30.06.2017

16. edycja konkursu Artystyczna Podróż Hestii: kity, lole i jeden hit

Karolina Plinta, Piotr Policht
Józef Gałązka, Portret dziadka
16. edycja konkursu Artystyczna Podróż Hestii: kity, lole i jeden hit
Józef Gałązka, Portret dziadka
16. edycja Artystycznej Podróży Hestii jest wyjątkowa pod dwoma względami – w tym roku do finału przyjęta została rekordowa liczba 26 artystek i artystów, z czego wyłoniono dwoje laureatów. Jednak zwiększenie liczby finalistów wcale nie oznacza podwyższenia poziomu konkursu.

W mrowiu konkursów dla młodych twórców Artystyczna Podróż Hestii wybija się na zdecydowanego lidera. Nowy zarząd, praca nad identyfikacją wizualną i promocją konkursu, wreszcie – współpraca z Muzeum Sztuki Nowoczesnej zapewniły temu konkursowi widoczność i zainteresowanie środowiska. Co oczywiście nie oznacza, że laureaci APH mogą spocząć na laurach i że wygrana gwarantuje im karierę. Jest raczej jednym ze szczebelków, które trzeba przebyć w drodze do artystycznego sukcesu; nikt też nie powiedział, że ewentualna przegrana zaprzepaszcza szanse młodych artystów. Wybory dokonywane przez jury są w końcu pewną wypadkową ich zainteresowań, rodzajem kompromisu, co sprawia, że nagrodzone prace są niejednokrotnie po prostu średnie, a prawdziwe perełki, prace bardziej kontrowersyjne lub dziwne są pomijane.

16. edycja konkursu APH jest wyjątkowa pod dwoma względami – w tym roku do finału przyjęta została rekordowa liczba 26 artystek i artystów, z czego wyłoniono dwoje laureatów. Jednak zwiększenie liczby finalistów wcale nie oznacza, że ogólny poziom ich prac przewyższa to, co widzieliśmy na APH w latach poprzednich; wybór dwojga laureatów jest więc mocno zaskakujący. Zwycięzcy uosabiają bezpieczną średnią, która nie znalazła się w naszym rankingu. Katarzyna Szymkiewicz z Krakowa reprezentuje wymuskaną estetycznie abstrakcję, która z płaskiego płótna wychodzi w przestrzeń. To znaczące, że triumfuje ona na gali w pawilonie MSN nad Wisłą, którego fasadę od niedawna pokrywa kompozycja Sławomira Pawszaka – tak więc od przedpokoju świata sztuki do jego instytucjonalnych szczytów triumfuje dziś bezpieczna i ładna sztuka z delikatnymi powidokami awangardy. Józef Gałązka to z kolei reprezentant równie powszechnego nurtu wśród studenckiej braci, który tematów poszukuje we własnej rodzinie. Zwycięska praca o dziadku, który jest zapalonym konstruktorem, składa się z sympatycznego filmiku, dwóch klasycznych rzeźb i instalacji wyglądającej jak miniatura którejś z prac Roberta Kuśmirowskiego. O Gałązce można więc powiedzieć, że jest elastyczny i nie zasklepia się w jednej estetyce, ale równie dobrze można jego pracę uznać za niekoherentną, w której wszystko jest na przyzwoitym poziomie, ale nic się nie wyróżnia. Interesująco prezentuje się natomiast wybór laureatów pod kątem ośrodków, jakie reprezentują. Po raz kolejny triumfuje student akademii warszawskiej, jednak nie z przyciągającej największą uwagę środowiska Pracowni Działań Przestrzennych Mirosława Bałki, ale z pracowni Krzysztofa M. Bednarskiego. Ex aequo zwycięża z kolei studentka wiecznie podupadającej akademii krakowskiej, pozostawiając w tyle między innymi reprezentantów cieszącej się dobrą renomą Akademii Sztuki w Szczecinie. Czyli potwierdza się po raz kolejny – to nie uczelnia ma znaczenia, ale pojedynczy profesorowie.

A na co my zwróciliśmy uwagę i co nam się spodobało? Wybór nie był łatwy, a biorąc pod uwagę umiarkowaną temperaturę konkursu tylko jedna osoba zasłużyła naszym zdaniem na wyróżnienie w kategorii „hit”; ze względu na duży potencjał humorystyczny prac wprowadziliśmy też kategorię „lol”, znalazło się też na wystawie kilka „kitów”.

16. edycja konkursu Artystyczna Podróż Hestii, widok wystawy
Kornelia Dzikowska, I wkład, i negatyw
16. edycja konkursu Artystyczna Podróż Hestii, widok wystawy

LOL

Natalia Janus-Malewska, There were times we were friends but times I was so cruel, Akademia Sztuki w Szczecinie

Natalia Janus-Malewska to kolejna artystka rozmiłowana w posthumanistycznym przekraczaniu barier. Tyle że zamiast na przykład zadzierzgać przyjaźń z wilczycą, postanowiła podejść do tematu w bardziej zabawny sposób. Jej praca to kilkuelementowa laurka dla kota artystki, której patronuje cytat z wyjątkowo rzewnej piosenki Antony and The Johnsons. Pióra upolowanych ptaków czy nawet wkomponowane w rzeźbę kocie pazurki jeszcze nie dziwią, ale gdy artystka wystawia odlew kociej kuwety i sama liżąc zimowe futro próbuje znaleźć w sobie ukrytą kotkę, robi się już nieco dziwnie.

Natalia Janus-Majewska, There were times we were friends but times I was so cruel
16. edycja konkursu Artystyczna Podróż Hestii, widok wystawy; po lewej: Natalia Janus-Majewska, There were times we were friends but times I was so cruel

Wiktor Wolski, Dzieło sztuki zrób to sam, Uniwersytet Artystyczny w Poznaniu

Praca Wiktora Wolskiego jest jednocześnie zabawna i nieco smutna. Pokazuje bowiem, że już na etapie studenckim młodych artystów interesuje głównie… sztuka innych artystów. Dzieło sztuki typu „zrób to sam” to niezły pastisz samej śmietanki (mierzonej popularnością i liczbą zer na koncie) globalnego artworldu, z dwoma jej królami, czyli Koonsem i Hirstem na czele. Ta sztuka o sztuce (Wolskiemu swoją drogą udało się też załapać na występ w Sztuce w sztuce w MOCAK-u) nie wnosi jednak niczego nowego, a i samo wprowadzanie sztuki pod strzechy nie do końca się udaje – konstrukcje Wolskiego jednak dalekie są od prac artystów, którymi zostały zainspirowane…

Karolina Babińska, Rzeźba 24 h, Akademia Sztuki w Szczecinie

Jeśli brak wam manualnych zdolności, a planujecie w najbliższym czasie zająć się rzeźbą, polecamy metodę Karoliny Babińskiej – z modeliny trzymanej przez 24 godziny pod pachą zawsze coś wyjdzie, nawet jeśli akurat macie złamaną rękę. Do tego możecie dodać jeszcze dramatyczny opis przeżyć dnia ze złamaną ręką – jak widać w sztuce paluszek i główka to ciągle dobra wymówka.

Wiktor Wolski, Dzieło sztuki zrób to sam
Karolina Babińska, Rzeźba 24 h

Horacy Muszyński, Miasteczko Kletno: Kompletna edycja, Akademia Sztuki w Szczecinie

Trudno powiedzieć, po co studenci Akademii Sztuki w Szczecinie wyjeżdżają do takich miejsc jak Kletno, ale efektem tego pleneru – obfitującego ponoć w moc rozrywek – jest serialowa seria Miasteczko Kletno. W rolach głównych występują studenci AS i UAP-u, złowieszczym przewodnikiem po Kletnie jest z kolei profesor Wojciech Łazarczyk. O ile nawiązanie do Miasteczka Twin Peaks jest zabawne samo w sobie, to Kletno nawet w wersji lynchowskiej pozostaje tylko Kletnem i serial trochę się dłuży. Najzabawniejszy w tym wszystkim jest polski lektor i dziwny, z germańska brzmiący język bohaterów, który okazał się polskim puszczonym od tyłu.

Katarzyna Wąsowska, Atlantydologia, Uniwersytet Artystyczny w Poznaniu

Egzotyczne wycieczki to temat modny w sztuce i generalnie przyjemna rzecz. Na przykład taka podróż na Azory, którą udało się odbyć Katarzynie Wąsowskiej. W ramach swojej wyprawy artystka postanowiła odnaleźć Atlantydę i ponoć jej się to udało, czego dowodem na wystawie są książeczka i tapeta z wodospadem. Artystka sama była zdziwiona łatwością dotarcia do mitycznej krainy i absurdalnością pomysłu jej poszukiwań, co na marginesie zaowocowało absurdalnością samej pracy.

16. edycja konkursu Artystyczna Podróż Hestii, widok wystawy
16. edycja konkursu Artystyczna Podróż Hestii, widok wystawy

KIT

Jerzy Baranowski, Bez tytułu, Akademia Sztuk Pięknych w Warszawie

Zwycięstwo Katarzyny Szymkiewicz to z jednej strony niespodzianka, z drugiej, jeśli popatrzeć na resztę malarzy biorących udział w tegorocznej edycji APH, faktycznie wyprzedza ono resztę peletonu o lata świetlne. Do edycji o i tak nieszczególnie wysokim poziomie zakwalifikowano malarzy wręcz karykaturalnie słabych. Przykładem tego jest Jerzy Baranowski, którego malowany jedynie przy użyciu czerni obraz pokazany na konkursie wykorzystuje patent na budowanie obrazu samym duktem pędzla, dobrze znany z serii Lamp Black Rafała Bujnowskiego, ale w sposób wyjątkowo toporny. Koło wpisane w kwadrat to, jakże zabawny, żart o kwadraturze koła, a przy okazji wiekopomne odkrycie, że percepcja obrazu zmienia się w zależności od światła i ustawienia… Po ostatniej aferze plagiatowej na stołecznej ASP (nieco zbyt wyraźna inspiracja pracami Karola Radziszewskiego) należałoby zapytać po pierwsze: dlaczego takie prace na akademii akceptują profesorowie, po drugie: co kieruje jury przy ich dopuszczeniu do konkursu?

Joanna Jamro, Mój BLUE MONDAY 032017, Akademia Sztuki w Szczecinie

Podobne pytania nasuwają się po zobaczeniu obrazu Joanny Jamro Mój BLUE MONDAY 032017. Wygląda on jak wyjątkowo nieudana fantazja na temat obrazów Morrisa Louisa i Ellswortha Kelly’ego w skali mikro. Chodzi jednak nie o zabawy z klasykami, a o malarską syntezę doświadczeń i „stawianie odbiorcy w obliczu tajemnicy”. Z obowiązkowych elementów brakuje tylko uwagi o symbolice kolorów. Kombo konceptualnego banału i formalnej pstrokacizny daje w efekcie obraz, który mógłby znaleźć się w encyklopedii jako ilustracja hasła „abstrakcyjny kicz”.

Zuzanna Kojder, Spektrum, Akademia Sztuk Pięknych w Łodzi

To samo zjawisko w fotografii reprezentuje z kolei Zuzanna Kojder z Łodzi. Cykl fotografii Spektrum to zabawa w mamienie wzroku i zacieranie czytelności zdjęć przy użyciu licznych odbić i widma optycznego. Wyważanie otwartych drzwi bez jakiegokolwiek powodu („światło, kolor i przestrzeń to moje największe inspiracje”, deklaruje artystka). A najsmutniejsze, że sprowadzanie do takich czczych błyskotek analizy obrazu i procesu widzenia odbywa się na akademii noszącej imię Strzemińskiego. Patron zapewne właśnie przewraca się w grobie.

Zuzanna Kojder, Spektrum
Aleksandra Cieślewicz, Podłoga
16. edycja konkursu Artystyczna Podróż Hestii, widok wystawy
16. edycja konkursu Artystyczna Podróż Hestii, widok wystawy

Aleksandra Cieślewicz, Podłoga, Uniwersytet Artystyczny w Poznaniu

Podobnie jak laureat tegorocznej edycji Józef Gałązka, Cieślewicz postawiła na motyw „dziadka w sztuce”, ale niestety zabrakło jej pomysłu, co zrobić z faktem, że ten dziadek był i zostały po nim jakieś pamiątki. Oczywiście, fajnie jest znaleźć pod podłogą stare rysunki z projektami mebli, ale sama ich demonstracja w formie niezbyt intrygującej instalacji to trochę za mało.

Maryna Sakowska, Gulliver, Valencia, Uniwersytet Artystyczny w Poznaniu

Powszechna w polskich domach praktyka przedrukowywania zdjęć obrazów na płótno została u Sakowskiej podniesiona do rangi odkrywczego pomysłu, dzięki któremu fotografia „zyskuje wartości malarskie”. Być może, jeśli przez malarstwo rozumiemy tylko asymetryczne płótna, natomiast biorąc pod uwagę jeszcze zdjęcia lunaparku z Walencji, które tak zainspirowały artystkę, zastanawia jakość tych wartości. Raczej niska.

Dorota Chodór, Percepcja, Akademia Sztuk Pięknych w Katowicach

Gra stworzona przez Dorotę Chodór intryguje geometrycznym projektem, ale przejść przez potwornie długi i skomplikowany regulamin gry mogą chyba tylko najbardziej zdesperowani gromaniacy. My odpadliśmy gdzieś pomiędzy 5 a 14 podpunktem.

Gabriela Palicka, Blank Space, Akademia Sztuk Pięknych w Katowicach

Praca Gabrieli Palickiej to kolejny przykład frustrującej gry, tym razem komputerowej. W sposób zamierzony rzuca ona graczowi kłody pod nogi, utrudnia dotarcie do celu i wciąga w marnowanie czasu. No właśnie, tylko że wbrew intencji artystki niespecjalnie wciąga. Blank Space Palickiej obarczone jest tym samym problemem, co większość słabej sztuki młodych artystów: poważnym spóźnieniem. Tym razem około dwudziestoletnim. Żeby zobaczyć, jak można zaangażować widza w prostą zręcznościową grę w galerii, polecamy sprawdzić Atari Light Pierre’a Huyghe’a z końcówki lat 90. Nie wspominając o niezależnych grach wideo, które dawno przestały być medium dla lubiących nawalanki dzieciaków. Research, drodzy młodzi artyści, zapamiętajcie sobie to słówko.

Dorota Chodór, Percepcja
16. edycja konkursu Artystyczna Podróż Hestii, widok wystawy

HIT

Katarzyna Blajchert, CIACH, Akademia Sztuk Pięknych w Gdańsku

Co, nie widzieliście tej pracy na wystawie? Jak zapewne większość zwiedzających. Katarzyna Blajchert, z zawodu artystka, a z zamiłowania fryzjerka, postanowiła wykorzystać konkurs APH, aby pochwalić się własną firmą fryzjerską CIACH i w Pawilonie nad Wisłą pokazała tylko pieczątkę zakładu, definiując przy okazji swoje działania jako sztukę. Proste, sprytne, a w kontekście wypocin kolegów i koleżanek pomysł Blajchert sprawia ulgę i cieszy. No i co tu ukrywać – dobrze ciachnąć komuś fryzurkę to bezsprzecznie sztuka i z tego też powodu Blajchert jako jedyna zasłużyła na wyróżnienie kategorią „hit”.

Katarzyna Blajchert, Ciach
Katarzyna Blajchert, Ciach

Stopka

ArtystaKarolina Babińska, Jerzy Baranowski, Katarzyna Blajchert, Dorota Chodór, Aleksandra Cieślewicz, Kornelia Dzikowska, Józef Gałązka, Joanna Jamro, Natalia Janus–Malewska, Marcin Janusz, Kamila Kobierzyńska, Zuzanna Kojder, Mateusz Kokot, Marta Krześlak, Agnieszka Mastalerz, Horacy Muszyński, Gabriela Palicka, Wojciech Piotrowski, Maryna Sakowska, Katarzyna Szymkiewicz, Katarzyna Wąsowska, Wiktor Wolski, Marta Wódz, Barbara Wójcik, Weronika Wysocka, Paulina Żmuda
WystawaArtystyczna Podróż Hestii. Wystawa prac finalistów 16. edycji konkursu
MiejsceMuzeum nad Wisłą, Warszawa
Czas trwania27.06 – 09.07.2017
Kuratorjury: Piotr M. Śliwicki, Nathalie Anglès, Sebastian Cichocki, Jarosław Fliciński, Magdalena Kąkolewska, dr Josep Santacreu, Paweł Sosnowski, Michał Suchora, Bogna Świątkowska, Agnieszka Tarasiuk
Strona internetowaartystycznapodrozhestii.pl
Indeks

Zobacz też