadami, a w końcu książkę ze zbiorem mniej lub bardziej przypadkowych fotografii wykonanych przez samych walczących (ostatni element nie został włączony do wystawy). To, co najciekawsze, to jednak nieprzezroczysta, rzucająca się w oczy ingerencja samej Wojciechowskiej, słusznie dowodzącej tym samym, że artystyczny gest nie musi umniejszać dokumentalnemu charakterowi, jaki posiadają zgromadzone przez nią materiały. Wywodzące się ze sztuki chrześcijańskiej ortodoksji złocenie figur, użycie materiałów fotograficznych ciemniejących w czasie czy zaznaczenie swojej odrębnej pozycji w wywiadach – to wszystko gesty być może proste, ale jednak składające się na spójną, przemyślaną i przejmującą pracę. Silniej zresztą niż każda praca z osobna oddziałuje ich kompozycja – trochę na wzór świątyni, trochę mauzoleum – korytarz symetrycznie uporządkowanych rzędów fotografii zamknięty z dwóch stron filmem i pozłacanym zdjęciem, wszystko utrzymane w ciemnych barwach, prawie czerni. O ile jednak schemat Rothko Chapel, jak widać, zawsze działa, o tyle trzeba zastrzec, że taka łatwość skojarzeń stanowi też pewien problem. Rzeczywiście, projekt Wojciechowskiej jest kilka poziomów wyżej niż zdecydowana większość zgromadzonych na wystawie dyplomów i rzeczywiście – jak zaznaczały moje koleżanki i koledzy z komisji – te prace wyglądają jak w dobrym muzeum sztuki współczesnej. I właśnie ta uległość wobec kanonicznych formuł wystawienniczych stanowi tu problem. Dzieło Wojciechowskiej jest bardzo dobrą pracą na tej reszty ekspozycji, ale czy wydawałoby się tak wybitne w innym otoczeniu? Nie jestem pewny, chociaż wierzę, że byłby to wciąż dobrze zrealizowany projekt. Iskry w mniejszym stopniu niż Polonauts przełamują konwencjonalną, grzeczną estetykę minimalizmu, którą dobrze określa kategoria „ładnie” – czyli elegancką prostotę preferowaną przez młodych, wykształconych i z wielkich ośrodków czytelników „Zwykłego Życia” z rzadka spoglądających poza estetyczną okładkę czasopisma. Barokowe, żywe i nie silące się na tani, czysto estetyczny efekt ubrania Czaplickiej-Ruduchy przemawiają do mnie o wiele bardziej niż wyróżniające się, ale chyba jednak zbyt stonowane dzieło Wojciechowskiej. Ostatecznym argumentem na rzecz przyznania nagrody ex aequo dwóm dyplomantkom był ciekawy rezonans, który mógłby wybrzmieć między artystkami na ich przyszłorocznej wystawie – niekoniecznie akurat Calais vs. Donbas, ale podobne myślenie o sztuce jako języku reakcji wobec rzeczywistości w cieniu możliwości kolejnej wojny, ale i języku zdolnym jednocześnie do artykułowania wypowiedzi przekraczających aktualne partykularyzmy.

Stopka

ArtystaJan Cieślak, Anna Kłys, Agnieszka Stojna, Marta Turos, Kaisu Almonkari, Michał Orzechowski, Jan Sajdak, Rita Kaczmarska, Zuzanna Sitarska, Anna Stefańska, Sylwia Szablak, Urszula Reszczyńska, Anna Uścińska de Rojas, Magdalena Żelezik, Maja Żurawiecka, Dominika Jaroszewicz, Michał Kożurno, Albina Zięba, Małgorzata Liebhart, Małgorzata Mróz, Magdalena Popińska, Małgorzata Szymakowska, Ewelina Czaplicka-Ruducha Jacek Morawski, Joanna Pieczyńska, Jan Pfeifer, Laura Grudniewska, Emilia Parczewska, Jan Siemion, Wiktoria Wojciechowska, Marta Kozera, Anna Angelika Łapińska, Paulina Mazoń, Igor Bloch, Justyna Górska, Magdalena Romanowska
WystawaComing Out – Najlepsze Dyplomy ASP w Warszawie 2016
MiejsceAkademia Sztuk Pięknych w Warszawie
Czas trwania25.11 - 11.12.2016
Strona internetowacomingout.asp.waw.pl
Indeks

Zobacz też