11.08.2017

Chcesz mieć wystawę w Galerii EL, czy nie?!

Jerzy Goliszewski
Galeria EL w Elblągu
Chcesz mieć wystawę w Galerii EL, czy nie?!
Galeria EL w Elblągu
Takie pytanie zadała mi Pani Kurator Karina Dzieweczyńska na miesiąc przed otwarciem mojej wystawy indywidualnej w Galerii EL w Elblagu. Ale od początku!

W marcu dostałem mail od Pani Dzieweczyńskiej z propozycją zrobienia wystawy indywidualnej w przestrzeni Galerii EL. Bardzo się ucieszyłem, mimo że wstępnie miałem obawy, bo Zuzanna Sokalska z Galerii Monopol ostrzegała mnie przed współpracą z Galerią EL ze względu na bardzo przykre doświadczenia Leona Tarasewicza z końca 2016 roku. Postanowiłem jednak spróbować, bo Galeria ma wyjątkowo wspaniałą przestrzeń – to zdesakralizowany kościół w stylu gotyckim. Na początku współpraca przebiegała poprawnie. Przyjechałem do Elbląga na rekonesans pod koniec maja. Pani Kurator oprowadziła mnie po Galerii i formach przestrzennych Elbląga. Pan Dyrektor nie znalazł czasu, żeby się ze mną przywitać. Po jakimś czasie przysłałem wstępny projekt wystawy, który po uwagach Pani Kurator zmodyfikowałem, biorąc pod uwagę uwarunkowania Galerii. Jednocześnie pracowaliśmy nad umową. Do podesłanego przez Galerię dokumentu miałem kilka uwag, na wszystkie Galeria reagowała dość alergicznie. Były to między innymi kwestia opakowania nowych prac do transportu oraz zapis o autoryzacji materiałów promocyjnych, związanych z wystawą. Niestety, nie dostałem od Galerii umowy użyczenia, o którą musiałem dodatkowo poprosić. Do tego dokumentu również zaproponowałem poprawki. Było to między innymi dodanie zapisu o ubezpieczeniu wypożyczanych prac i określenie ich wartości. Po tych zmianach dostałem bardzo nieprzyjemny mail od Galerii pt.: „Czy chcesz mieć wystawę w Galerii EL, czy z niej rezygnujesz?”. W mailu tym Pani Dzieweczyńska przedstawiła mi pokrótce stanowisko Galerii, które wyglądało następująco:

„ – Nie będziemy ubezpieczać dodatkowo Twoich prac (tak jak zaproponowałeś to w Umowie Użyczenia),

– Nie będziemy też wpisywać dodatkowych paragrafów o ubezpieczeniu w Umowę Użyczenia (jak dotąd nie było takiej potrzeby, a do realizacji wystaw dochodziło bez problemów),

– Skrzyń na potencjalnie powstałe prace nie będziemy wykonywać, gdyż moim zdaniem jest to koszt wchodzący w skład produkcji wystawy (projekt prac powstał taki, a nie inny)”.

Tu pragnę nadmienić, że budżet na produkcję wystawy to 4.000 zł, przestrzeń wystawowa galerii to 770 metrów kwadratowych.

I dalej:

„Jeżeli nadal nie będziesz zadowolony z ustaleń pomiędzy Stronami, (choć myślę, że propozycja Galerii EL jest również dla Ciebie bardzo korzystna, wprawdzie nie otrzymasz honorarium i nie zarobisz na tej wystawie, ale też nie dołożysz do niej ze swojej kieszeni, a zyskasz: indywidualną wystawę w niepowtarzalnej przestrzeni, i co więcej będziesz miał wyprodukowane swoje dzieło, które później możesz wycenić i sprzedać) i pojawią się kolejne „punkty sporne”, to po prostu nie pozostanie nic, jak zrezygnować z planowanej Twojej wystawy w Galerii EL. W związku z powyższym, prosiłabym o jasne stanowisko: czy w tej sytuacji chcesz mieć wystawę w Galerii EL, czy z niej rezygnujesz?”.

Mimo bardzo nieprzyjemnego tonu wiadomości, odpisałem Galerii, że rezygnuję ze spornych punktów, ale też, że adekwatnie do warunków Galerii modyfikuję wystawę, rezygnując z pokazania jednej z prac, gdyż jest zbyt delikatna.

Podsumowując: Galeria nie zaakceptowała moich propozycji zmian w umowach, więc z nich zrezygnowałem.

Następnego dnia otrzymałem mail, w którym Pan Dyrektor oznajmia, że wystawa się nie odbędzie, uzasadniając swoją decyzję moimi wymaganiami, z których dzień wcześniej zrezygnowałem. Mimo że dostosowałem się do wszystkich żądań Galerii, które zostały mi przedstawione jako punkty sporne.

Od razu zatelefonowałem do Galerii, gdzie powiedziano mi, że Pan Dyrektor jest na urlopie, przekierowano mnie na tel. komórkowy. Porozmawiałem chwilę z Panem Denisiukiem, który był wyraźnie zirytowany moimi pytaniami. Kazał sobie głośno przeczytać mój mail z dnia poprzedniego, twierdząc, że nie zna jego treści. Moje obiekcje dotyczące argumentacji odwołania wystawy skwitował słowami: „Czy mam Panu znaleźć inne powody?”.

W zaistniałej sytuacji próbowałem skontaktować się z Panią Kurator – myślałem, że ona coś mi wyjaśni. Niestety, w Galerii powiedziano mi, że jest na urlopie, a jej komórka była wyłączona. Pani Dzieweczyńska zadzwoniła dzień później, godzinę po mojej rozmowie z panem z Departamentu Promocji Kultury Elbląga, ale rozmowa była w podobnym tonie jak z ta Panem Denisiukiem.

Nie rozumiem dlaczego moja wystawa została w tak gwałtowny sposób odwołana. Nie znajduję uzasadnienia na to pytanie. Ani razu nie pojawiły się sygnały, które by na taki obrót sprawy wskazywały, wręcz przeciwnie.

Galeria nie wykazała się choćby odrobiną dobrej woli, aby przedyskutować ze mną ewentualne problemy, załatwić sprawę kompromisowo. Jeżeli Galeria nie przewidziała wszystkich wydatków związanych z przygotowaniem wystawy (transport, ubezpieczanie), powinna o to winić swoich niekompetentnych pracowników. Jeżeli Galeria miała problem merytoryczny z projektem mojej wystawy, to rolą kuratora jest go rozwiązać… Chyba, że kuratorem jest tylko z nazwy. Jeżeli zarzutem jest, że wystawa „nie wypełni przestrzeni galerii”, jak to ujął Pan Dyrektor, to brak mi słów, aby polemizować z podobną uwagą.

Jestem rozczarowany i zniesmaczony całą tą sytuacją. Pracownicy Galerii zachowali się wyjątkowo nieelegancko, wręcz skandalicznie. Moją kilkumiesięczną pracę wyrzucono bezpardonowo do kosza.

W mojej opinii decyzja Pana Dyrektora była nie tylko bezpodstawna, ale także godzi w interesy Galerii, która poniosła już koszty związane z wystawą, nie wspominając o kilkumiesięcznej pracy jej pracowników. Ja jako artysta również poniosłem koszty w związku z niedoszłą wystawą i wykonałem duży wysiłek, aby powstała. Nieodpowiedzialne działania godzą także w dobre imię Galerii EL, co w przypadku instytucji o tak niezwykłej historii jest szczególnie przykre.

Stopka

Zobacz też