14.04.2017

Osłabienie podmiotu w czasach późnej nowoczesności – perspektywa Gianniego Vattimo

Tomasz Szczepanek
fot. Bartosz Wróblewski
Osłabienie podmiotu w czasach późnej nowoczesności – perspektywa Gianniego Vattimo
fot. Bartosz Wróblewski
Jedną z cech dystynktywnych późnej nowoczesności jest niemożność rewolucyjnego zwrotu. Zasada nieustannej innowacji z jednej strony wymusza ciągły postęp, a z drugiej przyzwyczaja do permanentnej fluktuacji i znieczula na potencjalne zaburzenia.

Kryzys humanizmu

Współczesna filozofia próbuje na wiele sposobów zdefiniować kryzys nowoczesności, formacji intelektualnej trwającej w Europie, a na skutek mocarstwowej polityki imperiów północnego Atlantyku również i w innych częściach świata, już od ponad kilkuset lat. Jednym z najciekawszych opracowań tego zagadnienia jest koncepcja włoskiego hermeneuty, Gianniego Vattimo, który korzystając z filozoficznych narzędzi Martina Heideggera dokonuje własnej diagnozy osłabienia paradygmatu racjonalności. Jednym z aspektów tego wypalenia jest kryzys humanizmu i form podmiotowości wypracowanych w oparciu o model Kartezjański.

Podmiot uprzedmiotawiając świat, w konsekwencji uprzedmiotawia również siebie. Stąd też kryzys humanizmu dotykający różne instytucje społeczne, co przejawia się obecnie m.in. poprzez konflikty międzykulturowe, czy globalną polaryzację ekonomiczną.

Jedną z cech dystynktywnych nowoczesności jest powszechna technicyzacja. Zwłaszcza wśród przedstawicieli teorii krytycznej uznaje się, iż wszechobecność maszyn oraz formalizacja stosunków społecznych przyczyniają się do alienacji i odczłowieczenia podmiotu, wpisując go tym samym w porządek rzeczy przezeń stworzonych. Diagnoza ta według Vattimo wynika z błędnego rozeznania istoty nowożytnego podmiotu. „Technika zaś tylko pozornie stanowi zagrożenie dla metafizyki i humanizmu, a to dlatego, że esencja techniki ujawnia cechy właściwe dla metafizyki i humanizmu, dotychczas pozostające w ukryciu”[1]. Cechą tą jest przedmiotowe traktowanie świata. Świat stanowi obiekt racjonalnego poznania, a wraz z pogłębianiem tego poznania zwiększa się dyspozycyjność, czy też poręczność świata w jego użytkowaniu przez podmiot. Bezprecedensowe przyspieszenie rozwoju technologicznego możliwe było dzięki właśnie takiemu modelowi podmiotowości, którego wypalenie jest według Vattimo dziejową koniecznością, wynikającą z optymalnej realizacji jego założeń wyjściowych. Podmiot uprzedmiotawiając świat, w konsekwencji uprzedmiotawia również siebie. Stąd też kryzys humanizmu dotykający różne instytucje społeczne, co przejawia się obecnie m.in. poprzez konflikty międzykulturowe, czy globalną polaryzację ekonomiczną. Zjawiska te świadczą o potrzebie rozstania się myśli filozoficznej z koncepcją mocnej, racjonalnej podmiotowości. Dalsze zarządzanie światem poprzez domknięte projekty tożsamościowe jest niewystarczające w radzeniu sobie z trudnościami wyłaniającymi się z horyzontu współczesności. Jednak jak zauważa Vattimo „podmiotowość nie jest czymś, co zostawiamy za sobą, jak znoszone ubranie”[2].Punktem wyjścia w myśleniu o przyszłości jest zawsze dziedzictwo przeszłości.

W refleksji nad tendencjami w XX-wiecznej filozofii włoski hermeneuta często odwołuje się do Heideggerowskiego pojęcia Verwindung, które może być rozumiane jako pożegnanie, rezygnacja, a jednocześnie dojście do siebie w znaczeniu ozdrowienia po dotkliwej chorobie[3]. Scjentystyczne narracje kształtujące dyskurs nowoczesności przedstawiały świat jako homogeniczną substancję, której istotę należy odkryć, zrozumieć, a następnie przełożyć na język nauk. Każda wersja tego opisu podlegała ciągłej aktualizacji, a jej adekwatność stanowiła o szybkości cywilizacyjnego rozwoju. Jak zauważa Vattimo: „nowoczesność można scharakteryzować jako epokę zdominowaną przez ideę historii myśli jako progresywnego «oświecenia», dojrzewającego na zasadzie coraz pełniejszego przywłaszczenia i ponownego zawłaszczenia «fundamentów» określanych często także jako źródła”[4]. Próby całkowitego wycofania się z tego projektu, czy też powrotu do momentu „sprzed” skazane są na niepowodzenie. Wielowiekowa tradycja europejskiej racjonalności jest dziedzictwem koniecznym do przyjęcia, „odchorowania”, a następnie dialogowania z aktualnym układem zdarzeń. Verwindung jako strategia filozofowania stanowi odpowiedź oraz środek zaradczy na to, co Heidegger określa mianem Ge-Stell, czyli „na-rzucenie” świata techniki, przymus bycia w nim[5]. W ramach historycznej realizacji Ge-Stell dochodzi do przezwyciężenia humanizmu, ale nie jako triumfu racjonalizacji, który na pozór przeczy humanistycznym wartościom, lecz jako przezwyciężenie humanistycznej wiary w podmiotowy fundament – ośrodka niezmiennych jakości, będących punktem odniesienia dla reszty świata.

Osłabienie cogito

W modelu Kartezjańskiej podmiotowości uznawanym za podstawę nowożytnej antropologii rzeczywistość rozumiana jest jako obraz ukazujący się podmiotowi. Jak zauważa autor Bycia i czasu: „Człowiek czyni z siebie scenę, na której byt musi się odtąd przed-stawiać, prezentować, tzn. być obrazem”[6]. Zakres podstawowych kompetencji podmiotu obejmuje poznanie, podporządkowanie sobie i uczynienie użytku ze świata. Stąd też archimedesowym punktem tej konstrukcji musi być przeświadczenie o pewności myślenia jako narzędzia badania obiektywnej rzeczywistości. Historycznie skutkuje to rozwojem technologii. Wrażenie kontroli nad przedmiotem wzrasta, co daje w konsekwencji poczcie większego bezpieczeństwa. Od tego momentu abstrakcyjne konstrukty, których „produkcją” zajmowało się myślenie metafizyczne, tracą na znaczeniu. Ich funkcja zostaje przejęta przez technologię i inne instytucje nowoczesnego społeczeństwa. XIX wiek za sprawą lekcji trzech mistrzów podejrzliwości nieodwracalnie osłabił status myślenia, ukazując jego niesamodzielny oraz subiektywny charakter. Marks obnażył działanie ideologii klasowej, Nietzsche ukazał interpretacyjny charakter dyskursów metafizycznych, a z kolei Freud odkrył znaczenie procesów nieświadomych dla tego, co cogito uznaje za rezultat własnego myślenia. Postępujące osłabianie podmiotu przynosi XX-wieczna krytyka metafizyki. W przeciwieństwie do innych myślicieli, jak np. Michela Foucaulta, czy Emmanuela Levinasa, Vattimo twierdzi, iż podmiot jest kategorią już przezwyciężoną w filozoficznej dyskusji, z którą należałoby się pożegnać w duchu Verwindung. Rezygnacja z mocnego „ja” odbywa się na rzecz uznania skromniejszych kompetencji, bez ambicji poszukiwania głębi, czy istoty, poprzestając na poziomie tymczasowej interpretacji tak jak sugeruje to hermeneutyka[7].

Późnonowoczesny podmiot ma świadomość tego, że jest rezultatem skrzyżowania różnych narracji tożsamościowych, dyskursów władzy i przygodnych okoliczności historycznych. Wraz z tą świadomością przychodzi rozproszenie tkanki, żeby uniknąć terminu „substancji”, która współtworzy układ szerszy niż objąć to może kategoria jednostkowej biografii. Otwartym pytaniem pozostaje zagadnienie regulacji własnych granic oraz konstruowania projektów emancypacyjnych. Vattimo sugeruje w tym przypadku dwa rozwiązania. Pierwszym z nich jest odkrywanie innych aspektów podmiotowości, które do tej pory były zaniedbywane przez tradycję metafizyczną na rzecz racjonalności. Opcja ta realizowana jest przede wszystkim w fenomenologii francuskiej, przywracającej wagę takim jakościom jak cielesność, wyobraźnia czy afektywność. Druga perspektywa z inspiracji myślą Nietzscheańską nakazuje uznać decentralizację podmiotu i jego rozproszenie. Przedmiotem badania wówczas stają się struktury większe niż jednostkowy podmiot, jak to się dzieje np. w refleksji Gilles’a Deleuze’a. „Z tego punktu widzenia można by utrzymywać ideę podmiotu która, z jednej strony, oddaje głos temu, co było wcześniej zmarginalizowane, wyparte przez społeczeństwo tradycyjne – uczucia, instynkty, odmienności itp. – jednakże z drugiej strony potrafi także ograniczyć we własnym doświadczeniu subiektywnym instancję hierarchii, tzn. staje się zdolna do przeżywania wielości tożsamości, nie czując potrzeby, aby je ciągle odnosić do jedności mocnej, «twardej», dominującej, w pewnym stopniu przywłaszczającej”[8]. Strategia ta wydaje się być szczególnie ważna w perspektywie okoliczności, jaką jest globalne społeczeństwo oparte na wirtualnym obiegu informacji. Zderzenie mnogości dyskursów wymusza upłynnienie i poszerzenie granic podmiotu.

Społeczeństwo komunikacji

Nowoczesność jako epoka uczyniła z innowacji wartość centralną. Celem dziejowego postępu jest wychowanie człowieka według wzoru idealnego Europejczyka, który stanowi produkt finalny oświeceniowego projektu tożsamościowego[9]. Jednak wraz z rozpadem wielkich narracji projekt ten uległ osłabieniu, czemu sprzyjać miał upadek oficjalnych form kolonializmu oraz narodziny społeczeństwa komunikacji. Według Vattimo wszechobecność mass mediów doprowadziła do decentralizacji i rozproszenia struktur kontroli. Wbrew temu, co zapowiadał Adorno z Horkheimerem, telematyka uniemożliwiła konsolidację władzy. Przeciwnie, powstanie nowych kanałów komunikacyjnych, w tym przede wszystkim otwarcie i nieustanne rozszerzanie się cyberprzestrzeni, przyczyniło się do eksplozji i proliferacji punktów widzenia. W efekcie jedna spójna narracja zostaje wyparta przez kontaminację interpretacji. Podobnie stało się z dominującą formą podmiotowości, która ulega rozproszeniu w dyskursywnym chaosie. „Jeśli w świecie dialektów mówię swoim dialektem, będę także świadomy tego, że mój dialekt nie jest jedynym «językiem», lecz właśnie tylko jednym z wielu dialektów”[10].

Wyobraźnia, wrażliwość estetyczna, smak i afektywność mogą mieć znacznie większa rolę w szukaniu własnego miejsca pośród innych bardziej niż kiedykolwiek przedtem. Szczególne znaczenie dla kształtowania się form podmiotowości słabej ma kontakt z dziełem sztuki.

Chociaż ramy mocnych projektów tożsamościowych zostały poluźnione, to nadal istnieją mechanizmy opresji ograniczające swobodne dysponowanie podmiotu własnym potencjałem. Vattimo zauważa, iż drogi dochodzenia do wolności sugerowane przez nowożytnych myślicieli były oparte na inteligibilnym modelu natury – im większą wiedzę na temat świata posiada podmiot, tym sprawniej może w nim się poruszać, bądź przyjąć pozycję pozwalającą na optymalne wykorzystanie swojego potencjału. Jednak wraz z upadkiem wiary w jeden, rozumowo poznawalny świat, niemożliwym staje się jednoznaczna definicja natury bytu, a tym samym stosunek podmiotu wobec niego. Znacznie przydatniejszy wydaje się być wariant Nietzscheańskiego przyzwolenia na mnogość interpretacji i twórcze ich wykorzystanie dla celów skromnie wyznaczanych przez perspektywę własnej biografii, będącej unikalnym splotem historycznych okoliczności. „Wraz z upadkiem idei swego rodzaju centralnej racjonalności historii świat powszechnej komunikacji eksploduje mnogością «lokalnych» racjonalności – mniejszości etnicznych, seksualnych, religijnych, kulturowych i estetycznych – które dochodzą do głosu, zaczynają mówić we własnym imieniu”[11].

Oczywiście tego rodzaju obnażenie kulis dziejowej gry rodzi tęsknotę za metafizycznym fundamentem dla niestabilnych procesów historycznych. Istnienie tych potrzeb starają się wykorzystać autorzy silnych projektów tożsamościowych, którzy wchodzą w rolę „przybranego rodzica”. Jednak – jak to bywa z autorytetami – wraz z zapewnieniem bezpieczeństwa, pojawia się niebezpieczeństwo kontroli i dominacji. Ci, którzy nie potrafią się odnaleźć w dyskursywnym chaosie społeczeństwa komunikacji, stają się łatwym łupem dla orędowników rozwiązań w duchu metafizycznej rezurekcji. Dezorientacja, jaka nastąpiła po odsłonięciu różnic oraz braku jednej, zadowalającej wszystkie strony formy tożsamości, prowadzi do eksplozji narracji mniejszościowych, co wmusza nieustanną oscylację między przynależnością a oderwaniem. Sytuacja ta zachęca do odkrywania nowych strategii istnienia, które nie muszą być z góry ustalonymi rozwiązaniami dla każdych okoliczności. Wręcz przeciwnie powinny mieć charakter procesualny, pozostając w bliskiej zależności z aktualnymi zdarzeniami. Przykładowym kierunkiem poszukiwań dla takich minimalistycznych projektów może być estetyczny sposób doświadczania siebie w kontakcie z innym. Jak zauważa Vattimo: „doświadczenie estetyczne pozwala na przeżycie innych możliwych światów, dzięki czemu uświadamiamy sobie przygodność, względność, nieostateczność świata «realnego», w którym każdy z nas jest zamknięty”[12]. Stąd też wyobraźnia, wrażliwość estetyczna, smak i afektywność mogą mieć znacznie większa rolę w szukaniu własnego miejsca pośród innych bardziej niż kiedykolwiek przedtem. Szczególne znaczenie dla kształtowania się form podmiotowości słabej ma kontakt z dziełem sztuki, czemu Vattimo poświęca sporo uwagi w wielu ze swoich prac.

Sztuka oscylacji

Wesen sztuki, rozumiane jako jej sposób „istoczenia się” w danej epoce, ukształtowane zostało na nowo w XX wieku za sprawą możliwości technicznej reprodukcji obrazów, na co zwrócił uwagę przede wszystkim Walter Benjamin. Jedną z konsekwencji tego zjawiska było unieważnienie znaczenia oryginalności i autentyczności dzieła sztuki, które do tej pory cieszyło się pewną autonomią względem innych dziedzin ludzkiej aktywności. Powszechne obcowanie z kopią zniosło dystans, jaki dzielił odbiorcę z dziełem, ale też dzieło z innymi dziełami. Wewnętrzne i zewnętrzne granice świata sztuki uległy upłynnieniu. Szybki rozwój technologii związanej z dystrybucją obrazów w dość krótkim czasie umożliwił znacznej części społeczeństwa kontakt z bezprecedensową w historii liczbą obiektów estetycznie wartościowych. To, co było do tej pory przywilejem wąskich elit, za sprawą zaawansowanej technicyzacji stało się dostępne dla każdego. Demokratyzacja i decentralizacja świata sztuki, podobnie jak kryzys humanizmu, stanowiły symptom osłabienia myśli metafizycznej: podmiot i dzieło sztuki przyjmują znacznie skromniejsze role względem statusu przypisywanego im do tej pory przez tradycję nowożytnej filozofii. Przejawem tego osłabienia jest utrata aury wyjątkowości, która zwyczajowo przypisywana była dziełu sztuki. Jak zauważa Benjamin: „To, co poprzez reprodukcję zostaje wyeliminowane, można by nazwać aurą i powiedzieć, że w epoce reprodukcji mechanicznej obumiera właśnie aura dzieła sztuki. Jest to proces symptomatyczny. Jego znaczenie wykracza poza zakres sztuki. Można by tę tezę uogólnić powiadając, iż technika reprodukcji odcina reprodukowany obiekt od tradycji. Egzystencję niepowtarzalną i jedyną zastępuje mnogością kopii”[13].

W procesie dochodzenia do siebie i ustanawiania przestrzeni spotkania z innym twórczość artystyczna wykazuje większą odporność na reprodukowanie struktur władzy tak mocno wpisanych w nawet najbardziej pokojowe projekty polityczne.

Wszechobecność obrazów wymusza radykalizację strategii docierania do odbiorcy, co zostaje określone przez Benjamina mianem kategorii schock, rozumianej jako wybicie z utartych schematów codzienności. Funkcja ta według niego została najpełniej zrealizowana w twórczości dadaistów, ale również i kino dzięki daleko posuniętej obróbce obrazu jest w stanie osiągnąć ten efekt. Vattimo dostrzega zbieżność tej kategorii z Heideggerowskim pojęciem Stoß, rozumianym jako pchnięcie zadane przez dzieło, wprowadzenie odbiorcy w stan trwogi oraz uświadomienie mu skończoności jego bycia[14]. Zestawienie tych dwóch koncepcji unaocznia potrzebę i możliwość egzystencjalnego doświadczania sztuki w czasach zaawansowanej technicyzacji. Stąd też jej odbiór musi wykraczać poza formułę jednostronnego odczytania intencji autora bądź kontemplowania określonych wartości estetycznych. W dobie społeczeństwa komunikacji ważniejsza wydaje się być tymczasowo zawiązywana przestrzeń napięcia między odbiorcą a autorem dzieła, która staje się okolicznością gry i wymiany między równorzędnymi partnerami. Tak pojmowana sztuka daje szansę doświadczenia radykalnej inności, odniesienia się do niej i poszerzenia spektrum własnych doświadczeń. „Spotkanie z dziełem sztuki jest jak spotkanie z osobą posiadającą własne spojrzenie na świat i nasze spojrzenie musi się z jej spojrzeniem interpretacyjnie skonfrontować”[15]. W ten sposób podmiot jest sprowokowany do nieustannej oscylacji między wersją siebie wypracowaną do tej pory, a propozycją, jaka przychodzi wraz z napotkaniem Innego.

***

Jedną z cech dystynktywnych późnej nowoczesności jest niemożność rewolucyjnego zwrotu. Zasada nieustannej innowacji z jednej strony wymusza ciągły postęp, a z drugiej przyzwyczaja do permanentnej fluktuacji i znieczula na potencjalne zaburzenia. Jak zauważa Vattimo: „w społeczeństwie konsumpcyjnym, ciągła wymiana wszystkiego na nowe (ubrań, narzędzi, budynków) jest fizjologicznie niezbędna, choćby dla samego utrzymania się systemu. Nowość nie ma w sobie nic z gwałtowności i «rewolucyjności», jest tym, co pozwala, by rzeczy toczyły się swoim naturalnym biegiem”[16]. Projektowanie globalnych zmian w tak złożonym i na pewnym poziomie samosterownym układzie wydaje się być zajęciem daremnym. Zamiast konstruowania radykalnych projektów tożsamościowych ważniejszym zdaje się być obserwowanie horyzontu bieżących zdarzeń i twórcze z nim korespondowanie. Aktywność podmiotu miałaby polegać na skupianiu się na tym, co lokalne i tymczasowe, żegnając się jednocześnie z fundamentem metafizycznych konstrukcji. Wbrew oświeceniowym ambicjom odkrywania prawd uniwersalnych należy wsłuchać się w to, co dostępne tu i teraz.

Tropem szczególnie interesującym i ważnym dla przyszłych badań zwłaszcza w zakresie estetyki zdaje się być rola, jaką Vattimo przypisuje sztuce. W procesie dochodzenia do siebie i ustanawiania przestrzeni spotkania z innym twórczość artystyczna wykazuje większą odporność na reprodukowanie struktur władzy tak mocno wpisanych w nawet najbardziej pokojowe projekty polityczne. Poza tym sztuka kładzie nacisk na te aspekty podmiotowości, które do tej pory były marginalizowane przez model zorientowany racjonalnie. Wyobraźnia, smak i emocje mogą okazać się znacznie bardziej przydatne w walce z mechanizmami opresji niż intelektualne konstrukcje. Kres wielkich narracji, a w tym przede wszystkim myślenia metafizycznego, prowokuje do poszukiwania rozwiązań praktycznych, weryfikowalnych w krótszym czasie oraz dostępnych jednostkom o wysoce zróżnicowanym profilu tożsamościowym. Uznając konieczność i złożoność tej sytuacji można rozpocząć poszukiwania nowych form bycia w świecie pośród innych, w czym szczególnie ważną rolę odegrać może sztuka.

* Tekst stanowi jeden z rozdziałów pracy doktorskiej zatytułowanej Sztuka porażki – emancypacja polityczna przez estetykę na przykładzie sztuki queerowej i postkolonialnej autorstwa Tomasza Szczepanka, laureata tegorocznej, II edycji konkursu  stypendialnego w ramach programu ±∞Zachęta stworzonego przez Fundację GESSEL dla Zachęty – Narodowej Galerii Sztuki.

[1] G. Vattimo, Koniec nowoczesności, przeł. M. Surma-Gawłowska, Kraków 2006, s. 36.
[2] Ibidem, s. 41.

[3] Por. G. Chiurazzi, “The Experiment of Nihilism. Interpretation and Experience of Truth in Gianni Vattimo”, [w:] Between Nihilism and Politics. The Hermeneutics of Gianni Vattimo, red. S. Benso, B. Schroeder, State University of New York Press, Nowy Jork 2011, s. 21-24.
[4] G. Vattimo, Koniec…, op.cit., s. 2.
[5] Por. ibidem, s. 35.

[6] M. Hidegger, Drogi lasu, przeł. J. Gierasimik, Waszawa 1997, s. 78.
[7] Por. A. Kobyliński, O możliwości zbudowania etyki nihilistycznej. Propozycja Gianniego Vattima, Warszawa 2014, s. 128-137.
[8] G. Vattimo, Filosofia al presente, s. 119, cyt. Za: A. Kobyliński, O możliwości…, op. cit., s. 134.
[9] Por. G. Vattimo, Społeczeństwo przejrzyste, przeł. M. Kamińska, Wrocław 2006, s. 17.
[10] Ibidem, s. 23.

[11] Ibidem, s. 22.
[12] Ibidem, s. 24.
[13] W. Benjamin, Dzieło sztuki w epoce możliwości jego technicznej reprodukcji, przeł. K. Krzemień, w: Estetyka i film, red. A. Helman, Warszawa 1972, s.155.
[14] Por. G. Vattimo, Społeczeństwo…, op.cit, 68-69.
[15] G. Vattimo, Społeczeństwo…, op.cit, s. 61
[16] G. Vattimo, Koniec…, op. cit., s. 7.

Stopka

Zobacz też