20.02.2016

Co robią kobiety kiedy nikt nie patrzy? Zuzanna Janin w Galerii Labirynt

Anna Miller
Co robią kobiety kiedy nikt nie patrzy? Zuzanna Janin w Galerii Labirynt
Siedem tańców, widok wystawy, na pierwszym planie: Zuzanna Janin, Kruk, 2015; w głębi: Zuzanna Janin, Kamen Stoyanov, Meeting Halfway. Warszawa. Sofia (47° 33’ N and 22° 19' E), 2014; Zuzanna Janin, Volvo 240 Transformed Into 4 Drones, 2014 oraz Volvo V70 Cross Country Transformed Into 6 Drones, 2015

Siedem tańców, widok wystawy, na pierwszym planie: Zuzanna Janin, Kruk, 2015; w głębi: Zuzanna Janin, Kamen Stoyanov, Meeting Halfway. Warszawa. Sofia (47° 33’ N and 22° 19′ E), 2014; Zuzanna Janin, Volvo 240 Transformed Into 4 Drones, 2014 oraz Volvo V70 Cross Country Transformed Into 6 Drones, 2015

Co robią kobiety kiedy nikt nie patrzy? Makijaż, manicure, fryzurę? Może przeglądają magazyny z modą albo poradniki kulinarne? Nie. Zatem pewnie robią kariery, rozwijają się intelektualnie albo uprawiają jogę? Również nie. Co więc robią kobiety z dala od ciekawskich spojrzeń? Kobiety tańczą. O tańcu jako przestrzeni ludzkiej wolności opowiada wystawa Zuzanny Janin Siedem tańców.

Utkana przez artystkę koncepcja wolności rozumianej jako prawo do zabawy jest gdzieś z boku dyskusji o kobiecości, która miota się pomiędzy skostniałym tradycjonalizmem a wyzwolonym feminizmem. Czym jest to prawo? „Uwalnia ono od poczucia winy te wszystkie chwile zapomnienia, kiedy porzucamy dyktat rozumu i obowiązku, kiedy zdarza się zlekceważyć wymóg (jaki stawia przed nami wychowanie), żeby nie marnować czasu i ciągle robić coś pożytecznego. Chwile zapomnienia, spędzane na zabawie lub nic-nie-robieniu, ujawniać mogą najwyższą formę świadomości i wolności” tłumaczy w tekście do wystawy Magdalena Ujma. Połączenie wolności i świadomości, które wyznaje Janin, to rzadki przypadek. Zazwyczaj postulujemy „wolność od”, które nie wtrąca się w wolność innych. „Wolność do” brzmi raczej jak personalizm Karola Wojtyły. Janin przyznaje każdemu prawo do zabawy, wolnej, ale bezpiecznej, tzn. świadomej. Jako kobieta dostrzega liczne zagrożenia ze strony świata – mężczyzn, machin, polityki, Internetu. Dostrzega, opisuje i wychodzi im naprzeciw ze swoim tańcem.

Siedem tanców, widok wystawy, na pierwszym planie: Siedem tańców, 2016; Siedem tańców. Stos 2016; w głębi od lewej: Ocaleńcy, 2016; Dom jako urządzenie optyczne, Taniec jako urządzenie mapujące, 2014-2016

Siedem tańców, widok wystawy, na pierwszym planie: Siedem tańców, 2016; Siedem tańców. Stos 2016; w głębi od lewej:
Ocaleńcy, 2016; Dom jako urządzenie optyczne, Taniec jako urządzenie mapujące, 2014-2016

Tytułowa praca Siedem tańców ubiera w konkret wolnościową koncepcję artystki. Drobne figurki z żywicy stojące na wysokich postumentach uosabiają różne style tańca – od poloneza przez fokstrota, twista, rock’n’rolla aż po break dance’a. Każdy z nich w swoim czasie wzbudzał kontrowersje. Polonez? W ujęciu Janin polski taniec narodowy wykonywany w okresie zaborów miał być manifestacją wolności podbitego narodu. Dwudziestowieczne style taneczne były raczej manifestacją obyczajowej emancypacji kobiet. Coraz krótsze sukienki, ruchy coraz bardziej eksponujące kobiecą seksualność były w centrum zainteresowania artystki, poszukującej przestrzeni swobodnej refleksji. Zgodnie z teorią Janin istnieje niestety również niebezpieczny rewers tej sytuacji. Kobieta, której zewnętrzne piękno jest eksponowane, staje się w łatwy sposób obiektem uprzedmiotowienia. O tym mówi w pracach Cyberprzemoc oraz 55(pięćdziesiąt pięć). Pierwsza z nich to rzeźba z kabli komputerowych, którymi utkała instalację na kształt sukienki. Druga przedstawia cykl pięćdziesięciu pięciu zdjęć w skali makro ciała artystki, które wykonała sama. Tymi dwoma pracami artystka sprzeciwia się nadmiernej obecności ciała kobiety w przestrzeni publicznej, również wirtualnej.

Siedem tańców, widok wystawy, na pierwszym planie: Zuzanna Janin, Unchain, 2016; w głębi: Cyberprzemoc, 2016;Siedmiu ojców, 2014

Siedem tańców, widok wystawy, na pierwszym planie: Zuzanna Janin, Unchain, 2016; w głębi: Cyberprzemoc, 2016; Siedmiu ojców, 2014

Oglądając wystawę warto zajść do czytelni, gdzie dostępny jest film z oprowadzania autorskiego Janin, w którym dzieli się ze zwiedzającymi swoimi przemyśleniami. W wielu miejscach jej spostrzeżenia są oryginalne i trafne. Zauważa wiele braków w europejskiej ikonosferze. Rzeczywistość przepełniona jest obrazami hiper-kobiecych kobiet. Brak nam natomiast ikonografii dziewczynki. Trudny wiek Aliny Szapocznikow – szukam w pamięci innych przykładów… Artystka wypełnia tę lukę konstruując Lost Butterfly – swoje pierwsze rzeźbiarskie popiersie. Za tą pracą stoi arcyciekawa historia poszukiwania zaginionego obrazu autorstwa Marii Anto, matki artystki. Wątek matek i córek kontynuuje wideoinstalacja wokół serialu Szaleństwa Majki Skowron. W wyświetlanym w latach 70-tych cyklu Janin – jeszcze jako Zuzanna Antoszkiewicz – grała tytułową rolę. Na wystawie możemy obejrzeć jej córkę, która jako alter ego matki wciela się w Majkę Skowron i kontynuuje przygodę, spotykając się z bohaterami realnej rzeczywistości takimi jak m.in. Henryka Krzywonos oraz postaciami z filmów. Artystka wprowadza postać Majki jako antytezę dla idolki kobiet w PRL-u – niewolnicy Izaury. Praca Majka/Izaura stawia pytania o to, dlaczego masową wyobraźnię uwiodła kobieta podległa fizycznie i intelektualnie, a nie silna i niezależna dziewczyna, która realizuje własne szalone wyzwania. Jako antidotum na Izaurę proponuje przegląd Moja bohaterka na dziś. Wzdłuż jednej ze ścian galerii zobaczymy zawieszone wydruki z Facebooka, na których Janin prezentuje swoje bohaterki alternatywnej narracji. Są tam pilotki samolotów, artystki, piosenkarki czy polityczki.

Zuzanna Janin, Mężczyzna z dzieckiem, 2015

Zuzanna Janin, Mężczyzna z dzieckiem, 2015

Stężenie kobiecości staje się zbyt wysokie. Czy odwracanie świata na żeńską stronę mocy nie skutkuje brakiem równowagi? Na szczęście artystka zdaje się zauważać niebezpieczeństwo sytuacji i do opowieści wprowadza równoważący pierwiastek męski. Jako odpowiednik dla Siedmiu tańców ustawia w przestrzeni galerii Siedmiu ojców. Los sprawił, że rolę ojca czy mistrza pełniło w jej życiu wielu mężczyzn. Ich podobizny, analogiczne do kobiecych figurek z rzeźby o tańcach, ustawiła również na drewnianych postumentach. Pracę dopełniają rysunki, jako szkice koncepcyjne do rzeźby, ale również jako szkice z pamięci, oraz listy. Korci by je odczytać, co niestety okazuje się niemożliwe, bo poszczególne linijki nakładają się na siebie zamazując pierwotny tekst. Janin szuka obrazu ojca w swojej pamięci, wydaje się, że zbliża się do niego, ale kiedy jest już bardzo blisko okazuje się on nieosiągalną tajemnicą. Z kolei fascynacja cielesną odmiennością męskości widoczna jest szczególnie w cyklu prac wokół rysunków Ignacego Jasińskiego, przodka Janin, które wykorzystała nadpisując im nowe znaczenia. Akademickie studia męskich aktów artysty zestawia z współczesnymi zdjęciami modeli z gazet czy zużytymi smartfonami. To, co było jedynie etapem kształcenia artystycznego staje się obiektem publicznego oglądu. Jest w tym z jednej strony chęć ujawnienia męskiego piękna, z drugiej zdemaskowania podobnego mechanizmu, który dotyczy kobiet. Wystawiając intymność na widok publiczny jednocześnie ryzykujemy jej uprzedmiotowienie.

Zuzanna Janin, Ignacy Jasiński, Nie potrzeba nam romantyzmu, 1863 / 2016

Zuzanna Janin, Ignacy Jasiński, Nie potrzeba nam romantyzmu, 1863 / 2016

Próba dyskusji na temat prawa do zabawy, a co za tym idzie granic wolności w odniesieniu do kobiet i mężczyzn ma swoją symboliczną kulminację w instalacji Meeting Halfway Warszawa-Sofia (47o33’N and 22o19’E). Praca składa się z wideo oraz stołu, a właściwie dwóch połączonych stołów oraz butelki wody. „Spotkajmy się w pół drogi” powiedzieli sobie Zuzanna Janin i jej bułgarski przyjaciel Kaman Stoyanow. Każdy z nich miał zabrać ze sobą połowę stołu oraz butelkę lokalnej wody źródlanej. I tak spotkali się na środku rumuńskiego pola montując wspólny stół i pijąc razem wodę. Co więcej, okazało się, że bez ustalania wzięli części stołów tej samej szerokości, które idealnie do siebie pasowały. W tej pracy, jak w soczewce, skupia się postulat hymnu na cześć życia, bezużytecznego, życia samego w sobie. Ot, dwójka ludzi w środku nigdzie cieszy się swoją obecnością. „Gdy tańczysz, śpiewasz, leżysz na trawie – po prostu czujesz życie, uciekasz od nakazu bycia użytecznym. Użytecznym – dla władzy wszelkiej maści. Cieszysz się życiem i wolnością” – zinterpretowała sens prawa do zabawy Magdalena Ujma.

Granicą wolności człowieka, według Immanuela Kanta, miała być wolność drugiej osoby. A gdyby zamiast negocjować obszary własnej i cudzej wolności zastanowić się nad przestrzenią wspólnoty, tak jak Janin i Stoyanow? Gdyby zamiast dekonstruować dyskursy, łamać stereotypy, wychodzić poza schematy postarać się wypracować zasady współistnienia? Nie musi od razu robić się patetycznie, ani pompatycznie. Wystarczy wspólna przestrzeń spotkania, czasu i zabawy.

I na koniec pytanie za sto punktów: co jeszcze robią kobiety kiedy nikt nie widzi? Kobiety robią sztukę.

Na pierwszym planie: Zuzanna Janin, Wstyd, 2016; w głębi od lewej: Siedem tańców,  2016; Siedem tańców. Stos, 2016; Ocaleńcy, 2016

Siedem tańców, widok wystawy, na pierwszym planie: Zuzanna Janin, Wstyd, 2016; w głębi od lewej: Siedem tańców,
2016; Siedem tańców. Stos, 2016; Ocaleńcy, 2016

Stopka

ArtystaZuzanna Janin
WystawaSiedem tańców
MiejsceGaleria Labirynt
Czas trwania15.01 - 28.02.2016
KuratorWaldemar Tatarczuk
FotografieWojciech Pacewicz
Strona internetowalabirynt.com
Indeks

Zobacz też