26.01.2015

„Opętało mnie słońce i miałem ochotę się śmiać” Matusza Choróbskiego w Galerii Arsenał w Białymstoku

Redakcja
„Opętało mnie słońce i miałem ochotę się śmiać” Matusza Choróbskiego w Galerii Arsenał w Białymstoku
Mateusz Choróbski  Człowiek piękny, żywica, aluminium, 2015

Mateusz Choróbski, Człowiek piękny, żywica, aluminium, 2015

W pracach Mateusza Choróbskiego stale powracają wątki, które mogą skłaniać do odnajdywania w jego twórczości cech romantycznych. Jednym z nich z pewnością jest skala, przez którą ujawnia się specyficzny heroizm artysty. Niejednokrotnie już bowiem stawiał on swoje indywidualne gesty w opozycji do większej całości – jak choćby w Przeciągu (2013), gdy doprowadził do przelotu odrzutowca tuż nad ulicą Piotrkowską w Łodzi, czy jak w wypadku Samotności długodystansowca (2014), gdy wspólnie z Anną Orłowską zamienili nocne Katowice w słuchowisko dostępne dla internautów, w którym aktorem był czarnoskóry biegacz. Innym wątkiem skłaniającym do takiego odczytania postawy Choróbskiego jest jego zainteresowanie ruinami, fragmentami, śladami i resztkami. Widać to wyraźnie w pracy Spóźnione spotkanie (2012), w której między innymi badał ruiny studia fotograficznego swojego dziadka.

Mateusz Choróbski, 8,2 feets, obiekt, marmur, 250 x 3,5 cm, 2015

Mateusz Choróbski, 8,2 feets, obiekt, marmur, 250 x 3,5 cm, 2015

Mateusz Choróbski, 8,2 feets, obiekt, marmur, 250 x 3,5 cm, 2015

Mateusz Choróbski, 8,2 feets, obiekt, marmur, 250 x 3,5 cm, 2015

Mateusz Choróbski, Portret, polaroid, 10,7 x 8,5 cm, 2015

Mateusz Choróbski, Portret, polaroid, 10,7 x 8,5 cm, 2015

Opętało mnie słońce… staje się w zamierzeniu artysty rodzajem backstage’u, odsłonięcia tego, co kryją w sobie efekty, finały i dzieła. Jest więc przyglądaniem się śladom, początkom i procesom, składającym się na realizacje. Jeśli wcześniej artysta wycofywał się z pierwszego planu w swoich działaniach, tak tu w kolejnym ruchu zabiera nas za scenę, gdzie zamiast ruin znajdują się zaledwie fragmenty i drobiny tego, co stanowi inspirację dla pierwszego planu.

Mateusz Choróbski, 190 Russell St., obiekt, sklejka, koła przemysłowe, 2015

Mateusz Choróbski, 190 Russell St., obiekt, sklejka, koła przemysłowe, 2015

Te szczątki są również tym, z czego budujemy interpretację, a więc dokonujemy rekonstrukcji powodów, decyzji i chęci. W białostockim Arsenale możliwe staje się oglądanie zaczynu i materiału w trakcie montażu. Wystawa jest refleksją artysty nad tym, jak ten zaczyn jest kształtowany. I jeśli wcześniej postrzegać można było Choróbskiego jako współczesnego romantyka, o dużym powinowactwie myśli z Cyprienem Gaillardem, tak wraz z Opętało mnie słońce… dochodzi do tego rysu ciekawy aspekt wędrówki i flaneurycznego dystansu do miejsc i zdarzeń mijanych, które płynnie mieszają się ze sobą.

Niebieski to ostatni kolor podstawowy syntetycznie wytworzony przez człowieka.

Mateusz Choróbski, Postument, obiekt, sklejka, marmur, 25 x 110 x 78 cm, 2015

Mateusz Choróbski, Postument, obiekt, sklejka, marmur, 25 x 110 x 78 cm, 2015

Mateusz Choróbski, Człowiek piękny, żywica, aluminium, 2015

Mateusz Choróbski, Człowiek piękny, żywica, aluminium, 2015

Stopka

ArtystaMateusz Choróbski
WystawaOpętało mnie słońce i miałem ochotę się śmiać
MiejsceGaleria Arsenał w Białymstoku
Czas trwania09.01.2015-05.02.2015
KuratorMonika Szewczyk
Strona internetowagaleria-arsenal.pl
Indeks

Zobacz też