18.08.2017

Wieczny powrót tego samego. Skulptur Projekte Münster 2017

Jakub Bąk
Oscar Tuazon, Burn the Formwork, © Skulptur Projekte 2017, fot. Henning Rogge
Wieczny powrót tego samego. Skulptur Projekte Münster 2017
Oscar Tuazon, Burn the Formwork, © Skulptur Projekte 2017, fot. Henning Rogge
Z każdą odsłoną Skulptur Projekte widać starania, by katalog problemów, siatka etniczno-geograficznych odniesień i rodzinne pokrewieństwo podobnych form ekspresji rozrastały się. Widać też, że widzowie oczekują czegoś radykalnie nowego, ale najbardziej lubią to, co dobrze znają.

Od 1977 roku położone w Westfalii Münster staje się co dziesięć lat obowiązkowym punktem na trasie letnich podróży wielbicieli sztuki. Ostatnio to około trzystutysięczne, spokojne akademickie miasto odwiedziło przeszło sześćset tysięcy osób złaknionych widoku współczesnej rzeźby w przestrzeni publicznej. Trudno powiedzieć, jak liczna będzie horda odwiedzających tegoroczną edycję Skulptur Projekte Münster, pewnie rekordowo.

Zmieniające się za każdym razem ekipy kuratorskie dość spójnie definiują pojęcie „współczesnej rzeźby” jako coś, co swoje korzenie ma w amerykańskim minimalizmie oraz praktyce Michaela Ashera i, z mniej lub bardziej konceptualnym zacięciem, jest z powodzeniem kontynuowane do dziś. Jeśli zaś idzie o „przestrzeń publiczną”, to cały czas jest to przedmiot negocjacji, wykraczający daleko poza opozycję prywatne-publiczne i wymagający nieustannego definiowania w manierze poliwalentnej wielości. Należy myśleć raczej o wielu przestrzeniach, nachodzących na siebie i przenikających się. Z drugiej strony chodzi tu dosłownie i po prostu o obiekty artystyczne osadzone na wolnym powietrzu, w miejskim i podmiejskim krajobrazie.

Square Depression Bruce’a Naumana było tak samo dobre w roku 2007 jak w 1977, w 2017 niezmiennie działa z całą siłą, z jaką może działać forma przestrzenna.

Wystawę można zwiedzać na dwa sposoby: synchronicznie i diachronicznie. Z powodzeniem można robić to naraz, co jest w pewien sposób prowokowane przez organizatorów. Na mapie, czy też przewodnikowej apce, obok prac wystawionych w ramach aktualnej odsłony zaznaczono obiekty znajdujące się w stałej kolekcji, wiele z nich to sztosy, których odwiedzenia chyba nigdy nie będzie można sobie odmówić. Square Depression Bruce’a Naumana było tak samo dobre w roku 2007 jak w 1977, w 2017 niezmiennie działa z całą siłą, z jaką może działać forma przestrzenna. Na stałe w obrębie miasta pozostało przeszło trzydzieści wybitnych prac kanonicznych artystów, mniej więcej tyle samo nowych prac powstało w 2017.

Bruce Nauman, Square Depression, 1977/2007, © Skulptur Projekte Münster 07, fot. Roman Mensing
Bruce Nauman, Square Depression, 1977/2007, © skulptur projekte münster 07, fot. Hubertus Huvermann

Dwie narracje – współczesna i historyczna – są równorzędne i splatają się w jedną opowieść, nad której spójnością czuwa Kasper König, niezmiennie od czterdziestu lat dyrektorujący przedsięwzięciu. Oczywiście od 1977 roku trochę się zmieniło, dominacja białych mężczyzn z Europy i USA została delikatnie przełamana, ale idiom artystyczny pozostaje nienaruszony.

Gdyby Michael Asher żył, z pewnością wziąłby udział w tej wystawie, tak jak w każdej z poprzednich. Z pewnością ustawiałby taką samą przyczepę kempingową, w tych samych miejscach w Münster, chociaż po latach nie są to już przecież dokładnie te same miejsca.

Spójność programową cyklicznej imprezy ciekawie komentuje praca Justina Matherly’ego. Postanowił on odtworzyć skałę, która ponoć zainspirowała Fryderyka Nietzschego do sformułowania teorii „wiecznego powrotu tego samego”. Dziesięcioletni cykl jest w obecnych czasach czymś niebywałym, zarówno w sztuce, jak i polityce, nie wspominając o technologii. Dekada zdaje się być całym stuleciem, świat zmienia się w tym czasie nie do poznania. Między 1987 a 1997 upadł mur, kolejną dziesięciolatkę rozpoczął start google i zakończył internet 2.0, w międzyczasie wybuchła wojna z terroryzmem, a od 2007 kryzys za kryzysem raz za razem wybija z posad rzeczywistość, jaką dotąd znaliśmy. Paradoksalnie, mimo że nic nie jest już takie samo, betonowe kręgi Donalda Judda z 1977 niewiele dzieli od pieca Oscara Tuazona z 2017. Skala, materiał, integracja krajobrazowa i prowokowanie interakcji z ludźmi są w obu pracach bardzo bliskie.

Justin Matherly, Nietzsche‘s Rock, © Skulptur Projekte 2017, fot. Henning Rogge
Oscar Tuazon, Burn the Formwork, © Skulptur Projekte 2017, fot. Henning Rogge

Gdyby Michael Asher żył, z pewnością wziąłby udział w tej wystawie, tak jak w każdej z poprzednich. Z pewnością ustawiałby taką samą przyczepę kempingową, w tych samych miejscach w Münster, chociaż po latach nie są to już przecież dokładnie te same miejsca. W 1977 Asher badał miasto zatrzymując się w wybranych miejscach na noc. W kolejnych edycjach Skulptur Projekte badał swoją pracę nad badaniem miasta. W obecnym wydaniu pokazano dość rozległe archiwa i pracę Alexandra Rischera, który teraz bada te badania nad badaniami.

Projekt Ashera pod wszystkimi swoimi metapoziomami rozwijał się według dwóch równoległych linii problemowych: alienacji pracy i tradycji statycznej, pomnikowej rzeźby miejskiej. W założeniu starał się zderzać intuicyjnie zarysowane opozycje: pracy i odpoczynku, miasta i przedmieść, stałości i tymczasowości, wysokiej i niskiej kultury, publicznej i prywatnej przestrzeni, autonomicznej decyzji artysty i możliwości oferowanych przez żywy organizm miejski. Ludzie znający prace tego artysty zazwyczaj nigdy ich bezpośrednio nie doświadczyli, w przeciwieństwie do problemów, jakie ujawniają: jak sztuka wpływa na żyjących wokół niej ludzi? Jakie efekty i afekty wyzwala w przestrzeni miejskiej? Komu służy? Kto ją tworzy, kto podejmuje decyzje i czyim udziałem jest jej tworzenie i praca wytwórcza? Na tej siatce problemowej definiuje się cała impreza i niezmiennie od 1977 roku wymusza ona próbę udzielenia zaktualizowanych odpowiedzi.

Alexander Rischer, Münster 19 Orte, Woche 1, 2016, fot. Alexander Rischer
Alexander Rischer_Münster 19 Orte, Woche 4, Alter Steinweg, 2016, fot. Alexander Rischer

Obok realizacji w starym, dobrym minimalistyczno-postkonceptualnym stylu pojawiają się też, bardziej lub mniej radykalnie, nowe rozwiązania. Xavier Le Roy i Scarlet Yu wykonują działania performatywne, Michale Smith tatuując mieszkańców po sześćdziesiątce wskrzesza estetykę relacyjną, podobnie jak rzeźba Oscara Tuazona, skłaniająca do wspólnego rozniecania paleniska w jej wnętrzu i mazania po niej węglem, czy kontynuacja przedszkolnego projektu On Kawary podjęta przez Akiko Bernhöft. Obecne są też prace zasadzające się na wytwarzaniu wiedzy lub działaniach wprowadzające pierwiastek duchowy czy nawet rytualny.

HellYeahWeFuckDie to, według magazynu „Billboard”, słowa najczęściej pojawiające się w popowych piosenkach ostatniej dekady, to też tytuł instalacji Hito Steyerl, jednej ze zdecydowanie najciekawszych prac na wystawie.

Jedna z najbardziej spektakularnych realizacji, After A Life Ahead Pierre’a Huyghe’a, wypełnia gigantyczny budynek nieczynnego krytego lodowiska. Huyghe stworzył tu skomplikowany, półotwarty system, złożony z betonowej hali, gry logicznej, amoniaku, piasku, gliny, wód gruntowych, bakterii, alg, pszczół, hermafrodytycznych pawi, akwariów, tafli czarnego szkła, ślimaków z gatunku Stożek tekstylny, genetycznie modyfikowanych rybek gatunku Danio pręgowany, inkubatorów, ludzkich komórek rakowych, genetycznych algorytmów, rozszerzonej rzeczywistości, zautomatyzowanego dachu i naturalnego deszczu, jeśli akurat pada. Bio-techno-gruzowisko to konglomerat wzajemnych relacji: zmiana ubarwienia muszli ślimaków steruje zautomatyzowanymi świetlikami dachowymi o formie piramid, które otwierając swoje ściany wpuszczając do wnętrza światło, deszcz, tlen i wszystko inne, co przyniesie niebo. Publiczność wpatruje się w te elementy zahipnotyzowana ich niespiesznym ruchem, ludzie zdają się uwzniośleni rozmachem i złożonością otaczającego ich rozgardiaszu.

Pierre Huyghe, After ALife Ahead, Skulptur Projekte 2017, Ice rink concrete floor; Sand, clay, phreatic water; Bacteria, algae, bee, chimera peacock; Aquarium, black switchable glass, conus textile; Incubator, human cancer cells; Genetic algorithm; Augmented reality; Automated ceiling structure; Rain; Ammoniac; Logic game. © Skulptur Projekte 2017, fot. Ola Rindal
Xavier Le Roy with Scarlet Yu, Still Untitled, © Skulptur Projekte 2017, fot. Henning Rogge
Xavier Le Roy with Scarlet Yu, Still Untitled, © Skulptur Projekte 2017, fot. Henning Rogge
Oscar Tuazon, Burn the Formwork, © Skulptur Projekte 2017, fot. Henning Rogge

HellYeahWeFuckDie to, według magazynu „Billboard”, słowa najczęściej pojawiające się w popowych piosenkach ostatniej dekady, to też tytuł instalacji Hito Steyerl, jednej ze zdecydowanie najciekawszych prac na wystawie. Artystka pokazuje tu filmy i lightboxy z tytułowym hasłem zaaranżowane wśród barierek z rur stalowych i blachy trapezowej. Wszystko to znalazło swe miejsce wewnątrz foyer retrofuturystycznej siedziby lokalnego banku.

Oba filmy traktują o robotach, jeden pokazuje poruszające się maszyny, na które działa zewnętrzna siła fizyczna, w wyniku czego roboty potykają się i wywracają. Drugi film jest znacznie bardziej rozbudowany, zarówno formalnie jak i narracyjnie. Film o przesyconych barwach i nienaturalnym kontraście nakręcono w kurdyjskim miasteczku Diyarbakir w południowo wschodniej Turcji, zaraz po brutalnym ataku sił rządowych. Opowiada o odkryciach Al-Jazariego, trzynastowiecznego inżyniera, twórcy pojęcia automatu i wczesnego prekursora robotyki. Sylwetka arabskiego uczonego została przedstawiona za pomocą scen z życia wśród świeżych ruin współczesnego miasta i zestawiona ze scenami, w których narratorka pyta iPhonowej inteligentnej asystentki Siri: jaką rolę pełnią zautomatyzowane technologie we współczesnej wojnie?

Hito Steyerl, HellYeahWeFuckDie, © Skulptur Projekte 2017, fot. Henning Rogge
Hito Steyerl, HellYeahWeFuckDie, © Skulptur Projekte 2017, fot. Henning Rogge

Artystka odstąpiła od przestrzeni municypalnej zapraszając widzów w rodzaj nie-miejsca, czy raczej miejsca pomiędzy, gdzie spotykają się i nachodzą na siebie różne porządki. W tym zboczeniu ujawnia się nowoczesny, hybrydowy charakter przestrzeni społecznej, w której to co prywatne/publiczne zostaje przenicowane przez ekonomiczne, technologiczne i polityczne. Przedsionek instytucji finansowej to rodzaj membrany społecznej, mimo że ochrona uprzejmie nikogo stąd nie wyprasza, nie sposób nie poczuć się tu nieswojo. Niezwykłość sytuacji potęguje obecność dzieł z kolekcji banku (Heinz Mack, Otto Piene, Gunter Uecker) pomiędzy którymi Steyerl zainstalowała swoje filmy. Do tego transkulturowe i posthumanistyczne wątki w filmach, odnoszące się do dramatycznych wydarzeń, fundują niezłą przygodę intelektualną, a wszystko odbywa się w budynku o atmosferze godnej powieści Ballarda. Z tych elementów wyłania się wartość, której nie sposób sprowadzić ani do sumy czy wrażeń, ani jakiejś wypadkowej.

Zapraszani artyści swoje działania poprzedzają badaniami terenowymi, skrupulatnym przemierzaniem przestrzeni miasta i okolic, i regularnie sama trasa staje się treścią i tworzywem dzieła.

Cała wystawa to siłą rzeczy długi spacer po mieście. Pieszo czy na rowerze, pokonywanie znacznych dystansów nie tylko wpływa na percepcję prac, ale też jest przyjemnością (lub udręką) samą w sobie. Zapraszani artyści swoje działania poprzedzają badaniami terenowymi, skrupulatnym przemierzaniem przestrzeni miasta i okolic, i regularnie sama trasa staje się treścią i tworzywem dzieła. Dziesięć lat temu Paweł Althamer stworzył tu Path – ścieżkę wydeptaną w polu porastającym złotymi łanami dojrzałego zboża. Genialne w swej prostocie dzieło robiło olbrzymie wrażenie na zwiedzających, którzy nierzadko pomimo kwestionowania roli artysty w tym przedsięwzięciu, przemierzając polną miedzę przeżywali iście Rimbaudiańskie uniesienia. Na tegorocznej edycji Ayşe Erkmen stworzyła swoją ścieżkę. Tym razem subtelnie euforyczna droga prowadzi przez wodę. Praca On Water pozwala przejść mokrą stopą na drugą stronę kanału w postindustrialnej części miasta. Chodzenie po wodzie, jakkolwiek jałowym wyczynem by nie było, w tradycji judeochrześcijańskiej przynosi skojarzenia z chrystusowym cudem. W tym wypadku, poza symbolicznymi odniesieniami, czysta, chłodna woda doskonale koi schodzone w poszukiwaniu sztuki stopy.

Ayşe Erkmen, On Water, © Skulptur Projekte 2017, fot. Henning Rogge

Z każdą odsłoną Skulptur Projekte widać starania, by katalog problemów, siatka etniczno-geograficznych odniesień i rodzinne pokrewieństwo podobnych form ekspresji rozrastały się. Widać też, że widzowie oczekują czegoś radykalnie nowego, ale najbardziej lubią to, co dobrze już znają. Realizacje w Münster spełniają te sprzeczne oczekiwania. Wieczny powrót tego samego inaczej równie dobrze może być krytyką, jak i reklamą tej imprezy.

NEWSLETTER

Co piątek w Twojej skrzynce!


Stopka

ArtystaEi Arakawa, Aram Bartholl, Nairy Baghramian, Cosima von Bonin, Andreas Bunte, Gerard Byrne, Camp (Shaina Anand), Ashok Sukumaran, Michael Dean, Jeremy Deller, Nicole Eisenman, Ayşe Erkmen, Lara Favaretto, Hreinn Fridfinnsson, Monika Gintersdorfer, Knut Klaßen, Pierre Huyghe, John Knight, Xavier Le Roy, Scarlet Yu, Justin Matherly, Sany (Samuel Nyholm), Christian Odzuck, Emeka Ogboh, Peles Empire, Barbara Wolff, Katharina Stöver, Alexandra Pirici, Mika Rottenberg, Gregor Schneider, Thomas Schütte, Nora Schultz, Michael Smith, Hito Steyerl, Koki Tanaka, Oscar Tuazon, Joelle Tuerlinckx, Cerith Wyn Evans, Herve Youmbi, Barbara Wagner, Benjamin de Burca
WystawaSkulptur Projekte Münster
MiejsceMünster
Czas trwania10.06–1.10.2017
KuratorKasper König, Britta Peters, Marianne Wagner
Strona internetowaskulptur-projekte.de
Indeks

Zobacz też