18.12.2017

Impreza niespektakularna. Rozmowa z Aurelią Nowak, Romualdem Demidenką i Tomkiem Pawłowskim

Karolina Plinta, Piotr Policht; fotografie: Karolina Zajączkowska
Tekst opublikowany w magazynie Szum 19/2017
Impreza niespektakularna. Rozmowa z Aurelią Nowak, Romualdem Demidenką i Tomkiem Pawłowskim
Triennale było dla nas formą eksperymentu. Było również próbą dla nas samych. Czy możliwe jest odejście od myślenia jedynie o swoim własnym interesie, a skupienie się na pracy grupowej i pozbawionej hierarchii? Chociaż na chwilę.

PP: Jak zostaliście kuratorami Triennale Młodych w Orońsku?

Aurelia Nowak: Tomek zaproponował, abyśmy zastanowili się wspólnie z Romualdem, czy chcielibyśmy podjąć się takiej współpracy. Nie znaliśmy się wówczas jeszcze zbyt dobrze. Mnie osobiście pomysł Tomka wydał się bardzo kuszący, nigdy nie pracowałam z dwoma innymi kuratorami przy jednym projekcie. Zdarzało mi się pracować w duetach, ale nigdy w trio. Okazało się, że się wzajemnie świetnie uzupełniamy i napędzamy. Przygotowaliśmy wspólnie propozycję ósmej edycji Triennale Młodych i przedstawiliśmy ją Kamilowi Kuskowskiemu, z którym pracuję w Akademii Sztuki w Szczecinie, a który zasiada w radzie programowej Centrum Rzeźby Polskiej, i zapytaliśmy, co sądzi o naszym pomyśle. Kamilowi bardzo się spodobało i zachęcił nas, abyśmy wysłali go Eulalii Domanowskiej. Sporo czasu nam zajęło, zanim udało się przekonać dyrekcję i zespół do podjęcia z nami współpracy, ale w końcu zdobyliśmy ich zaufanie.

Otwarte Triennale
Otwarte Triennale

KP: To triennale jest inne od poprzednich. Jaka jest idea Otwartego Triennale?

Romuald Demidenko: Odnosimy się między innymi do kwestii dystrybucji prestiżu w ramach przeglądów, podczas których wyłaniany jest najlepszy artysta. W trakcie naszej pracy padła ze strony CRP propozycja przyznania tak zwane Nagrody im. Jana Berdyszaka jednej z osób, którą zaprosiliśmy do triennale. Nagroda miała gwarantować indywidualną wystawę w Centrum. Staraliśmy się przekonać organizatorów, żeby przyznać nagrodę więcej niż jednej osobie, kolektywowi lub uczestnikom, których nie ma z nami fizycznie podczas sympozjum. Ostatecznie zrezygnowaliśmy z nagrody, żeby uniknąć sytuacji, w której zwycięzcą jest tylko jedna osoba.

Tomek Pawłowski: Rzeczywiście był taki pomysł, ale to CRP otrzymało propozycję ze strony spadkobierców Berdyszaka, inicjatora triennale, i z tego, co pamiętam, miała to być nagroda pieniężna. Na szczęście zdecydowano, żeby jej ostatecznie nie przyznawać. To właśnie brak takiej nagrody odróżnia triennale od innych przeglądów młodej sztuki. Centrum, zamiast wyróżniać jedną czy dwie osoby, stara się podtrzymywać kontakt z uczestnikami poprzednich edycji i towarzyszyć im w rozwoju. Jednym ze sposobów takiego wsparcia jest zaproszenie do przygotowania indywidualnej wystawy. Tak w tym roku było z Arturem Rozenem, uczestnikiem poprzedniej edycji, który otworzył swoją wystawę w Galerii Kaplica tego samego dnia, kiedy my podsumowywaliśmy sympozjum. Nie jest to oficjalna nagroda, przyznawana przez jury jako rezultat wystawy, ale właśnie forma długofalowego wsparcia. To rzadkie podejście.

NEWSLETTER

Co piątek w Twojej skrzynce!


Czytaj więcej w magazynie Szum 19/2017

Zobacz też