03.08.2014

Miasto – stan zapalny. 12. Przegląd Sztuki Survival

Magdalena Zięba
Miasto – stan zapalny. 12. Przegląd Sztuki Survival
Katarina Poliačikova, "Sick light", fot.Peter Kreibich

Katarina Poliačikova, „Sick light”, fot. Peter Kreibich

Założeniem organizowanego od dwunastu lat we Wrocławiu Survivalu jest prezentowanie sztuki w przestrzeniach miejskich, przy jednoczesnym akcentowaniu roli, jaką odgrywają w budowaniu tożsamości miasta. Celem przeglądu jest chwilowa interakcja z często zapomnianymi miejscami – przy czym odbywa się ona z zachowaniem pełnego szacunku wobec zajmowanych przestrzeni. I choć kuratorzy Michał Bieniek i Anna Kołodziejczyk starają się unikać prezentowania survivalowych realizacji w ekspozycyjnych ramach, to w tym roku pojawiło się kilka projektów sugerujących pewną zamkniętą kompozycję. Na tym właśnie polega specyfika Survivalu – to z jednej strony swoisty eksperyment kuratorski, ale również i socjologiczny, nastawiony na problemy miasta jako architektonicznego kompleksu stworzonego dla funkcjonujących w jego strukturach mieszkańców. Tegoroczna edycja jeszcze mocniej niż poprzednie zaznaczyła tę jakże ważną zależność pomiędzy miejscami a ludźmi.

Tomasz Bajer, "Bajer&Bayer", fot. Adam Ciach

Tomasz Bajer, „Bajer&Bayer”, fot. Adam Ciach

Tym razem Przegląd Sztuki Survival przywrócił do życia dawną siedzibę Instytutu Farmacji Akademii Medycznej, w której przez pięć kolejnych dni lata odbywały się wystawy, debaty i pokazy filmowe. Budynek pochodzący z połowy XIX wieku, zaprojektowany przez niemieckiego architekta Theodora Milczewskiego, przetrwał zawirowania wojenne i w 1946 roku został przekazany w ręce lwowskich uczonych jako Wydział Farmaceutyczny. W 2011 roku kupiła go od Akademii Medycznej firma deweloperska, która najprawdopodobniej planuje całkowicie przebudować jego wnętrza tak, aby służyły w przyszłości jako pomieszczenia biurowe. Po raz pierwszy w trakcie swojego ponad 150-letniego istnienia budowla straci swoją pierwotną funkcję, a jej zaprojektowane z wielkim pietyzmem wnętrza laboratoriów oraz budząca przerażenie aparatura zwyczajnie przestaną istnieć. Wokół problemu adaptacji zabytkowych budynków wywiązują się zawsze żarliwe debaty, ale w przypadku dawnego Instytutu Farmacji pojawia się też inny problem. Wydaje się, że wraz ze zmianą jego funkcji oraz dekonstrukcją wewnętrznej tkanki zostanie zamazana część historii samego miasta. Według Marca Augé taki proces dekompozycji miejskiej tkanki jest obecnie procesem powszechnym i wiąże się z zaburzonymi proporcjami między historią a systemem, między lokalnością a globalizmem. Brak związku z historią, a co za tym idzie, z antropologicznym zakorzenieniem, powoduje, że miejsce przestaje być przestrzenią włączoną w miejską opowieść, a staje się nie-miejscem (non-place). Survival nie bez powodu narodził się właśnie w dawnym Breslau – mieście, w którym związki z narracją przeszłości są stale rekonstruowane.

Łukasz Paluch, "Błąd w sztuce", fot.Peter Kreibich

Łukasz Paluch, „Błąd w sztuce”, fot. Peter Kreibich

W tym roku hasłem przewodnim było miasto w stanie zapalnym – określenie tak bardzo aktualne w nie tylko polskich miastach, nawiązujące do procesów zawłaszczania miasta, a zatem miejskich stanów chorobowych, ale i choroby ludzkiego ciała. Wokół tych dwóch zagadnień artyści wybrani w konkursie oraz ci zaproszeni przez zewnętrznych kuratorów (Szymon Kobylarz, Anotni Burzyński, Magdalena Popławska i ja sama) zdołali stworzyć niezwykle rozbudowaną narrację. Dawny budynek farmacji został w większości opanowany przez instalacje dźwiękowe, video, konceptualne neony oraz instalacje roślinne. W projektach kuratorów zewnętrznych dominował zaś wątek jednostkowych stanów chorobowych i ich powiązań ze współczesną kulturą i świadomością społeczną.

Szymon Kobylarz w swoim artystyczno-kuratorskim przedsięwzięciu odtworzył w jednym z gabinetów niepokojącą atmosferę laboratorium wyjętego jakby z filmów grozy: Przedświt to niedostępne pomieszczenie, które oglądać można było niczym kadr filmowy. W ciemnym pokoju znalazły się prace ośmiu artystów (Bartek Buczek, Natalia Bażowska, Michał Gayer, Agnieszka Piotrowska, Dawid Czycz, Maciej Cholewa, Miłosz Wnukowski, Grzegorz Mart), rozmieszczone pośród wypożyczonych ze zbiorów muzealnych narzędzi i medycznej aparatury. Całość mocno przypominała antykwaryczne instalacje Roberta Kuśmirowskiego, z ich atmosferą niepokoju i nostalgii.

Szymon Kobylarz, "Przedświt", fot.Adam Ciach

Szymon Kobylarz, „Przedświt”, fot. Adam Ciach

Antoni Burzyński do projektu zatytułowanego Światło Naturalne zaprosił Karolinę Brzuzan, Katarzynę Przezwańską i Katarinę Poliačikovą. Każda z artystek podeszła do tematu choroby w sposób odzwierciedlający ich twórczy indywidualizm. Karolina Brzuzan pokazała część swojego najnowszego cyklu Głodowa Książka Kucharska, a także stworzyła instalację Pondus – „prezent” z metalowych prętów dla zamieszkującego w rogu budynku bezdomnego. Poliačikova odniosła się do światła wpadającego do klatki schodowej przez wielkie okna, malując je na kolory tabletek zażywanych przez jej matkę w czasie choroby. Katarzyna Przezwańska natomiast wyposażyła jedno z wnętrz budynku w minimalistyczne meble-donice z żywymi roślinami. Rośliny pojawiły się tutaj w różnej formie, przywołując na myśl początki rozwoju farmacji i w sposób dosłowny ożywiając opuszczone wnętrza. Z książką kucharską Brzuzan, w której artystka eksploruje przepisy z najbiedniejszych rejonów świata, wiąże się działanie Afiyet Olsun, czyli tureckie Smacznego. Grupa polskich i tureckich artystów zaprosiła odwiedzających do kosztowania dań ugotowanych na miejscu z roślin znalezionych w mieście. Pachnące zioła zajęły przestrzeń poddasza w instalacji Zażyj Dagmary Angier-Sroki, a w Folium Stramonii Magdy Franczak pojawiły się w znalezionych w budynku szufladkach, mieszczących niegdyś trujące składniki, takie chociażby jak słynna Belladonna (wilcza jagoda), czy właśnie tytułowe Folium Stramonii (liść bielunia).

Dagmara Angier-Sroka, "Zarzyj", fot. Justyna Fedec

Dagmara Angier-Sroka, „Zażyj”, fot. Justyna Fedec

Karolina Brzuzan "Pondus" fot. Justyna Fedec

Karolina Brzuzan „Pondus” fot. Justyna Fedec

Magdalena Franczak, "Folium Stramonii", fot. Justyna Fedec

Magdalena Franczak, „Folium Stramonii”, fot. Justyna Fedec

Realizacje nawiązujące do historii budynku oraz jego konotacji z medycyną przeplatały się z tymi, które poruszały problem stanów zapalnych w przestrzeni miejskiej. Do takich należał neon Dominiki Łabądź, znaleziony przez artystkę w dawnym wrocławskim kinie „Polonia”. Został on rozmontowany i ułożony na nowo w końcówkę słowa entrOPIA, stanowiąc odwołanie do procesów rozpadu w mieście, ale i do cielesnej destrukcji dokonującej się w nas samych. Niezwykle liryczne wideo Beaty Wilczek i Riyo Nemeth Soothing Spaces przenosiło zaś w inną rzeczywistość – świat londyńskich biurowców i ich wnętrz zdominowanych przez wielkomiejską estetykę.

Dominika Łabądź, "Polonia", fot. Olga Jasnowska

Dominika Łabądź, „Polonia”, fot. Olga Jasnowska

Jakub Lech, IP Group Sicksink, fot. Adam Ciach

Jakub Lech, IP Group Sicksink, fot. Adam Ciach

Pośród prac zorientowanych na problem oscylujący wokół zagadnienia stanu zapalnego miasta pojawiły się też realizacje na wskroś minimalistyczne, czasami ledwie zauważalne. Do takich należała na pewno praca Jakuba Lecha, czyli „podwojona” umywalka – jedna z wielu znajdujących się w budynku. Elementy balansujące pomiędzy sztuką i designem pojawiły się w projekcie Magdaleny Popławskiej zrealizowanym z Agnieszką Bar i Kosmos Project (Ewa Bochen i Maciej Jelski). Projekt Widzę wszystko został pomyślany jako odosobnione od reszty budynku miejsce relaksu i wyciszenia – służyć temu miały umieszczone w nim przedmioty nasycone rękodzielniczą energią i symboliką wyjętą z wiejskich wierzeń w uzdrowicielskie właściwości magicznego szeptu znachorki. Agnieszka Bar zaprojektowała szklane kapelusze-abażury, będące jednocześnie naczyniami dla roślin, zaś Kosmos Project stworzył zestaw z naturalnych materiałów (wełny, węgla, drewna, soli), każąc widzowi przyglądać się w, być może zaklętych, trójkątnych lustrach.

Agnieszka Bar, "Kosmos Project, Widzę wszystko", fot.Peter Kreibich

Agnieszka Bar i Kosmos Project, „Widzę wszystko”, fot. Peter Kreibich

Podobną szkatułkową kompozycję, podyktowaną charakterem prac, stworzyli zaproszeni przeze mnie do współpracy artyści, współpracujący z galerią ArtBrut. W trzech osobnych pokojach zbudowali przestrzeń ekspozycyjną, gdzie zaprezentowali swoje prace – pozwalające im na ekspresję swoich lęków i obsesji w świecie stwarzającym przeszkody i granice nie do przekroczenia. Grupa twórców związanych z galerią ArtBrut to ludzie na co dzień obcujący ze środkami farmaceutycznymi, które regulują sposób, w jaki funkcjonują w społeczeństwie, dostosowując się do obowiązujących norm. Ich obecność w dawnym budynku farmacji była ważna, bo ukazała perspektywę odczuwania świata tak obcą osobom zdrowym, nie skrępowanych ograniczeniami swojego umysłu i środków farmakologicznych. Niewątpliwie praca nad wystawą zatytułowaną Antidotum miała dla artystów działanie terapeutyczne – podobnie jak instalacja Dominika Lejmana, Krajobraz Małych Spektakli, zrealizowana w oddziałach dziecięcych szpitali w Warszawie (2002), Białymstoku (2003) i Nowym Jorku (2004). Artysta wprowadził do nieprzyjaznych, zimnych wnętrz szpitalnych projekcje dzikich zwierząt, które poruszały się na ścianach, pobudzając dziecięcą wyobraźnię. Wątki choroby i zdrowia przewinęły się zresztą w serii prac: choroba psychiczna jako proces wyniszczający i wykluczający jest głównym motywem w filmie Basia Joanny Rajkowskiej, a problem nadużywania leków poruszony został w instalacji zbudowanej z neonu „I Don’t Know” oraz pryzmy ułożonej z opakowań po tabletkach, Suche Liście Agi Piotrowskiej.

Aga Piotrowska, "Suche liście", fot. Justyna Fedec

Aga Piotrowska, „Suche liście”, fot. Justyna Fedec

W dwunastej edycji Survivalu po raz pierwszy uczestniczyłam w sposób czynny, tworząc rozproszony w budynku projekt kuratorski, Quarantena. W rzeźbach (Marcin Fajfruk, Magdalena Franczak, Marcin Łuczkowski, Alex Urban), video (Michalina Kostecka), fotografiach i rysunkach (galeria ArtBrut), oraz performansach (Michalina Kostecka, Jacek Zachodny) ukazane zostały wielorakie ujęcia problemu izolacji i wykluczenia. Metafora kwarantanny została użyta w celu zaakcentowania hermetycznego charakteru wytwarzanej w budynku wiedzy, podkreślenia roli medycyny w ujarzmianiu choroby, a także separacji od normalnego nurtu życia. Najpełniej chyba idea kwarantanny została ukazana w performansach: Jacek Zachodny wykonał w dniu otwarcia rytuał oczyszczania, paląc pachnące zioła przed wejściem, zaś Michalina Kostecka w ciągu trzech pierwszych dni przeglądu zatroszczyła się o higienę samego budynku, starannie myjąc okna głównej klatki schodowej.

Przestrzeń dziewiętnastowiecznego budynku sama w sobie stanowiła element na tyle intrygujący, że wymagała właśnie takich delikatnych artystycznych interwencji. Dlatego najpełniej z jego strukturą współgrały dźwięk i wideo. Instalacje dźwiękowe, których kuratorem był Daniel Brozek, podkreślały niepokojący charakter odseparowanych od świata wnętrz laboratoriów i kreowały atmosferę niczym z planu filmu grozy. A najmocniejszymi realizacjami były te oddziałujące na wszystkie zmysły. W laboratorium aseptyki Gerard Lebik i Miguel A. García wprowadzili sinusoidalną falę schizofrenicznego dźwięku, wprawiającego w drżenie szklane gabloty dzielące pokój na klaustrofobiczne boksy. RSS Boys poddali zaś widzów synestetycznemu doświadczeniu w pomieszczeniu przekształconym w ciemną pustynię najeżoną groźnymi brzmieniami. Uwagę przykuwało wideo Maji Wolińskiej, Purifying Fire – ogromny szeleszczący płomień, nieskończony i doskonały, który swoim wizualnym rozmachem podkreślił zapierającą dech skalę tej niemal pałacowej budowli, jednocześnie będąc na wskroś dosłowną interpretacją tematu Survivalu.

Maja Wolińska,"Purifying fire", fot. Peter Kreibich

Maja Wolińska,”Purifying fire”, fot. Peter Kreibich

Na kolejnych piętrach dawnego Instytutu Farmacji mnożyły się dźwięki, obrazy i konteksty. Przemierzając labiryntowe pomieszczenia, trudno nie było poddać się wrażeniu, że przestrzeń tego budynku również niebezpiecznie się namnaża i  pączkuje, nie pozwalając znaleźć drogi powrotnej. To niezwykłe doświadczenie przestrzeni z pewnością miało ogromny udział w percepcji ponad pięćdziesięciu projektów artystycznych, które przez kilka dni znajdowały się w budynku przy ulicy Grodzkiej. Wydaje się, że wnętrza je pochłonęły i z łatwością przyjęłyby do siebie kolejne rośliny i neony… Ale nie o ilość tu przecież chodziło, a raczej o przywołanie problemów, z jakimi zmagają się współczesne miasta. Być może są to rzeczy oczywiste, ale jakże inaczej się na nie spogląda, gdy żywa jest świadomość efemeryczności miejsc, które noszą w sobie tyle opowieści. Poprzez oddanie wnętrz budynku w ręce artystów i działaczy z różnych sektorów, jego przeszłość na nowo została wpisana w ciąg miejskiego istnienia. Nawet jeśli w przyszłości stanie się on biurowcem, w świadomości ludzi, którzy odwiedzili jego wnętrza na przełomie czerwca i lipca, będzie istniał jako skomplikowana plątanina wnętrz, ale i znaczeń. Survival po raz kolejny przywrócił miastu jedno z jego znaczących miejsc, udowadniając przy okazji, że wciąż jest w dużym stopniu demokratyczną, funkcjonującą niejako poza system sztuki, platformą dla młodych twórców, a także widzów niekoniecznie odwiedzających na co dzień galerie i muzea sztuki nowoczesnej.

Stopka

Wystawa12. Przegląd Sztuki SURVIVAL "Miasto- stan zapalny"
MiejsceWrocław
Czas trwania27.06.-1.07.2014
KuratorMichał Bieniek, Anna Kołodziejczyk, kurtory zewnętrzni: Magdalena Popławska, Magdalena Zięba, Szymon Kobylarz, Anotni Burzyński
Strona internetowasurvival.art.pl
Indeks

Zobacz też