27.01.2017

Niespełniona obietnica. „Artony” Jana Smagi w Rastrze

Piotr Słodkowski
Jan Smaga, Artony
Niespełniona obietnica. „Artony” Jana Smagi w Rastrze
Jan Smaga, Artony
Zaproponowane przez Jana Smagę rozbicie Artonów Borowskiego w geście analizy doprowadziło do złożenia ich tak, by pokazać, iż nawet najbardziej subwersywny gest artystyczny nieubłaganie ulega uklasycznieniu i konserwacji.

Artony Jana Smagi to kameralna wystawa, która dotyka problemów znacznie większych od niej samej. W analitycznym geście powrotu do kanonicznych prac Włodzimierza Borowskiego Smaga pyta nie tyle o ich historyczne znaczenia, ile o to jak widzieć je obecnie, jak, patrząc na Artony świeżym spojrzeniem, „przekroczyć obiektywizm postrzegania i wkroczyć na powrót w obszar sztuki” – świat, w którym, cytując dalej komentarz kuratorski, „obraz determinuje kształt rzeczywistości, nie odwrotnie”. Pytanie, innymi słowy, dotyczy granic wolności współczesnych autorskich użyć tego, co zdążyło już zastygnąć w klasycznych odczytaniach, a stawia się je z wyostrzeniem uwagi na siłę przyzwyczajeń do wizualnych klisz i potencjał ich rozbijania. Pytanie jest więc intrygujące. Ale odpowiedzi rozczarowują.

Oglądane z bliska, Artony Smagi ukazują fragmenty Artonów Borowskiego: ich ostentacyjną amorficzność, czasem wyblakłe, a czasem krzykliwe kolory, połyskliwe i wówczas nowoczesne, dziś pospolite materiały.

Artony Smagi domagają się uważnej lektury, gdyż są wynikiem złożonych operacji na materiale źródłowym. Oto rzeczowy opis tych działań: „Sześć wybranych przez fotografa Artonów zostało poddanych obsesyjnej dokumentacji fotograficznej. Smaga wykonał ponad 30 tysięcy zdjęć detali obiektów Borowskiego. Każda z fotografii została następnie wydrukowana i przycięta do kształtu rombu o wymiarach 6 x 2 cm. Wyklejone na płytach aluminiowych, tworzą gęsty, migotliwy wzór, przypominający materiały tkane z wielobarwnych skrawków i odpadów tekstylnych”. Te z kolei tworzą monumentalne kompozycje, pionowe prostokąty niemal ludzkich rozmiarów, ujęte w grube, srebrne ramy, zawieszone niewiele nad podłogą, w równych odstępach i z zachowaniem rygorystycznej symetrii: trzy kolażowe fotografie po każdej stronie sali podzielonej na środku szerokim przejściem do dalszej części galerii.

Jan Smaga, Artony, 2016, odbitki srebrowe na papierze barytowym, 25 x 20 cm każda (papier 37 x 28 cm)
Jan Smaga, Arton XXVI, kolaż, 200 x 162 cm, 2016, dzięki uprzejmości Galerii Raster
Jan Smaga, Artony, 2016, odbitki srebrowe na papierze barytowym, 25 x 20 cm każda (papier 37 x 28 cm)
Jan Smaga, Arton XII, kolaż, 200 x 162 cm, 2016, dzięki uprzejmości Galerii Raster
Jan Smaga, Artony, 2016, odbitki srebrowe na papierze barytowym, 25 x 20 cm każda (papier 37 x 28 cm)
Jan Smaga, Arton XI, kolaż, 200 x 162 cm, 2016, dzięki uprzejmości Galerii Raster
Jan Smaga, Artony, 2016, odbitki srebrowe na papierze barytowym, 25 x 20 cm każda (papier 37 x 28 cm)
Jan Smaga, Arton I, kolaż, 200 x 162 cm, 2016, dzięki uprzejmości Galerii Raster
Jan Smaga, Artony, 2016, odbitki srebrowe na papierze barytowym, 25 x 20 cm każda (papier 37 x 28 cm)
Jan Smaga, Arton B, kolaż, 200 x 162 cm, 2016, dzięki uprzejmości Galerii Raster
Jan Smaga, Artony, 2016, odbitki srebrowe na papierze barytowym, 25 x 20 cm każda (papier 37 x 28 cm)
Jan Smaga, Arton A, kolaż, 200 x 162 cm, 2016, dzięki uprzejmości Galerii Raster

Oglądane z bliska, Artony Smagi ukazują fragmenty Artonów Borowskiego: ich ostentacyjną amorficzność, czasem wyblakłe, a czasem krzykliwe kolory, połyskliwe i wówczas nowoczesne, dziś pospolite materiały, w tym plastik. Ukazując tandetny wymiar tych prac, przypominają, jak źle się one starzeją. Ale przede wszystkim – przypominają o tym, co nie ulega upływowi czasu: o radykalnie antymodernistycznym wymiarze projektu Borowskiego. Artony (1958–1963) stanowiły najkonsekwentniejsze rozwinięcie dążeń całej grupy Zamek, zerwanie z modernistycznym obrazem, rozumianym za Greenbergiem jako (niemal wirtualna) płaszczyzna ograniczona ramą, na rzecz obrazu-przedmiotu, obiektu, który problematyzuje własną materialność, morfologię, strukturę. Organiczne kształty zaprzeczające prostokątowi płótna, postduchampowski montaż nieartystycznych przedmiotów, plastik odsuwający dyskursy estetyki, nadto elementy świetlne i kinetyczne – wszystko to były wybory, które programowo czyniły z Artonów zaprzeczenie „dzieła sztuki”, tego konserwatywnego tworu, uparcie wskrzeszającego wszystkie mity modernizmu: oryginalności, warsztatu, artysty-geniusza i jego ekspresyjnego gestu…

Nie sposób nie dostrzec, że fotografie Smagi są urzekające wizualnie, a nawet więcej – w szczegółach są przemyślnie zaaranżowane tak, by powoływały odbiór na prawach estetyki.

Ale Artony Smagi zdają się właśnie uruchamiać inne, by nie powiedzieć przeciwstawne Borowskiemu, konotacje. Romby zdjęć pieczołowicie wycinane i wyklejane na obszernej płycie przywołują na myśl misterne rękodzieło i kategorię warsztatowej maestrii. Przede wszystkim jednak im bardziej oddalamy się od Artonów – a ich rozmiar i sposób ekspozycji od razu prowokują tradycyjny ogląd z dystansu – tym lepiej widzimy odejście od oryginalnych Artonów. Nie sposób nie dostrzec, że fotografie Smagi są urzekające wizualnie, a nawet więcej – w szczegółach są przemyślnie zaaranżowane tak, by powoływały odbiór na prawach estetyki. Fragmenty odznaczające się kolorystycznie (żywy błękit na tle beży; czerwień na tle szarości) rozłożone są równomiernie, tworzą fotograficzny deseń, istotnie wyglądają niczym migotliwy wzór. Niektóre z kompozycji, zwłaszcza może ta utrzymana w szarościach o wyrazistej fakturze, które rozbijają szarpane plamki czerwieni i bieli, przypominają nawet dripping painting Pollocka, a skojarzenie z abstrakcją lat 40. i 50. wzmacnia dodatkowo monumentalizm fotografii i niezmiernie klasyczna ekspozycja. Oto paradoks: na antymodernistycznych Artonach zbudowano prace muzealne i zamknięte w typowym white cube’ie.

Jan Smaga, Artony, widok wystawy, dzięki uprzejmości Galerii Raster
Jan Smaga, Artony, widok wystawy, dzięki uprzejmości Galerii Raster
Jan Smaga, Artony, widok wystawy, dzięki uprzejmości Galerii Raster

Praca Smagi – zaprezentowana tak, a nie inaczej – wpisuje się w aktualny profil Rastra, galerii, która przeszła długą drogę od ulicy Hożej do pobliskiej Wspólnej, od zwykłego mieszkania na piętrze kamienicy do eleganckiej przestrzeni wystawienniczej, od gry w piłkarzyki do ekskluzywnych, niskonakładowych wydawnictw Raster Editions. Można rzec, że Smaga proponuje widzom – mówiąc słowami Barthesa – przewrotną i perwersyjną „lekturę rozkoszy”, rozkoszy, której źródłem jest transgresja lub pęknięcie systemu reprezentacji. Sama procedura działania jest interesująca, ale, koniec końców, rozbicie Borowskiego w geście analizy doprowadziło do złożenia go tak, by pokazać, iż nawet najbardziej subwersywny gest artystyczny nieubłaganie ulega uklasycznieniu i konserwacji. Prawda znana i bez tej złożonej operacji. Rozbicie ustalonej wizualności Artonów, wprowadzenie ich na powrót w obszar sztuki, przekroczenie obiektywizmu postrzegania –  wszystko to w przypadku Artonów wydaje się obietnicą nęcącej propozycji artystycznej, która, ostatecznie, nie została spełniona.

Stopka

ArtystaJan Smaga
WystawaArtony
MiejsceGaleria Raster
Czas trwania19.11.2016 - 28.01.2017
Strona internetowarastergallery.com
Indeks

Zobacz też