13.07.2018

Czy byłeś na brydżu u Starynkiewiczów?

Martyna Nowicka
Ryszard Kisiel, Wrocław, lata 70., dzięki uprzejmości Queer Archives Institute
Czy byłeś na brydżu u Starynkiewiczów?
Ryszard Kisiel, Wrocław, lata 70., dzięki uprzejmości Queer Archives Institute
W Polsce Ludowej temat homoseksualizmu był głównie przemilczany. Niby nieobecny, ale możliwy do odnalezienia, przekazywany z ust do ust. Ryszard Kisiel, Karol Radziszewski i Wojciech Szymański zadbali o to, by kolejna część tej historii ujrzała światło dzienne.

Wystawa Kruzing w Gdańskiej Galerii Miejskiej, której kuratorami są Wojciech Szymański i Karol Radziszewski, wykorzystuje fotografie i teksty przygotowane przez Ryszarda Kisiela w latach osiemdziesiątych. To właśnie on stanowił jednoosobową redakcję tomu Polish Gay Guide on European Socialist Countries, książki spisywanej głównie ręcznie, w której obok łaźni w Budapeszcie pojawiają się pikiety w Bytomiu i Wałbrzychu. Kruzing to połączenie materiałów z tego tomu: niekończących się spisów pełnych kawiarni, gdzie można spotkać koleżanki, miejskich toalet (często tych najgorszych, jakby zapomnianych przez miejskich sprzątaczy) i zdjęć. Na wywołanych po raz pierwszy fotografiach Kisiela nie znajdziemy rejestru życia polskich gejów ani nawet ich samych; w czasach sprzed Google Maps miały służyć jako punkty orientacyjne.

„No więc dobrze, panie dziennikarzu, park nazywa się »pikieta« albo »szlak«. Chodzenie po nim to pikietowanie. Pikieta służy do wyrywania. Podrywania, znaczy. Celem obciągu. Drutowania, znaczy.” – zaczynały Lubiewo Patrycja z Lukrecją. Ale na powitanie dwie stare cioty (jeśli trzymać się ich własnych określeń) pytają Witkowskiego, jak mówili na niego pod Operą i w Orbisówce. Chociaż akcja Lubiewa rozgrywa się raczej pod koszarami i na pikietach, wiadomo, że są takie miejsca, gdzie można spotkać inne dziewczyny, gdzie nie szuka się luja, tylko w środowisku wymienia plotki, płyny ustrojowe albo pije koniak. Ryszard Kisiel, jeżdżąc po różnych polskich miastach, zdecydował się te miejsca zebrać w jednym tomie: na użytek własny i wszystkich zainteresowanych, jako jednoosobowa redakcja, która za prawdę tych poleceń ręczyła własnymi wizytami.

Polish Gay Guide on European Socialist Countries to mapa, na której zaledwie kilka punktów pokrywa się z popularnymi przewodnikami. W notatkach Kisiela trudno szukać w opowieści o pięknie podanej kawie i wspaniałym widoku na miasto – zamiast tego w budapeszteńskich łaźniach są wypisane dni i godziny męskie. Plaże? Najchętniej dla nudystów. Wybór parkowych pisuarów i dworcowych toalet, a zaraz obok kawiarnie o egzotycznych nazwach: Alhambra i Sezam, Bachus i Afrodyta. Nieco później, już w „Filo” (czyli wydawanej od 1986 roku jednej z pierwszych polskich gejowskich gazet) te spisy są nieustająco aktualizowane. „W wielu tych miejscach trzeba zachować dyskrecję, gdyż przychodzą też inni. Teraz tylko lokale: »Orfeusz«, »Teatralna«, »Honoratka«, »Zacisze«, »Polonia«, »Centrum«”.

Ryszard Kisiel, Płock, 1982, dzięki uprzejmości Queer Archives Institute
Ryszard Kisiel, Kraków, 1984, dzięki uprzejmości Queer Archives Institute
Ryszard Kisiel, Katowice, 1982, dzięki uprzejmości Queer Archives Institute

Alternatywny przewodnik Kisiela miał swój pierwowzór – wydawany najpierw w Wielkiej Brytanii, a później w Holandii przewodnik Spartacus International Gay Guide był, jak sama nazwa wskazuje, przewodnikiem dla gejów. To tam można było znaleźć sugestie, gdzie można bywać czy gdzie warto zarezerwować nocleg. Ryszard Kisiel widział Spartacusa zanim zaczął tworzyć swój przewodnik i był to dla niego oczywisty punkt odniesienia – opowiada o tym zresztą w pokazywanym na wystawie filmie. Zasadniczo różniły się jednak możliwość wykorzystania jednego i drugiego przewodnika – o ile ten międzynarodowy był drukowany i wydawany w normalnym obiegu, polski aktywista swój przewodnik spisał ręcznie, a towarzyszące niektórym wpisom zdjęcia zostały po raz pierwszy wywołane na potrzeby gdańskiej wystawy.

Kruzing w aranżacji Karola Radziszewskiego i z tekstem Wojciecha Szymańskiego pokazuje alternatywną mapę Europy za żelazną kurtyną. Poza oczywistymi, czyli informacyjnymi walorami, dzięki oszczędnym, ale przemyślanym gestom kuratorskim (a może artystycznym?) archiwalia układają się w projekt artystyczny, typologiczny, konceptualny.

Wojciech Szymański i Karol Radziszewski sięgnęli po te materiały w ramach swojej pracy przy Queer Archives Institute. Ta instytucja, założona przez artystę w 2015 roku, zajmuje się zbieraniem i prezentowaniem queerowych archiwów – szczególnie tych tworzonych w Europie Środkowo-Wschodniej. Zapraszając do współpracy innych artystów, kuratorów czy akademików (takich jak Szymański) Instytut uzupełnia historię o wątki związane ze społecznościami LGBTQ: to właśnie tej instytucji Ryszard Kisiel przekazał swoje własne archiwum. QAI wyrasta z wcześniejszych inicjatyw Radziszewskiego, choćby z wydawanego od lat „DIK Fagazine” (dziś zresztą to instytut jest wydawcą magazynu).

To także nie pierwsza współpraca między Radziszewskim a Ryszardem Kisielem: było on już wcześniej bohaterem pokazywanego na licznych wystawach filmu Kisieland (2012), w którym odtwarzał jedną z sesji stworzonych na potrzeby magazynu „Filo”. Artysta pokazywał też Travestis, czyli cykl przebieranych zdjęć zrobionych w połowie lat 80. przez gejowskiego aktywistę i jego kolegów. Seria Le Cabaret Travesti to próba stworzenia niewielkiego, zamkniętego świata. Także przewodnik Kisiela, tworzony z zamiarem praktycznym, stał się dla duetu kuratorskiego materiałem do stworzenia wystawy w galerii sztuki współczesnej – Kruzing w aranżacji Radziszewskiego i z tekstem Szymańskiego pokazuje alternatywną mapę Europy za żelazną kurtyną. Poza oczywistymi, czyli informacyjnymi walorami, dzięki oszczędnym, ale przemyślanym gestom kuratorskim (a może artystycznym?) archiwalia układają się w projekt artystyczny, typologiczny, konceptualny.

Ryszard Kisiel, „Kruzing”, widok wystawy, fot. Michał Szymończyk
Ryszard Kisiel, „Kruzing”, widok wystawy, fot. Michał Szymończyk
Ryszard Kisiel, „Kruzing”, widok wystawy, fot. Michał Szymończyk

Ten charakter podkreślają też zdjęcia Kisiela – głównie czarno-białe, przedstawiające najczęściej wejścia do konkretnych miejsc, robione z pewnego oddalenia. Poza jednym wyjątkiem, nie pojawiają się na nich ludzie, co najwyżej plecy przypadkowego przechodnia. Pozbawione podpisów tworzyłyby zbiór dość enigmatyczny: trochę kawiarni i barów, pawilony i baraki, nieco nadgryzione kamienice. Tak jak reszta przewodnika, miały one ułatwić znajdowanie miejsc spotkań, ale chociaż dokumentacja fotograficzna była prowadzona przez kilka lat, większość zdjęć nigdy nie została wywołana. Inaczej było tylko w przypadku fotografii zza granicy – Kisiel na bieżąco wywoływał te zdjęcia z wakacji – chłopców na plaży w Bułgarii, łaźnie w Pradze i berlińskie kluby.

Język jest ważny, bo często służył do ukrywania planów i tożsamości. Stąd wybiegi i hasła, które w filmie towarzyszącym pokazowi przewodnika i zdjęć podaje Ryszard Kisiel. Wizytę w warszawskiej łaźni, która mieściła się pod siedzibą „Trybuny Ludu” przy placu Starynkiewicza przez telefon określało się mianem brydża u Starynkiewiczów.

Większe pomieszczenie Gdańskiej Galerii Miejskiej, do którego wchodzi się bezpośrednio z ulicy, wygląda jak jakiś budynek użyteczności publicznej w Polsce Ludowej. Lamperia z błyszczącej, olejnej farby o intensywnie zielonym kolorze, reszta w kolorze piaskowym, z sufitu zwisają neonowe lampy świecące zimnym światłem. Szkoła, poczekalnia w przychodni, dworcowa hala – może „Sezam” i „Alhambra” wyglądały inaczej, ale zapewne w wielu wnętrzach sfotografowanych przez Kisiela wystrój był dosyć podobny. Przejście między salami przykrywa kotara w kwiaty, jakby za ścianą miało się znajdować jakieś przejście do kuchni, a może stróżówki. Wszystko w każdym razie tworzy wspólną całość, wyobrażoną przestrzeń Polski Ludowej, po której podróżujemy po innej niż zwykle trasie, od pikiety do pikiety, z baru Bułgaria w Bytomiu przez WC w Częstochowie, aż po pierwszą gejowską kawiarnię, czyli sopocki „Sezam”.

Chociaż to wystawa oszczędna w komentarzach – w swoimi przewodniku Ryszard Kisiel nie komentuje właściwie niczego, liczą się fakty: adresy, godziny otwarcia i ceny, dla Kruzingu bardzo ważny jest język. Zdaniem Wojciecha Szymańskiego, chałupniczą metodą stworzony przewodnik po krajach socjalistycznych to jeden z pierwszych przypadków użycia słowa „gay”, które niedługo później zacznie określać tożsamość. Skoro gej, a nie gay, to i kruzing zamiast cruisingu, swojsko spolszczony. Amerykańscy homoseksualiści kodowali wyjścia na podryw za pomocą wypadów na rejsy, polskim zostawał kruzing po miejskich łaźniach, podryw z dyskretnym pokazywaniem sobie numerków do szatni, tajemnicze dziury w ścianach. Trasę tych polskich kruzów udokumentował i sfotografował Kisiel.

Ryszard Kisiel, „Kruzing”, widok wystawy, fot. Michał Szymończyk
Ryszard Kisiel, „Kruzing”, widok wystawy, fot. Michał Szymończyk
Ryszard Kisiel, „Kruzing”, widok wystawy, fot. Michał Szymończyk
Ryszard Kisiel, „Kruzing”, widok wystawy, fot. Michał Szymończyk
Ryszard Kisiel, „Kruzing”, widok wystawy, fot. Michał Szymończyk
Ryszard Kisiel, „Kruzing”, widok wystawy, fot. Michał Szymończyk
Ryszard Kisiel, „Kruzing”, widok wystawy, fot. Michał Szymończyk
Ryszard Kisiel, „Kruzing”, widok wystawy, fot. Michał Szymończyk
Ryszard Kisiel, „Kruzing”, widok wystawy, fot. Michał Szymończyk

Język jest też ważny, bo często służył do ukrywania planów i tożsamości. Stąd wybiegi i hasła, które w filmie towarzyszącym pokazowi przewodnika i zdjęć podaje Ryszard Kisiel. Wizytę w warszawskiej łaźni, która mieściła się pod siedzibą „Trybuny Ludu” przy placu Starynkiewicza przez telefon określało się mianem brydża u Starynkiewiczów. Dostępu do sopockiego „Sezamu” (nomen omen!) strzeżono wymawiając się brakiem miejsc. Wrocławski Orbis? „Przypadkowi tam raczej nie przychodzili, chociaż bar był miejscem zwyczajowym, bez neonu i sugerującej nazwy” (pisze Witkowski). Boże, Bożenka, jak mogłyby westchnąć Patrycja z Lukrecją, wszystko to sekretne i skrzętnie pochowane – właśnie dlatego przewodnik Kisiela był potrzebny.

W Polsce Ludowej temat homoseksualizmu był głównie przemilczany. Może schowany za kotarą, właściwie podobną do tej kwiecistej, która na Kruzingu oddziela jedną salę od drugiej, może za drzwiami jakiejś „Alhambry” czy „Amatorskiej”, może w tym miejskim szalecie, gdzie babcia klozetowa wiedziała co jest grane, więc normalnie w pracy gotowała sobie obiady. Niby nieobecny, ale możliwy do odnalezienia, przekazywany z ust do ust. Karol Radziszewski i Wojciech Szymański zadbali o to, by kolejna część tej historii ujrzała światło dzienne – pokazali projekt dokumentacyjny, praktyczny, który po czterdziestu latach staje się inną mapą Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej, nowym zbiorem punktów narzuconych na istniejącą siatkę. Ryszard Kisiel – aktywista na rzecz społeczności LGBTQ, wygląda dzięki tej współpracy na świadomego konceptualistę, który próbował mapować życie w szarej strefie.

NEWSLETTER

Co piątek w Twojej skrzynce!


Stopka

ArtystaRyszard Kisiel
WystawaKruzing
MiejsceGdańska Galeria Miejska 1
Czas trwania15.06–15.07.2018
KuratorKarol Radziszewski, Wojciech Szymański
Strona internetowaggm.gda.pl
Indeks

Zobacz też