14.10.2016

List do Macieja Kuraka

Dawid Radziszewski
Akademia Sztuk Pięknych w Poznaniu, fot. Wikimedia Commons/ By Poznaniak
List do Macieja Kuraka
Akademia Sztuk Pięknych w Poznaniu, fot. Wikimedia Commons/ By Poznaniak
Publikujemy nadesłany do redakcji list Dawida Radziszewskiego, właściciela Galerii Dawid Radziszewski, do dr hab. Macieja Kuraka, prorektora ds. rozwoju kadry i promocji na Uniwersytecie Artystycznym w Poznaniu. Maciej Kurak wstrzymał się od odpowiedzi.

Drogi Macieju,

zastanawiałem się do kogo napisać ten list i właściwie padło na Ciebie. Po pierwsze dlatego, że się przecież znamy z czasów, gdy mieszkałem w Poznaniu, po drugie dlatego, że jesteś człowiekiem zajmującym się sztuką, a po trzecie dlatego, że jesteś jedynym moim znajomym zajmującym się sztuką, który zasiada w nowych władzach naszej uczelni. Znam jeszcze Mateusza Marię Bieczyńskiego, drugiego prorektora, to mój kolega ze studiów na Historii Sztuki, ale odkąd Mateusz Maria nie został przyjęty na doktorat w naszym IHSie jego związki ze sztuką rozluźniły się i poświęcił się prawu, pewnie i lepiej. Profesor Piotrowski ponoć przeczytał jego książkę o prawie autorskim jadąc pociągiem i mówił, że dobra.

No więc Macieju, chciałem zapytać co tam się u Was dzieje? Zdecydowałem się na publikację tych słów w ważnym polskim magazynie poświęconym sztuce, aby mieć pewność, że mi odpiszesz.

Czy to prawda, że chcecie przenieść prof. Kozłowskiego do roli konsultanta, bez możliwości prowadzenia swojej własnej pracowni i bez wpływu na wydział? Czy to prawda, że zostało to zakomunikowane profesorowi na parę dni przed rozpoczęciem zajęć?

Czy to prawda, że Twój kolega, prorektor o nazwisku Szwiec, chciał wezwać policję do pracowni prof. Kozłowskiego po tym jak zgromadzeni w sali absolwenci nie chcieli jej opuścić na jego żądanie?

Co się dzieje z kierowcą Mariuszem, co on zawinił? Czy to prawda, że chcecie zlikwidować jego stanowisko pracy i tym samym go zwolnić? Ludzie mówią, że to dlatego, że Mariusz był w bliskiej zażyłości z poprzednim rektorem Marcinem Berdyszakiem, nie potrafię w to uwierzyć, odpowiedz mi, proszę.

UAP, 11.10.2016, pracownia Jarosława Kozłowskiego, prorektor, prof. Piotr Szwiec grozi wezwaniem policji

UAP, 11.10.2016, pracownia Jarosława Kozłowskiego, prorektor, prof. Piotr Szwiec grozi wezwaniem policji

Zastanawiam się nad tym wszystkim, co dzieje się wokół profesora Kozłowskiego i rozumiem argumenty dotyczące sytuacji prawnej. Próbowałem zapytać Izę Kowalczyk, która jak wiadomo jest jednym z dziekanów, ale w sumie niewiele zrozumiałem z tego co mi mówiła. Może dlatego, że od razu nazwała mnie szują i uciekła.

Zastanawia mnie to radosne przebieranie nogami Mosiny[1] i gorliwość, z jaką to prawo jest egzekwowane. Czy naprawdę tego typu argumenty są najważniejsze, czy nie dało się tego zrobić w taki sposób, aby profesor mógł dalej pracować skoro tak bardzo chcą tego studenci. A może chodzi np. o osobisty rewanż Janusza Marciniaka.[2]

Zastanawiam się, z czego wynika Wasza niekonsekwencja, bo przecież o dwa lata starszy prof. Włodzimierz Dreszer, który jak pamiętamy również był rektorem, cały czas figuruje na stronie UAP jako prowadzący pracownie, czy tu nic się nie zmieniło? Czy chodzi tylko o to, że nowy rektor jest z tego samego wydziału co prof. Dreszer, czy zdecydowały inne względy, których być może po prostu nie rozumiem.

Czy Mosina wchłonęła również i Ciebie?

Myślę też o retoryce Twoich współpracowników w nowych władzach. Mówią o tym, że studenci są podburzani, równocześnie starają się podkopać autorytet profesora Kozłowskiego. Czy nie dostrzegasz pewnej symetrii związanej z metodami nowej władzy naszego kraju? Czy na pewno są to metody, które i Ty chcesz wyznawać, a przynajmniej uwierzytelniać? Dobrze wiesz, że profesor Kozłowski uczynił szkołę taką, jaka jest dzisiaj, i to dzięki jego reformom przeszło 30 lat temu, cały czas jest to, obok Akademii Sztuki w Szczecinie, najlepsza szkoła artystyczna w kraju. Czy taki ma być finał pracy tego wybitnego pedagoga i artysty?

Proszę Cię Macieju o wyjaśnienie, w imieniu swoim, oraz naszych wspólnych znajomych, którzy tak jak Ty i tak jak ja są absolwentami poznańskiej akademii.

Z koleżeńskim pozdrowieniem

Dawid Radziszewski

Warszawa, 12 października 2016

[1] Mosina – małe miasteczko pod Poznaniem. W Wielkopolsce używa się określenia „elegant z Mosiny”, które dotyczy osób niezbyt gustownie ubranych. Określenie ma swoje źródło jeszcze w XIX wieku, a wzięło się z tego, że do Poznania przyjechał dziwnie ubrany burmistrz Mosiny. Hasło Mosina w kontekście UAP oznacza jednak nie gustowność dobierania stroju, a pewien stosunek do rzeczywistości i sztuki. Reprezentują ją pracownicy o konserwatywnych poglądach, mało znani malarze i rzeźbiarze, większość czasu poświęcający na fuchy, o ile oczywiście je mają.

[2] Jeden z najważniejszych przedstawicieli Mosiny (patrz przypis 1.), w ostatnich latach wystawiał w m.in. w Pile, Trzcielu i Rybojadach. Autor książek, m.in. Awangarda i wątroba (Obserwator, 1998).

Stopka

Zobacz też