01.09.2015

Jak nie rzeźby. „Minimalne formy realności” w Bunkrze Sztuki

Jolanta Bobala
Jak nie rzeźby. „Minimalne formy realności” w Bunkrze Sztuki
Minimalne formy realności, widok wystawy

Minimalne formy realności, widok wystawy

Bohater obecnej wystawy w Kamienicy Szołayskich, Feliks Jasieński zwany Mangghą, około 100 lat temu napisał następujące słowa: Im bardziej stajemy się skomplikowani i delikatni, tym prostsze stają się tematy, które nas pociągają. Gdyby słowo „tematy” zmienić na „formy”, trudno było by o lepsze podsumowanie istoty ekspozycji Minimalne formy realności, która zajmuje piętro niemalże sąsiedzkiej galerii, czyli Bunkra Sztuki.

Kuratorowana przez Lidię Krawczyk wystawa kieruje uwagę ku różnorodności form współczesnej rzeźby, jej odmian i języków. Tytuł jej w żaden sposób nie sygnalizuje rzeźby, tylko coś bardziej efemerycznego. Rzeźba, jak zauważa kuratorka, kojarzy się „ciężko” z racji na długą historię i rodzaj najczęściej używanych materiałów. Zgromadzone w Bunkrze formy realności sięgają korzeniami do tradycyjnych rzeźb, ale najpełniej czerpią z nurtów sztuki minimalistycznej i biednej lat 60. XX wieku. W powyższym przeglądzie miejsce nobliwych marmurów zajęły przedmioty znalezione. Drewno, jeśli się pojawia, to w formie niedbałych dech podtrzymujących większe konstrukcje. Brązy i miedź? Wyłącznie w błyszczących foliach. Zupełnemu przewartościowaniu uległy także tematy kojarzone kolokwialnie z rzeźbą. Doświadczenie sztuki nurtu Arte Povera otworzyło przed artystami drogę do tworzenia form bardziej kruchych i subiektywnych, w przeciwieństwie do surowego minimalizmu czy amerykańskiej abstrakcji ekspresyjnej. Mikroświaty, jakie skonstruował każdy z zaproszonych artystów, są więc zarówno w formie, jak i treści, dużo bliżej widza, wdzięcznie niwelując nieodłączny dziełom dystans.

Z drugiej strony – sytuują się one w zupełnej opozycji do człowieka i nachalnie manifestują swoją przedmiotowość. Stąd określanie tych prac mianem „dzieł” może się wydawać niejednokrotnie bardzo na wyrost. Znalezione na śmietnikach czy wśród posiadanych szpargałów przedmioty takie jak: łazienkowe lusterko, zużyte baterie, pogięte druty etc., usilnie bronią się przed wpędzeniem ich w artystyczny rygor, trzymając się jak najmocniej swojego skromnego jestestwa. Poza wymienionymi powyżej nurtami inspirującymi twórców Minimalnych form realności, trzeba także koniecznie wymienić przybierający na sile nowy materializm, badający kondycję przedmiotów w oderwaniu (na tyle, na ile to możliwe) od ludzkiej perspektywy. Kruche, ułomne, ale równocześnie nie dające się zmanipulować ani zawłaszczyć formy same określają tu warunki i eksponują się przed widzami.

Minimalne formy realności, widok wystawy

Minimalne formy realności, widok wystawy

Minimalne formy realności, widok wystawy

Minimalne formy realności, widok wystawy

Wrażliwości na przedmioty i ich bytowanie może nauczyć uważne trwanie we własnym ciele. Zasadności czułego podejścia przyklaskuje sama kuratorka, popychając widza do jeszcze większej otwartości na świadome doznania podczas spaceru przez ekspozycję. Ma w tym pomóc krótkie nagranie, którego można odsłuchać w kilku boksach przed przystąpieniem do zwiedzania. Ciepły kobiecy głos zachęci do zrelaksowania się, wsłuchania w naturalny rytm swojego ciała i wyczucia własnych gabarytów, aby lepiej móc reagować na spotkane później obiekty. Przejście przez wystawę ma być zatem nie tyle zadaniem do odhaczenia na szybko, ale bardziej spokojną wędrówką między obiektami i wzbudzanymi przez nie własnymi, przepływającymi swobodnie, skojarzeniami.

Uspokoiwszy się posłusznie przy nagraniu, wyruszyłam w skrajnie subiektywną podróż po piętrze Bunkra. Zastanawiałam się na ile wrażenia, które wyniosę z wystawy, będą mieć związek z pracami, skoro poza nagraniem i tytułem, żadna inna wskazówka interpretacyjna nie została mi dana. Zaopatrzona w kartę z nazwiskami artystów i tytułami dzieł zbliżyłam się do zdjęć martwych natur wykonanych przez duet Jos de Gruytner i Herald Thys. Jedyne, na czym mogłam się skupić, to rozmyślanie o powierzchniach ustawianych przedmiotów. Przydawałam tym płaskim obrazom właściwości dotykowych słysząc wręcz, jak przesuwane przedmioty musiały szurać po wyślizganym blacie przy chropowatej ścianie. Praca Alicji Kwade Opcja kazała zastanowić się na ile pomalowana błyszczącą farbą belka zmienia moją percepcję postrzegania jej. Żółte Urządzenie kadrujące Rachel Harrison w połączeniu z ramą z drutu wytyczało przestrzeń między nim a fragmentem ściany, tworząc zupełnie nową jakość. Obiekt Harrison plasuje się gdzieś pomiędzy sztuką biedną a działaniem konceptualnym, nie dając się jednoznacznie sklasyfikować. Prace Michała Budnego, którym także najbliżej do konceptualizmu, również wymykały się prostym interpretacjom. Obiekt zatytułowany Sen, składający się z kul zawieszonych razem pionowo, przywodził na myśl quasi człowieka o wydatnym brzuchu, jak ja przyglądającego się dziełom. Cienie, które rzucał na otaczające go ściany, potwierdzały jego namacalną obecność, a nie widmowe lewitowanie. Pozostałe prace Budnego nie tylko z nazwy poddawały wątpliwości naturę oglądanych obiektów.

Umieszczone dalej dwie prace Thei Djordjadze, artystki w opisach której przywołuje się frazę o odwołaniach do modernizmu, naprowadziły moje myśli natychmiast w stronę kultury antycznej i greckiego modułu. Jedna z miedzianych, dynamicznych form umieszczonych na tle kraty, przywodziła na myśl samą Nike z Samotraki, tyle w niej było splendoru i dynamiki. Mniejszy obiekt wiszący w tym samym polu mógł być zagubionym kapitelem. Druga praca artystki składała się z kawałka gipsu na tle niebieskiej konstrukcji – architektura antyczna w pigułce. Modernizm odnosi się silnie do antyku jako trzeci styl absolutny w architekturze, więc skojarzenia te są jak najbardziej na miejscu.

Minimalne formy realności, widok wystawy

Minimalne formy realności, widok wystawy

Przez prace Gizeli Mickiewicz i intrygujące video Miss Christmas Vadima Fishkina przeszłam do zagadkowych, wprowadzających w dyskomfort prac Franciszka Orłowskiego i Vlatki Horvat. Szczególnie niepewnie poczułam się wobec Belki równowagi nr 0715 ostatniej z wymienionych artystów. Wszystkie krągłe obiekty ustawione na desce opartej o dwa krzesła miały prawo natychmiast się sturlać z płaszczyzny i z hukiem uderzyć o podłogę, a jednak wbrew logice trwały stabilnie na swoich miejscach. Kolejne prace nie fundowały mi aż tak silnych niepokojów.

Zdjęcia Anny Witkowskiej pozwoliły przenieść się na plażę i poczuć mokry piasek przesypujący się między palcami. Realizacje Abrahama Cruzvillegasa, odwołujące się do tradycji konstruowania domów z najróżniejszych znalezisk w najuboższych dzielnicach Meksyku, wyglądały dokładnie jak dziecięce skarby – pogięte druty, pęknięte wiadra i wytarte tkaniny. Wyobcowane ze swojego naturalnego habitatu, przywoływały woń słodko-cierpkiego zapachu, jaki unosi się nad śmietnikami w lecie prowokując refleksję o charakterze społeczno-politycznym. Podobny wydźwięk charakteryzował pracę Grzegorza Klamana Ostatnie sto cegieł.

Minimalne formy realności, widok wystawy

Minimalne formy realności, widok wystawy

Wystawę wieńczy zaaranżowana przez kilku artystów przestrzeń relaksu, całkiem przyjemna, niepotrzebnie opatrzona enigmatycznym i pretensjonalnym tytułem. Aby dopełnić seansu wyciszenia, można usiąść w fotelu, poczytać Rancièra lub położyć się w cieniu drewnianego stelaża. Nie mogę oprzeć się jednak wrażeniu, że tego typu wypoczynek byłby totalnym zaprzeczeniem bezpretensjonalnej wędrówki, którą przeszłam wcześniej.

Powyższy szkic na pewno nie wyczerpuje wszystkich wątków poruszanych przez wybrane dzieła. Skoro sama kuratorka zachęciła mnie do podejścia niemal erotycznego (odwołując się do nazewnictwa Susan Sontag), przystałam na nie z ochotą. W końcu nikt z nas nie ma dane nic więcej, niż osobistą minimalną formę realności, w którą warto się wsłuchać – nie tylko w galerii od wielkiego dzwonu.

NEWSLETTER

Co piątek w Twojej skrzynce!


Stopka

ArtystaMichał Budny, Abraham Cruzvillegas, Thea Djordjadze, Vadim Fishkin, Jos de Gruyter i Harald Thys, Rachel Harrison, Vlatka Horvat, Grzegorz Klaman, Alicja Kwade, Gizela Mickiewicz, Anna Niesterowicz, Franciszek Orłowski, Lisi Raskin (we współpracy z Magdaleną Kościsz, Władysławem Markowskim i Katarzyną Olmą), Mariam Suhail, Anna Witkowska, Haegue Yang
WystawaMinimalne formy realności
MiejsceBunkier Sztuki
Czas trwania5.07-6.09.2015
KuratorLidia Krawczyk
Strona internetowabunkier.art.pl
Indeks

Zobacz też