14.09.2017

Fakty są najważniejsze. Rozmowa z Marylą Sitkowską

Jakub Banasiak i Piotr Słodkowski
Tekst opublikowany w magazynie Szum 18/2017
fot. Anna Grzelewska
Fakty są najważniejsze. Rozmowa z Marylą Sitkowską
fot. Anna Grzelewska
Jak się robi dobry katalog? Nie wymyślać niczego. Naprawdę opierać się na archiwaliach, dokumentach, na wizualiach i czasie; nie wysnuwać pochopnych wniosków.

Jakub Banasiak: Przez 23 lata kierowała pani Muzeum Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, słynie pani z niezwykle drobiazgowych monografii, a pani kalendaria są wręcz legendarne. Zna je każdy historyk i krytyk sztuki. Była pani kuratorką szeregu ważnych wystaw, uczestniczyła w kluczowych wydarzeniach, ale zawsze pozostawała pani w cieniu. Zacznijmy więc od początku. Jak to wszystko się zaczęło?

Od wyboru kierunku studiów oczywiście. Wtedy, w moich czasach, przed maturą dostawało się arkusze do wypełnienia z deklaracją, na jaki kierunek się zdaje. A ja zawsze byłam rozdarta między polonistyką i historią. Tak naprawdę chciałam chyba iść na polonistykę, ale trochę się bałam, więc napisałam „historia”, po czym pomyślałam: „Idiotko, przecież będziesz nauczycielką!” – i dopisałam: „sztuki”. I poszło! Zdałam egzamin za pierwszym podejściem.

JB: Który to był rok?

1969. Byłam jeszcze, można powiedzieć, dzieckiem. Nie miałam jeszcze 18 lat. Należę do ostatniego rocznika, który chodził do podstawówki siedmioletniej, liceum było kontynuacją: ósma, dziewiąta, dziesiąta, jedenasta klasa.

Nasz rok, około 1973. Od lewej: Karina Stolarska, Józef Andrzej Mrozek, Barbara Brus-Malinowska (zasłonięta), Tadeusz Trajdos, Ewa Szemplińska, Maryla Sitkowska, Wojciech Szperl
Otwarcie wystawy „Sigma Galeria Repassage Repassage 2 Re’Repassage”, Zachęta – Narodowa Galeria Sztuki, Warszawa, 28 czerwca 1993. Od lewej: Emil Cieślar, Elżbieta Cieślar, Maryla Sitkowska, Krzysztof Jung

JB: Jak pani wspomina tamten okres? Na przykład 1968 rok – dotknął panią jakoś?

Dotknął, oczywiście. Nawet napisałam taki artykulik, który się ukazał w „Aspiracjach” na temat Marca ’68, okiem licealistki. Mieszkałam wtedy (nadal mieszkam) i uczyłam się w liceum w Piastowie, i w tym liceum nas wtedy zamknęli. Potem ze zdumieniem i lekkim rozbawieniem dowiedziałam się, że dyrektorzy szkół chyba mieli z góry coś takiego nakazane – Bronisław Wildstein, krakus, powiedział w jakimś wywiadzie, że też wtedy zamknęli go w szkole. Tylko że on uciekł, a po mnie i większość kolegów rodzice zgłosili się dosyć późno, koło dziesiątej wieczorem, bo to były czasy, kiedy telefon (zwłaszcza w takiej podwarszawskiej dziurze) to była naprawdę rzadkość… Wydarzenia marcowe znałam też z Wolnej Europy, chociaż wtedy interesował mnie tam głównie magazyn muzyczny Rendez-vous o 6.10 – grali big-beat, były wiadomości ze świata muzyki, Beatlesi, Bob Dylan, Woodstock; te sprawy. Po przyjściu do domu, po tym zamknięciu, chyba pierwszy raz świadomie, już ze zrozumieniem wysłuchałam też audycji politycznych.

NEWSLETTER

Co piątek w Twojej skrzynce!
Czytaj więcej w magazynie Szum 18/2017

Zobacz też