5 – 11 grudnia

Redakcja
Delaine Le Bas, Kali Rising, 2016; dzięki uprzejmości artystki
5 – 11 grudnia
Delaine Le Bas, Kali Rising, 2016; dzięki uprzejmości artystki

Kraków

Wyjątkowo intensywnie zapowiada się końcówka tego tygodnia w Krakowie. W piątek (9.12) w Księgarni | Wystawie rusza Kali Berga, wystawa trzynaściorga romskich artystów kuratorowana przez Wojciecha Szymańskiego. Jest ona pokłosiem corocznego pleneru, odbywającego się w miejscowości Czarna Góra (w języku romski Kali Berga) na Spiszu. Jej nazwa odnosi się zarówno do legend społeczności Romów, jak i, przewrotnie, ich zmarginalizowanej pozycji społecznej. Nie mniej interesujące od tego, co pokażą artyści dotąd szerzej nieznani (w zdecydowanej większości) jest pytanie o to, jak uda się im wszystkim zmieścić w niewielkiej galerii.

Przemek Krzakiewicz, Szkieletor

Przemek Krzakiewicz, Szkieletor

Gdy w po długich dekadach inwestorzy zaczęli z dumą wykańczać „Szkieletora” na modłę artdecowskich drapaczy chmur sprzed stu lat, krakusy już za nim tęsknią – na rozmytych, czarnobiałych zdjęciach Przemka Krzakiewicza malownicza ruina melancholijnie pręży się ku niebu. Krzakiewicz obrał „Szkieletora” za symbol marzeń i porażki jednocześnie. Jest on osią jego fotograficznej opowieści o mieście zawieszonym między przyszłością nigdy niezrealizowaną a tą, która właśnie nadchodzi. Zapowiada się interesująco, otwarcie wystawy Natłok w galerii Widna również w piątek (9.12).

Co może wyniknąć ze spotkania na jednej scenie Tadeusza Kantora, Czerwonego Kapturka, Apollinaire’a i wielu innych, nie mniej barwnych postaci? Biorąc pod uwagę, że do tego spotkania dojdzie w sztuce będącej wynikiem wieloletniego dociekania istoty awangardy, być może nie będzie to efektowne mordobicie, ale na pewno można spodziewać się mocnych wrażeń. Trzynaście sztuk awangardowych bazuje na tekście Kennetha Kocha, za reżyserię i scenografię według szkiców Larry’ego Riversa odpowiada Roman Siwulak. Jak wypadnie ten sceniczny kolaż przekonać się będzie można od soboty do poniedziałku (10-12.12) w Cricotece.

Lublin

Interesująco zapowiada się także weekend w Lublinie. Od czwartku do soboty (8-10.12) potrwa w Labiryncie kolejna, trzecia już edycja VideoNews, czyli corocznego przeglądu młodej sztuki wideo. Przez kolejne dni odbywać się będą pokazy prac studentów poszczególnych uczelni artystycznych, a po każdym z nich planowana jest dyskusja. Wśród zaproszonych gości są między innymi Józef Robakowski, Robert Kuśmirowski, Hubert Czerepok i Mirosław Bałka.

Karolina Breguła, kadr z filmu Światłowstręt, 2016

Karolina Breguła, kadr z filmu Światłowstręt, 2016

To nie jedyna propozycja Labiryntu na ten tydzień. W piątek (9.12) odbędzie się wernisaż indywidualnej wystawy Karoliny Breguły. Światłowstręt to także pierwsza od dawna wystawa kuratorowana przez Marcina Krasnego. W Lublinie można będzie obejrzeć między innymi tytułowy Światłowstręt, film w konwencji thrillera o społeczeństwie, które zostało zmuszone urzędniczym nakazem do życia w mieszkaniach bez światła. Na wystawie znajdzie się też kilka innych, niedawnych filmów Breguły, w tym Wieża, musical o perypetiach architektów i mieszkańców pewnego bloku, którzy wspólne planują budowę wieży z cukru.

W piątkowy wieczór warto udać się też do Galerii Białej. Alicja Łukasiak i Grzegorz Drozd pokażą w niej wystawę Matahari (Oko Dnia). Będzie to kolejna odsłona projektu, który duet ten zaczął realizować sześć lat temu w Azji Południowo-Wschodniej. A zarazem pierwsza prezentowana w Lublinie, z którym związani są artyści. Impulsem do wyruszenia w podróż była dla nich potrzeba spojrzenia na własną kulturę z dystansu. Ponieważ artyści deklarują, że stali się wyznawcami „kultu wiecznej energii słońca”, wygląda na to, że się udało.

Olsztyn

Ósme drzwi pustki opowiadać mają o duchowym rozwoju osiąganym przez medytację, a kuratorka odwołuje się zarówno do buddyjskiej jak i chrześcijańskiej symboliki ósemki. Powracająca w różnych znaczeniach cyfra nie ma tylko przełożenia na liczbę artystów, tych bowiem będzie piątka, wśród nich znajdą się za to między innymi Iza Tarasewicz i Koji Kamoji – zestawienie może więc wypaść interesująco. Wernisaż w czwartek (8.12) w BWA Olsztyn.

Tarnów

Moshe Kupferman. Painting 107, 1994, olej na płótnie, 130x195 cm

Moshe Kupferman. Painting 107, 1994, olej na płótnie, 130×195 cm

Izraelski malarz Moshe Kupferman urodził się w Jarosławiu, do Izraela przeniósł się tuż po wojnie. Tam współtworzył kibuc Bojowników Gett Lohamei HaGetaot, w którym pracował jako murarz. Od jarosławskiego Stowarzyszenia Rękodzielników Żydowskich, istniejącego przed wojną, bierze nazwę wystawa w tarnowskim BWA – Sprawna ręka. Obok obrazów Kupfermana znajdą się też na niej prace Marka Chlandy, który współpracował niegdyś z izraelskim artystą. W kategorii bujnej biografii krakowski artysta ustępuje Kupfermanowi, a jak wypadnie zestawienie ich prac, przekonamy się w czwartek (8.12). Jeśli zaś komuś mało Chlandy, dzień później (9.12) będzie można zobaczyć jego Kodeks Nadwiślański w ramach wystawy prac z kolekcji Małopolskiej Fundacji Muzeum Sztuki Współczesnej na tarnowskim dworcu PKP.

Toruń

Dadaizm to nie kierunek, dadaizm to stan umysłu. Z takiego założenia wyszło szwajcarsko-rumuńskie trio kuratorów przygotowujące Komu bije Dada? w CSW Znaki Czasu w Toruniu. Na otwieranej w piątek (9.12) wystawie znajdą się prace studentów i absolwentów Wydziału Fotografii i Dynamicznego Obrazu na Uniwersytecie Sztuk Pięknych w Bukareszcie, u których kuratorzy dopatrzyli się ducha powstałego przed równo stu laty kierunku.

Warszawa

Przy okazji wykonywania zdjęcia do dyplomu, Antonina Gugała poszła o krok dalej i odwiedziła ponad setkę warszawskich zakładów fotograficznych, w każdym zamawiając po jednym zdjęciu. Fotografie witryn oraz same zdjęcia dyplomowe składają się na dokument analizujący sposoby funkcjonowania poszczególnych fotografów. Efekty tej wędrówki będzie można obejrzeć od środy (7.12) na wystawie Fotograf warszawski w Fundacji Archeologii Fotografii.

Zupełnie inny przegląd fotograficzny zaprezentuje w tym tygodniu Galeria Foksal. Jubileuszowy cykl wystaw z okazji jej pięćdziesięciolecia zakończy otwierająca się w piątek (9.12) ekspozycja Fotografie. Tadeusz Rolke, Jacek M. Stokłosa, po latach dowartościowująca fotografie obu autorów jako autonomiczne prace, a nie jedynie twórczość dokumentalną. Rolke i Stokłosa, obaj przez długie dekady związani ze środowiskiem Foksalu, zaprezentują własny wybór fotografii. W przypadku Tadeusza Rolke będą to, co ciekawe, zdjęcia z wernisaży w Galerii Krzywe Koło, z której działalnością wiązana jest geneza Foksalu. Tę galeryjną archeologię dopełni wybór Jacka Marii Stokłosy, zdecydowanie bardziej na bogato: zobaczymy zdjęcia z Foksalu, krakowskich Krzysztoforów, ale i Paryża czy Londynu.

Tadeusz Rolke, Wystawa Jerzego Tchórzewskiego w Galerii Krzywe Koło, 1960

Tadeusz Rolke, Wystawa Jerzego Tchórzewskiego w Galerii Krzywe Koło, 1960

Wrocław

W Atelier WRO już dziś (5.12) zaprezentowana zostanie część projektu, którego dopełnienie zobaczyć będzie można w marcu przyszłego roku. Not To Be Seen to wystawa polsko-austriackiego duetu: Przemysława Jasielskiego i Rainera Prohaski. Artyści zaproszą widzów do specjalnie zaaranżowanej pracowni, wypełnionej interaktywnymi pracami, gdzie prześledzić będzie można proces twórczy i jego związki z wykorzystywaną technologią.

Interaktywna będzie także propozycja wrocławskiego BWA. W czwartek (8.12) otwiera się w jednej z przestrzeni BWA, Studio, wystawa Dominiki Łabądź i Joanny Synowiec Część wspólna – archiwum społeczne. Jak wskazuje tytuł, będzie to archiwum gromadzące pozostałości po działaniach wrocławskich ruchów społecznych, artystycznych i muzycznych. Autorki w swoim wyborze sięgają do artefaktów z ostatnich dwóch dekad, gdy czasy świetności takich ruchów jak Pomarańczowa Alternatywa dawno minęły, ale jak widać nie brakowało we Wrocławiu mniejszych, mniej dotąd rozpoznanych inicjatyw społecznych. Subiektywny wybór Łabądź i Synowiec będzie można samodzielnie uzupełniać.

Zielona Góra

Najnowszy projekt fotograficzny Witka Orskiego związany jest z tzw. Krzywym Lasem, rosnącym w pomorskim Gryfinie (nie mylić z Griffinem). Grupa wykrzywionych sosen, które zainteresowały Orskiego, najprawdopodobniej zasadzona została w latach 30-tych, a ich pnie zdeformowano celowo, na potrzeby popularnych wówczas fantazyjnie giętych mebli. Wybuch wojny zablokował jednak plany ich ścięcia i stolarskiej obróbki, przez co pozostały na miejscu i wyrosły jako jeden z dziwaczniejszych „pomników” modernistycznych projektów. Efekty pracy Orskiego z tym materiałem, przefiltrowanym przez Deleuzjańską koncepcję fałdy, poznamy w piątek (9.12) w BWA Zielona Góra na wystawie zatytułowanej właśnie Fałda.

Witek Orski

Witek Orski

NEWSLETTER

Co piątek w Twojej skrzynce!

Stopka

Zobacz też