18.08.2017

Odpowiedź na list Jerzego Goliszewskiego

Karina Dzieweczyńska
Galeria EL, fot. B. Branicka
Odpowiedź na list Jerzego Goliszewskiego
Galeria EL, fot. B. Branicka
W zeszłym tygodniu na naszych łamach opublikowaliśmy tekst Jerzego Goliszewskiego "Chcesz mieć wystawę w galerii EL, czy nie?!". Odpowiedź na niego wystosowała do nas Karina Dzieweczyńska, kuratorka galerii EL.

Na wstępie pragnę zaznaczyć, że Galeria EL nie ma w zwyczaju upubliczniania prowadzonych rozmów z artystami, niemniej w wyniku publikacji w dniu 11 sierpnia br. na łamach pisma SZUM listu Pana Jerzego Goliszewskiego, czuję się zmuszona wyjaśnić istotne nieścisłości, które się w tej publikacji pojawiły.

Ze swej strony wyrażam swoje głębokie ubolewanie postawą Pana Jerzego Goliszewskiego, który w liście skierowanym do redakcji SZUMU, pominął wiele istotnych faktów i zbudował tok zdarzeń w oparciu o cytowanie wyrwanych z kontekstu fragmentów prowadzonej pomiędzy nami korespondencji e-mailowej.

Mogę domyślać się, że wystosowany list ma na celu uzyskanie przez Pana Jerzego Goliszewskiego „statusu artysty skrzywdzonego przez Galerię EL”, po tym, jak podczas negocjacji warunków poszczególnych umów i niemożności spełnienia przez Galerię ujawnionych na tym etapie jego oczekiwań, Dyrektor Galerii podjął decyzję o rezygnacji z planowanej wystawy.

Moje zaniepokojenie wzbudza również podejście do tego tematu samej redakcji SZUMU, która przed publikacją zarzutów Pana Jerzego Goliszewskiego w ogóle nie zadała sobie trudu, by podane przez niego informacje w jakikolwiek sposób sprawdzić, zweryfikować i skonfrontować ze stanowiskiem krytykowanej przez niego instytucji i dopiero wówczas, na podstawie przedstawionych stanowisk OBU STRON, samodzielnie dokonać oceny mających miejsce zdarzeń.

Jest to zjawisko o tyle niepokojące, gdyż potencjalnie daje każdemu artyście, możliwość zbudowania i upublicznienia własnej „jedynie słusznej” wersji zdarzeń w taki sposób, by godzić w dobre imię Instytucji, z którą z różnych powodów artysta nie osiągnął porozumienia.

Galeria EL realizuje kilkanaście wystaw w ciągu roku, zapraszając artystów do negocjacji, które mają na celu ustalenie pomiędzy stronami warunków, na jakich odbyć miałaby się realizacja potencjalnej wystawy.

Większość z zainicjowanych rozmów ma swój finał w postaci podpisanej umowy i zrealizowanej (na warunkach ustalonych w umowie) wystawy. Jednak zdarzają się takie sytuacje, gdy jedna ze stron – z istotnych dla niej powodów – odstępuje od negocjacji. Negocjacje mają to do siebie, że do czasu podpisania umowy, każda ze stron ma prawo je przerwać i wycofać się z dalszych rozmów. Tak stało się w opisywanym przypadku.

Od 13 lipca do 2 sierpnia br. prowadziłam rozmowy i wymianę korespondencji e-mailowej z Panem Jerzym Goliszewskim, dotyczącą ustalenia ostatecznych wersji następujących dokumentów:

– Umowy na „Opracowanie koncepcji wraz z produkcją wystawy pod tytułem: Portal w przestrzeni Galerii EL w Elblągu w terminie: od 18 sierpnia do 8 września 2017 r.”;

– Umowy Użyczenia prac na wystawę „Portal”,

– Protokołu zdawczo-odbiorczego do w/w Umowy Użyczenia.

Żaden z powyższych 3 dokumentów nie uzyskał wersji finalnej, w związku z czym nie doszło do podpisania żadnego z nich. Tym samym artysta nie podpisał umowy z Instytucją (Umowa na „Opracowanie koncepcji wraz z produkcją wystawy pod tytułem: Portal w przestrzeni Galerii EL w Elblągu w terminie: od 18 sierpnia do 8 września 2017 r.”), pomimo tego wystawił na instytucję i wysłał 1 sierpnia br. e-mailem dwie faktury, których łączna kwota 5krotnie (!) przewyższała wartość negocjowaną a ustaloną wcześniej pomiędzy stronami i ujętą w § 3 wersji roboczej tejże Umowy, która – warto zaznaczyć jeszcze raz – nie została podpisana.

Dokument w formie Umowy Użyczenia Galeria EL stosuje w przypadkach wypożyczania dzieł ze swojej Kolekcji innym instytucjom, zaś standardowo (jak większość instytucji wystawienniczych w Polsce) przy realizacji wystaw własnych, Galeria przygotowuje dwukrotnie Protokół zdawczo-odbiorczy: pierwszy – przy odebraniu prac od artysty i drugi – przy ich zwrocie. Wszelkie zaś dodatkowe zagadnienia, które mogłyby wyniknąć na etapie negocjacji, ujmowane są w Umowie ustalającej warunki wystawy pomiędzy stronami.

Jednak na prośbę Pana Jerzego Goliszewskiego, oprócz 2 standardowych dokumentów (Umowy i Protokołu zdawczo-odbiorczego), funkcjonujących w instytucji podczas prac nad wystawą, dodatkowo przygotowałam również Umowę Użyczenia.

27 lipca br. podesłałam Panu Jerzemu Goliszewskiemu Umowę Użyczenia wraz z Protokołem zdawczo-odbiorczym z prośbą o uzupełnienie m.in. informacji dotyczących pełnej listy prac, które artysta planuje pokazać na wystawie w Galerii EL.

31 lipca br. Pan Jerzy Goliszewski odesłał powyższe dokumenty nanosząc w obu swoje poprawki. W § 3 Umowy Użyczenia, wpisał m.in. punkt, odnoszący się do DODATKOWEGO ubezpieczenia wypożyczanych na wystawę prac: „Biorący w użyczenie ubezpieczy prace na sumę kwot wskazanych w § 1 umowy na czas od daty jej odebrania z siedziby Użyczającego do chwili jej zwrotu”. Zaś w § 1 tejże Umowy uzupełnił listę użyczanych prac na wystawę do liczby 3 dzieł sztuki, podając przy każdym z nich jego wartość. Były to następujące prace:

– „Alicja” o wartości 25000 euro,

– „Kakerlake” o wartości 12000 euro,

– „Diving Bell” o wartości 5000 euro.

Suma kwot wskazana przez Pana Jerzego Goliszewskiego w § 1 wynosiła 42000 euro, tak więc dodatkowe ubezpieczenie, jakie miałaby pokryć Galeria EL z tytułu użyczenia 3 prac artysty na jego wystawę indywidualną, wyniosłoby niemal 20 tys. zł.

Stąd też moja reakcja była natychmiastowa, bowiem pomiędzy stronami nie było mowy o dodatkowym ubezpieczaniu prac. Co więcej, artysta od samego początku miał pełną świadomość, że środki finansowe, które Galeria może przeznaczyć na jego wystawę, są niezwykle skromne (o czym też sam artysta w swoim liście wspomina).

Tu trzeba przyznać rację artyście, że Galeria EL na kwotę związaną z opłaceniem DODATKOWEGO ubezpieczenia 3 prac Pana Jerzego Goliszewskiego, nie była przygotowana. Po rozmowie telefonicznej z Panem Jerzym Goliszewskim, na jego prośbę, wysłałam mu szczegółowe informacje dotyczące ubezpieczenia funkcjonującego w Galerii EL. Poniżej przytoczę w całości wysłany wówczas 1 sierpnia br. przeze e-mail, z którego Pan Jerzy Goliszewski przytoczył tylko wybrane przez siebie fragmenty.

Temat e-maila:

Prośba o stanowisko: czy chcesz mieć wystawę w Galerii EL, czy z niej rezygnujesz?

Treść:

[…]

Galeria EL posiada ogólną polisę na wszystko, jest to Polisa nr 32**********, wydana przez A*** Towarzystwo Ubezpieczeń Ogólnych S.A. Warszawa (Biuro w Sopocie), z dnia 20.04.2017 do 19.04.2018.

W tej Polisie zawarta jest tabela, w której wymienione są poszczególne przedmioty ubezpieczenia oraz sumy ich ubezpieczenia (tutaj masz zdjęcie, jak wygląda ta tabela w naszej Polisie, załącznik: Polisa_a).

Są dwie pozycje, które odnoszą się do realizacji wystaw (tutaj masz kolejne zdjęcie, załącznik: Polisa_b).

Pierwsza pozycja pod nazwąmienie osób trzecich” ze sumą ubezpieczenia: 500 000,00 zł.

Druga pozycja pod nazwąwystawy własne, osób prywatnych i innych instytucji, muzealia zgodnie z księgą inwentarzy muzealnych, księgą depozytów…” ze sumą ubezpieczenia: 1 000 000,00 zł.

Decyzja ze strony Galerii jest następująca:

nie będziemy ubezpieczać dodatkowo Twoich prac (tak jak zaproponowałeś to w Umowie Użyczenia),

nie będziemy też wpisać dodatkowych paragrafów o ubezpieczeniu w Umowę Użyczenia (jak dotąd nie było takiej potrzeby, a do realizacji wystaw dochodziło bez problemów),

skrzyń na potencjalnie powstałe prace nie będziemy wykonywać, gdyż moim zdaniem jest to koszt wchodzący w skład produkcji wystawy (projekt prac powstał taki, a nie inny).

Jeżeli nadal nie będziesz zadowolony z ustaleń pomiędzy Stronami

(choć myślę, że propozycja Galerii EL jest również dla Ciebie bardzo korzystna, wprawdzie nie otrzymasz honorarium i nie zarobisz na tej wystawie, ale też nie dołożysz do niej ze swojej kieszeni, a zyskasz: indywidualną wystawę w niepowtarzalnej przestrzeni, i co więcej będziesz miał wyprodukowane swoje dzieło, które później możesz wycenić i sprzedać np. za 25000 euro)

i pojawią się kolejne „punkty sporne”, to po prostu nie pozostanie nic jak zrezygnować z planowanej Twojej wystawy w Galerii EL.

W związku z powyższym, prosiłabym o jasne stanowisko: czy w tej sytuacji chcesz mieć wystawę w Galerii EL, czy z niej rezygnujesz?

Pozdrawiam,

[…]

W odpowiedzi na powyższego e-maila Pan Jerzy Goliszewski odpisał: „dobrze, to zróbmy tak, że zmodyfikujemy wystawę adekwatnie do warunków galerii. wtedy pokazalibyśmy nową pracę którą wyprodukuję w Elblągu oraz pracę „Diving Bell“ i „Kakerlake”. dzięki temu możemy zrezygnować z bezpośredniego ubezpieczenia prac. nie trzeba będzie dopisywać paragrafu do umowy o użyczenie, natomiast wartość dzieła pozostanie” (pisownia e-mail zgodna z oryginałem) i dołączył m.in. uaktualniony Protokół zdawczo-odbiorczy, w którym lista użyczonych prac na wystawę ograniczała się do 2 dzieł. Tym samym artysta wycofał z wystawy pracę o tytule „Alicja”.

Wycofanie pracy (a w konsekwencji ograniczenie ilości prac do 3 dzieł na wystawę w przestrzeni Galerii EL: dwóch starszych prac artysty i jednej nowej – planowanej do produkcji w Elblągu) w zamian za rezygnację z dodatkowego ubezpieczenia prac, nie było dla Galerii kompromisem. Pojawił się kolejny „punkt sporny”, po którym Dyrektor Galerii EL podjął decyzję o przerwaniu negocjacji w sprawie wystawy indywidualnej Pana Jerzego Goliszewskiego w Elblągu.

Co więcej, o czym artysta wspomina w swym liście do SZUMU („Po jakimś czasie przysłałem wstępny projekt, który po uwagach Pani Kurator zmodyfikowałem, biorąc pod uwagę uwarunkowania Galerii”), po podesłaniu przez niego 2 lipca br. wstępnego projektu, moje uwagi jako kuratora (przekazane mu w e-mailu, jak i podczas rozmowy telefonicznej) dotyczyły właśnie przemyślenia zwiększenia ilości prac na wystawę, bowiem wstępny projekt Pana Jerzego Goliszewskiego opierał koncepcję wystawy na ekspozycji 3 prac: stworzeniu dwóch nowych i pokazaniu jednej starszej. Projekt ten składał się z wizualizacji dokonanej na jednym zdjęciu, wykonanym w Galerii EL oraz poniższego opisu:

hej,

w tej chwili tytuł wystawy to: Portal

chciałbym pokazać jedną starszą pracę, Diving Bell, która się składa z dwóch róży wiatrów o wymiarach 315×315 cm i dwie nowe. jedna była by w prezbiterium, były by to trzy obiekty (one będą inaczej ustawione niż na wizualizacji) których szkielet byłby wykonany ze stali, a elementy kolorowe z prawdopodobnie folii (na razie szukam odpowiedniego materiału). druga praca była by podobna, ale wisiałaby w nawie północnej wkomponowana w ten nagrobek czy coś (zobacz jpg projektu)

myślę że produkcja tych metalowych stelaży nie powinna przekroczyć 2000zł, za resztę kupię folie oraz specjalny materiał pod Diving Bell. powinienem się określić z wymiarami niedługo żeby znaleźć wykonawcę.

transport z berlina musi się odbyć najpóźniej do 7 sierpnia.

napisz co myślisz!?

załączona wizualizacja projektu jest tylko do wglądu, nie może być nigdzie publikowana.

(dodatkowe informacje do wizualizacji to: 1. te dwie szare ścianki będą usunięte, 2. te dwa obrazy po lewej i rzeźba po prawej miedzy kolumnami też nie będą na wystawie, 3. rampy z oświetleniem w nawie północnej będą maksymalnie podniesione do góry, 4. wszystkie ścianki z antresol też powinny byś usunięte na czas wystawy.)

pozdrowienia, j”.

W moich uwagach kuratorskich na temat wstępnego projektu, podesłanych w e-mailu 3 lipca br., jednym z istotniejszych punktów był właśnie ten odnoszący się do przemyślenia zwiększenia ilości prac na wystawę: „Wiem oczywiście, że w przypadku wystawy nie chodzi o ilość prac, ale proponuję jednak, byś przemyślał, po prostu tak asekuracyjnie, jakie mógłbyś jeszcze dodatkowe prace (z tych, które masz u siebie w pracowni) w kontekście tego, co teraz zaproponowałeś, pokazać.

Bo przestrzeń Galerii jest trudna, czasem wydaje się, na wizualizacji, że coś zagra, a potem w rzeczywistości okazuje się, że jednak nie jest tak, jak sobie to człowiek wyobrażał.

Więc lepiej być zabezpieczonym, tzn. mieć do dyspozycji na miejscu więcej prac – i móc z nich wybierać – niż by miało się okazać, że jednak coś nie pasuje, że czegoś brakuje…

Skoro kierowca będzie jechał do Berlina, to mógłby wziąć więcej prac niż tylko te 2.

A na miejscu będziesz mógł zdecydować, co pokażesz. Uczulam w tej kwestii, tak po prostu z doświadczenia”.

„Zmodyfikowany” projekt wystawy, dosłany przez Pana Jerzego Goliszewskiego w dniu 17 lipca br. był propozycją wyprodukowania jednej nowej pracy. Projekt ten zapisany był w pliku pdf i zawierał określone wytyczne (dla podwykonawców), którymi były: 3 proste rysunki techniczne, 2 fotografie oraz opis techniczny dzieła, określający rodzaj materiału, z którego praca miała być wykonana, jej wymiary, ilość elementów, z których miała się składać oraz sposób jej wykończenia. Następnego dnia, projekt ten Pan Jerzy Goliszewski uzupełnił o dodatkowe zdjęcia makiet i modeli zaproponowanej pracy. Artysta nie podał jednak żadnych informacji dotyczących całości koncepcji wystawy, typu np. jaki charakter miałaby mieć nowo powstała praca, jak miałaby prezentować się w przestrzeni Galerii EL i w jaki sposób odnosić się do innych prac… Co więcej, do jakich prac?

O ostatecznej ilości prac (3 dzieła), które miałyby zostać użyczone na wystawę, dowiedziałam się od Pana Jerzego Goliszewskiego 31 lipca br., kiedy podesłał uzupełnione dokumenty, o których była już mowa powyżej (chodzi o Umowę Użyczenia i Protokół zdawczo-odbiorczy). Przy czym, finalnie – Pan Jerzy Goliszewski – ograniczył ilość wypożyczonych prac do dwóch (co też szczegółowo wyjaśniłam powyżej), a co w konsekwencji oznaczałoby, że w ostatecznej koncepcji artysty na jego wystawie w Galerii EL zaprezentowane byłyby 3 dzieła (jedno nowe wyprodukowane w Elblągu oraz dwie starsze prace użyczone od artysty i przywiezione z Berlina).

Stąd też nie jest prawdą, jak pisze Pan Jerzy Goliszewski, że zmodyfikował projekt pod kątem uwag kuratora (o najistotniejszej ze swoich uwag pisałam powyżej).

W związku z powyższymi wyjaśnianiami, podkreślam jeszcze raz, że wycofanie pracy („Alicja”) w zamian za rezygnację z dodatkowego ubezpieczenia prac, nie było kompromisem, na który instytucja mogła się zgodzić.

Nie jest zatem prawdą, że w swej postawie wyłącznie Pan Jerzy Goliszewski dążył do kompromisu. Również Galeria EL wykazała się kompromisowością:

1/ Zapis o autoryzacji materiałów promocyjnych związanych z wystawą – znalazł się w Umowie – z tego punktu Pan Jerzy Goliszewski nie zrezygnował, jak rzekomo twierdzi w liście do SZUMU. Co więcej, druk materiałów promocyjnych został wstrzymany po to, by Pan Jerzy Goliszewski mógł się z projektem zaproszenia i plakatu zapoznać i w razie potrzeby dokonać zmian. O działaniach tych Pan Jerzy Goliszewski został poinformowany e-mailem 31 lipca br., choć w e-mailu z 8 sierpnia br. (skierowanym do mnie, Dyrektora Galerii EL, Prezydenta Miasta Elbląga, rzecznika MKiDN) pisze „Materiały promocyjne były już wysłane do druku”.

2/ Na prośbę Pana Jerzego Goliszewskiego ustalona była również forma płatności w formie wystawionych przez artystę faktur. W e-mailu 13 lipca br. Pan Jerzy Goliszewski pisze: „jak się rozliczamy z podwykonawcami? a jak ze mną i ewentualnymi moimi kosztami? ja potrzebuje generować obroty, wiec dla mnie lepiej by było wystawić wam fakturę na cała produkcje i samemu płacić podwykonawcy, ale może macie jakieś specjalne regulacje, daj znać”.

3/ Umowa Użyczenia również przygotowana została na prośbę Pana Jerzego Goliszewskiego, choć standardowo w przypadku realizacji wystaw własnych w Galerii EL nie obowiązuje (tę sprawę wyjaśniałam powyżej).

Doceniam troskę Pana Jerzego Goliszewskiego, który decyzję Pana Dyrektora ocenia za bezpodstawną, dodając, że „godzi (ona) w interesy Galerii, która poniosła już koszty związane z wystawą”. Koszty finansowe poniesione przez Galerię EL, z tytułu przygotowań do wystawy Pana Jerzego Goliszewskiego, związane były z jego rekonesansem, przyjazdem do Elbląga i pobytem – a wyniosły 730 zł.

W świetle powyższych faktów trudno uznać, że współpraca z Panem Jerzym Goliszewskim przebiega bezproblemowo, ale każda instytucja ma prawo rozważać ją we własnym zakresie.

Z poważaniem,

Karina Dzieweczyńska

Stopka

Zobacz też